Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Galeria Książki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Galeria Książki. Pokaż wszystkie posty

środa, 9 października 2019

Ukryta wyrocznia - Rick Riordan


The Hidden Oracle
Apollo i boskie próby, tom 1
Wydawnictwo Galeria Książki, 2016
368 str.

"Mamy tylko jedno życie, ale możemy wybrać, jaka będzie nasza opowieść"

Zapamiętajcie na przyszłość: nie próbujcie rozgniewać władcy Olimpu - Zeusa, nawet jeśli jesteście jego dziećmi, bo inaczej możecie skończyć jak Apollo, jeden z jego synów, uwięziony w śmiertelnym ciele nastolatka, za karę. Bez mocy, pozbawiony swojej boskości, słaby, były bóg skazany jest na szukanie pomocy w Obozie Herosów. Przez stulecia istnienia, zdążył bowiem rozgniewać... całe tabuny ludzi i nie-ludzi, pytanie zatem brzmi nie "czy", lecz "kiedy" ktoś zdecyduje się na nim zemścić.

poniedziałek, 2 maja 2016

Porwana Pieśniarka - Danielle L. Jensen


Stolen Songbird
Trylogia Klątwy, tom 1
Galeria Książki, 2016
432 str.

"W głębokich grotach, my swego wciąż szukamy złota."*

Łagodne promyki słońca padają na zgromadzonych na placu wieśniaków. Jak urzeczeni, wpatrują się na scenę, gdzie otoczona aureolą płomiennorudych włosów, stoi młoda dziewczyna, umilająca ich dzień - niosącym się nad głowami śpiewem. W jednej chwili jest tam, z nimi - jako jedna z chwil toczącego się swobodnie dnia, pełnego potu, pracy, śpiewu, uczuć i słońca, a w drugiej? Znika, zapada się pod ziemię. Trwają poszukiwania. Zrozpaczony ojciec, porzucone rodzeństwo, nie rezygnują z niej. Nie poddają się, przepełnieni nadzieją, że ją odnajdą. Nie wiedzą tylko, że szukają w złym miejscu, a prawda leży głęboko pod ich stopami...

"Piękno można stworzyć, a wiedzę zdobyć, ale talentu nie da się ani kupić, ani nauczyć."

poniedziałek, 4 kwietnia 2016

Magonia - Maria Dahvana Headley


Magonia, tom 1
Galeria Książki, 2016
291 str.

Historia napisana piórem

Wiecie jak to jest egzystować ze świadomością, że... życie was zabija? Że urodziliście się i z każdym dniem jesteście bliżej śmierci? Podejrzewam, że większość ludzi na świecie stara się o tym nie myśleć, stara się patrzeć na wszystko bardziej optymistycznym okiem. Aza Ray, która topi się w powietrzu, nie ma tyle szczęścia. 

poniedziałek, 25 stycznia 2016

Miecz Lata - Rick Riordan


The Sword of Summer
Magnus Chase i bogowie Asgardu, tom 1
Galeria Książki, 2015
520 str.

Co wy na to, by powstrzymać koniec świata?

źr.
Wyjaśnijmy sobie coś na wstępie, żeby później nie było niedomówień. Dla mnie, osobiście - Rick Riordan jest po prostu mistrzem, jeśli chodzi o literaturę młodzieżową. Nie ma żadnej konkurencji, żadnych kontrargumentów, przeciwko temu tytułowi. Musicie bowiem sami przyznać, że jest niewielu autorów, którzy od pierwszej strony, od pierwszego zdania - ba! Od tytułu pierwszego rozdziału, potrafią pochłonąć czytelnika i tak skutecznie działać na wyobraźnię, jak to robi ten amerykański autor. Nie dość, że jego głowa jest pełna nieprawdopodobnie cudownych pomysłów, to jeszcze na pytanie: "hej, czytelniku - chciałbyś trochę powalczyć z potworami, dać się zabić i generalnie spróbować przeszkodzić Złu Wcielonemu przed rozpoczęciem Ragnaröku?" jest tylko jedyna prawidłowa odpowiedź. Zaczyna się od "Tak" kończy na "Oczywiście!". 

"Ktoś mi kiedyś powiedział, że prawdziwe bohaterstwo musi być nieplanowane, że to autentyczna reakcja na sytuację kryzysową. Musi pochodzić z serca, nie z umysłu."

wtorek, 8 września 2015

Królowa Tearlingu - Erika Johansen


The Queen of the Tearling
Królowa Tearlingu, tom 1
Galeria Książki
490 str.

A ty Tearlingu ciesz się, bo Prawdziwa Królowa powstaje!

źr.
Kelsea przez dziewiętnaście lat, wychowywała się na uboczu. Jej towarzyszami, od wczesnego dzieciństwa, byli opiekunowie, którzy przekazywali jej wiedzę, próbowali nauczyć moralnych zasad i wpoić właściwe poglądy, tak, by w wieku dziewiętnastu lat, była gotowa, by objąć tron Tearlingu. Teraz, gdy księżniczka w końcu jest dorosła, przyszła pora, by powróciła do twierdzy i zaczęła panowanie. Droga jednak przed nią niełatwa i naszpikowana niebezpieczeństwami, bo jako dziedziczka korony, przez wiele osób jest na tym stanowisku niepożądana i możecie być pewni, że osobnicy sprzeciwiający się młodej dziewczynie, nie wychowanej nawet na dworze, nie zaserwują jej łatwego startu na nowej ścieżce życia. Najstraszniejszy bój, przyjdzie jednak Kelsei, rozstrzygnąć wewnątrz siebie, gdy jej charakter - młodej, buntowniczej, nieco naiwnej dziewczyny, będzie musiał dostosować się do obowiązków, jaki niesie korona. 

poniedziałek, 8 czerwca 2015

Łza - Lauren Kate


Teardrop
Łza, tom 1
Galeria Książki, 2013

Łza, początkiem końca

źr.
Lauren Kate jest autorką, którą darzę olbrzymim sentymentem za jej książki z cyklu "Upadli". To właśnie ten sentyment to pióra amerykańskiej pisarki, plus sympatia związana z jej pomysłami na historie, sprawiła, że wiem, iż każda książka oznaczona nazwiskiem Kate, będzie mile widziana na moich półkach. Po "Łzę" chciałam sięgnąć ze względu na parę czynników, ale najważniejszym było zapowiadane nawiązanie do legendy o Atlantydzie. Kocham teorie Platona na temat zatopionej wyspy, uwielbiam zaczytywać się w mitach i legendach na jej temat, więc byłam ogromnie ciekawa w jaki sposób autorka przedstawi nam ją w młodzieżowym wydaniu, łącząc fakt o istnieniu Atlantydy z realiami współczesnego świata, w których to żyje siedemnastoletnia bohaterka powieści. 

poniedziałek, 4 maja 2015

Dziedzic Wojowników - Cinda Williams Chima

źr.
Dziedzic Wojowników
Cinda Williams Chima
The Warrior Heir
Kroniki Dziedziców, tom 1
Galeria Książki, 2012
442 str.

Hej, Jack, co ty na to, żeby wziąć miecz i kogoś zabić?

źr.
Najpiękniejsze w książkach fantasy, jest sama wiedza o tym, że dany świat czy postacie zrodziły się w umyśle pisarza, a on potrafił sprawić, by jego wizja, wyobraźnia, przyjęła papierową formę. By inni mogli uczestniczyć w przygodzie. By mogli poczuć na własnej skórze niebezpieczeństwa, magię i wszystko co związane z elementami powieści. Piękne jest to, jak wszystko odżywia, jak tańczy nam przed oczami, jak wraz z bohaterami wędrujemy przez nieznane, mierząc się z wrogami, próbując znaleźć sojuszników, którzy nas nie zdradzą. Biorąc się za "Dziedzica Wojowników", miałam nikłe pojęcie o zarysie fabularnym. Wiedziałam tylko, że jest to pierwszy tom serii i że powinnam przygotować się zarówno na rozczarowanie, jak i na zachwyt nad opowieścią. Jak koniec końców skończyło się moje pierwsze spotkanie z piórem Cindy Williams Chimy?

piątek, 9 stycznia 2015

"Dawca" - Lois Lowry

źródło
Dawca
Lois Lowry
Oryginał: The Giver
Cykl: Dawca, tom 1
Wydawnictwo: Galeria książki
Data wydania: 20 sierpnia 2014
Liczba stron: 294

źródło
Porządek - w rozumieniu bohaterów uniwersum Lois Lowry, to coś bez czego ich świat nie może się obyć. Społeczność żyje w niezmiennej jednakowości, stosując się do zasad i poleceń, bez słowa sprzeciwu. Skąd to podporządkowanie? Może stąd, że obywatele nie widzą powodu by nie być zadowolonym. Nikt przecież nie głoduje. Nikt nie cierpi. Te pojęcia właściwie zniknęły ze słownika. Ludzie nie zaznają samotności, nieszczęścia czy poczucia gniewu. Panuje zgoda. Uprzejmość. Przywiązanie do społeczności. Główny bohater powieści, dwunastoletni Jonasz - w pewnym momencie, kiedy zostaje protegowanym Odbiorcą, wybija się ponad fałszywą bańkę porządku. Zaczyna dostrzegać coś, czego jego światu wyraźnie brakuje. Wspomnień.

"Nie ból jest najgorszy w posiadaniu wspomnień, ale samotność. Wspomnieniami trzeba się dzielić."

źródło
Bycie uczniem Dawcy, to przywilej, a zarazem brzemię. Jonasz bowiem zaznaje pod opieką nauczyciela czegoś, czego inni nigdy nie doznali. Emocji. Szczęścia, bólu, cierpienia. I zaczyna dostrzegać, że pozornie jednakowy świat to tylko otoczka pustki, szarości i beznadziei w jakiej żyje społeczność. Jak chłopak poradzi sobie z wspomnieniami, tajemnicami i uczuciami, których nie rozumie nikt z wyjątkiem jego i Dawcy? Lois Lowry miała świetny pomysł na fasadę świata dystopijnego, w którym osadziła akcję swojej książki i do końca postanowiła ją wykorzystać. Mimo, że powieść jest spokojna i nie ma jakichś większych zwrotów, a przynajmniej przez dwie trzecie lektury, to czyta się ją tak ekspresowo, że strony praktycznie przepływają przed naszymi oczami. 

"Nie mamy odwagi, żeby pozwolić ludziom dokonywać własnych wyborów."

źródło
Język autorki jest prosty, przyjemny, plastyczny i tak płynny, że nie ma możliwości oderwania się od lektury. To ogromny plus powieści, gdyż akcja nie obfituje w dynamizm, całość jest bardziej refleksyjna, ale mimo wszystko daje nam przedsmak tego co autorka zaplanowała na kolejne tomy cyklu. Jestem pełna podziwu, że Lois Lowry wykorzystała potencjał historii i sprawiła, że młody wiek bohatera nie raził w oczy, a on sam zyskiwał naszą sympatię i przychylność od pierwszych stron. Wizja świata zasługuje na brawa, bo mimo, że pomysły wielu autorów dystopii oscylują wokół jednego, powiedzmy wątku, pani Lowry ze swoim "Dawcą", potrafiła się wybić. I mimo, że nie uznałabym tej książki za wstrząsającą, ambitną lekturę, to nie mogę jej nie polecić bo czas jaki z nią spędziłam, był godzien każdej strony i każdego słowa tej niepokojącej powieści. Czytając tę pozycję można było poczuć, że autorka ma doświadczenie z piórem, a jej historia kierowana nie tylko do młodzieży, skłania nas do rozmyślań i każe uszanować każdy element środowiska, który nas otacza. Każdy promień słońca, każdy płatek śniegu, każdy nawet kolor. 

7/10
Pozdrawiam,
Sherry



wtorek, 11 listopada 2014

Krew Olimpu - Rick Riordan

źródło
Krew Olimpu
Rick Riordan
Oryginał: The Blood of Olympus
Seria: Olimpijscy Herosi
Tom: 5 (finał)
recenzja tomu I
Wydawnictwo: Galeria Książki
Data wydania: 22 październik 2014
Liczba stron: 495

RECENZJA NIE ZAWIERA SPOILERÓW. JAKICHKOLWIEK!


Ricku Riordanie, przestań niszczyć mnie swoimi książkami.

Nadszedł czas na pożegnanie. Ostateczne. Nieodwołalne. Przez kilka poprzednich lat, Rick Riordan czarował nas swoimi książkami, początkowo z serii: "Percy Jackson i bogowie Olimpijscy", którą kocham i po której całkowicie straciłam dla autora głowę, później "Kronikami Rodu Kane'ów" nie mających związku z Percy'm, by następnie dać upust swoim zdolnością pisarskim, ponownie wciągając nas w świat herosów i bogów Olimpijskich. 

źródło
Z każdym kolejnym tytułem, z każdym kolejnym tomem "Olimpijskich Herosów" udowadniał, że jest autorem światowym, który nie powinien być lekceważony. Uwielbiany przez śmiałe pomysły, świetne rozwiązania, humorystyczny styl i akcję pędzącą niczym wicher. Nienawidzony przez okrutne dla czytelnika i bohaterów zakończenia, przez cudowne chwile z postaciami, z którymi czytelnik nigdy nie chce się rozstać. Rick Riordan. Zakończył swoją serię. I pozostawił mnie - swoją fankę numer jeden - a przynajmniej tak lubię o sobie myśleć, rozumiecie - z pustym sercem, z napuchniętymi od płaczu oczami, z emocjami, z którymi nie umiem sobie teraz poradzić.

Wyczekiwanie na kolejne tomy "Olimpijskich Herosów" było torturą. Torturą - którą chciałabym raz jeszcze przeżyć, bo oznaczałoby to, że przed nami kolejny tom przygód o naszych ulubieńcach. Ale tak się nie stanie. Bo "Krew Olimpu" to ewidentny koniec. Koniec ery Percy'ego, Annabeth, Leona, Jasona, Piper, Hazel, Franka, Nico, Reyny i trenera Hodge'a. A przynajmniej w formie książkowej. Bo dla mnie, te charaktery nigdy nie umrą czy się skończą. One ciągle będą w nas, w naszej pamięci, w naszych sercach. Wciąż przeżywając walki, wciąż przeżywając miłości, zauroczenia, fascynacje. Wciąż tocząc potyczki z potworami rodem z mitów. 

Trudno jest żegnać się z czymś, co stało  się twoim całym światem. A mogę wam śmiało napisać, że tym stała się dla mnie twórczość Riordana. Percy'emu oddałam serce. Wielkiej Siódemce oddałam duszę. Herosom oddałam swój honor. A autor odpłacił się tym co najpiękniejsze - swoim zgrabnym, wspaniałym, niepowtarzalnym talentem i finałem, który... wstrząsnął fasadami mojej egzystencji.

Bohaterowie serii mają za sobą długą podróż. A najgorsze jeszcze przed nimi. I choć mają nadzieję, że koniec końców im się poszczęści, wciąż w głowach słyszą Przepowiednię, która nie napawa ich optymizmem:

"Podjąć musi herosów siedmioro wyzwanie,
inaczej pastwą ognia lub burz świat się stanie.
Przysięga tchem ostatnim dochowana będzie,
a wróg w zbrojnym rynsztunku u Wrót Śmierci siędzie."

Co przygotował dla nich los? Czy dane im będzie przeżyć apokalipsę, zbliżającą się wielkimi krokami? Przed Wielką Siódemką stoją poważne dylematy i dramaty. To czy im nie ulegną, zależy wyłącznie od nasilenia nadziei, która powoli zaczyna podupadać w duszach naszych herosów. Ale czytelnicy wierzą w swoich bohaterów. Obóz Herosów wierzy w swoich bohaterów. Obóz Jupiter wierzy w swoich bohaterów. Czy to wystarczy? 

Ta książka była... tak emocjonująca. Tak niesamowicie wspaniała i przerażająca równocześnie. Tak niezwykła i genialna, że trudno mi zebrać myśli w logiczną zbieraninę zdań. Choć może trudno wam będzie w to uwierzyć - w końcu na herosów czeka wielka bitwa, która może być ich ostatnią, ale nawet w obliczu nadciągającej katastrofy, postacie raczą nas tyloma momentami, przy których wybuchałam śmiechem, że naprawdę, trudno byłoby to wszystko zliczyć.

To jest coś, co kocham w Ricku Riordanie. Zabawny, humorystyczny styl, który chwilę później może zniknąć, pozostawiając ból, cierpienie i melancholię. Akcja pędzi jak tornado, pozostawiając spustoszenie nie tylko na polach bitwy, ale też w sercach czytelników. Finał oczywiście nie zawiódł. I choć można nie lubić pewnych bohaterów - tak jak ja, to i tak człowiek będzie im kibicować. Bo to herosi, na Zeusa. Bo zbliża się koniec świata. Bo trzeba przeciwstawić się Gai.

Nie mam pojęcia ilu z was zaczęło swoją przygodę z Riordanem. Mogę tylko współczuć tym, którzy jej nie doznali, lub nie przeżyli tak jak ja. Bo to co daje nam na końcu autor, to po prostu... magia. W najpiękniejszym tego słowa znaczeniu. I choć mam ochotę jechać do Ameryki i błagać pisarza, by nie zostawiał tego finału w taki sposób... jestem cholernie szczęśliwa, że mogłam być tego świadkiem. Dojrzewania stylu autora. Dojrzewania jego bohaterów. Nie zamieniłabym tego na nic innego.

Jestem zdruzgotana. Nieszczęśliwa. Przygnębiona. A z drugiej strony, pełna euforii, entuzjazmu. Jeśli jesteście fanami Riordana i czytelnikami jego dzieł, wiecie, że ten pan ma talent do niszczenia swoich odbiorców. I tak się teraz czuję. I kocham za to Ricka. Kocham. Bo na koniec i tak ulegamy nieznanemu. A teraz mnie pozostaje uczynić to samo. Pozbierać się po trudnej rozłące z bohaterami i odliczać godziny do premiery kolejnej, całkiem już nowej serii ukochanego autora. Trzeba iść z wiatrami Zefira, z falami Posejdona, z grzmotami Zeusa... i dać się porwać całkiem nowej przygodzie.

Zatem czekam, Riordanie.
Pokaż, co jeszcze potrafisz.
Bo uwielbiam to, jak mnie niszczysz.
I dziękuję, że czynisz to już od tylu lat.
Płacz dla ciebie, był prawdziwym zaszczytem.

10/10
Pozdrawiam,
Sherry 


Zagubiony Heros | Syn Neptuna | Znak Ateny | Dom Hadesa | Krew Olimpu


Książka bierz udział w akcji "Okładkowe Love"


niedziela, 25 maja 2014

"Bestia" - Alex Flinn

źródło
Tytuł: Bestia
Autorka: Alex Flinn
Liczba stron: 352
Wydawnictwo: Galeria Książki
Data wydania: wrzesień 2011

źródło
Z pewnością wielu z was zna baśń o "Pięknej i Bestii", kiedy to książę zaklęty był w potwora, a jego jedynym ocaleniem było rozkochać w sobie dziewczynę, która nie będzie zwracała uwagi na wygląd zewnętrzny tylko dostrzeże jego wewnętrzne piękno. Osobiście zawsze bardzo lubiłam tę opowieść zarówno w formie książkowej jak i bajki Disneya - już nie wspominając o tym jaką sympatią darzyłam gadający świecznik i imbryczka, ale to w tej chwili jest mało istotne. Alex Flinn zawsze lubiła baśnie. Zmusiła swoje córki do przeczytania kilkudziesięciu wersji "Pięknej i Bestii" pisząc tę książkę, a później spytała je jak wyobrażają sobie bestię szukającą dziewczyny dla siebie w Nowym Jorku... 

Pomysł jest po prostu genialny i bardzo oryginalny. Interpretacja starej bajki dla dzieci w wydaniu dla młodzieży była po prostu znakomitą ideą to stworzenia tego dzieła. Fabuły chyba nie muszę szczegółowo opowiadać, gdyż podejrzewam iż większość domyśla się co się mogło dziać w tej książce. Ja mogę tylko wyrazić w tej recenzji swój zachwyt nad tą powieścią i nad tym jakie wrażenie na mnie zrobiła. Zacznijmy może od bohaterów...

źródło
Główny bohater Kyle Kingsburn ma idealne życie. Jest bogaty, przystojny, jego ojciec jest bardzo sławny. W jednym zdaniu - jego egzystencja przeplatana jest płatkami róż - może niedosłownie. Kyle ma wszystko - popularność, sympatię innych, pieniądze, najlepszego przyjaciela i naprawdę piękną dziewczynę Sloane, z którą ma zamiar wybrać się na tegoroczny bal. Wszystko układa się dobrze do czasu feralnej lekcji angielskiego, na której jego uwagę zwraca Kendra Hilferty - brzydka, gruba gotka z zielonymi włosami, której nikt wcześniej nigdy nie widział. Chłopak przekonany o swojej wyjątkowości o tym, że wszystkie panny w szkole się w nim kochają, nie może nie powiedzieć nic, kiedy tajemnicza dziewczyna wygłasza swoją mowę o tym, że w XXI wieku ludzie zwracają uwagę tylko na fizyczne cechy. Rozpętuje się swego rodzaju spór, który kończy się słowami ze strony Kendry: "jesteś ohydny" i choć chłopak wie, że nie powinien liczyć się ze zdaniem brzydkiej dziewczyny na swój temat, rozmyśla o tym przez dalszą część dnia.

źródło
Z czasem w jego głowie kiełkuje się plan zemsty. Zaprasza Kendrę na bal, a później robi to samo ze swoją piękną i idealną dziewczyną Sloane. Wie, z którą tak naprawdę wybierze się na imprezę i wcale, a wcale nie ma wyrzutów sumienia, że ma zamiar upokorzyć dziewczynę, która tak naprawdę nie zasłużyła sobie na jego potępienie. Wieczór balu nie kończy się nawet w małym stopniu tak jak to sobie zaplanował. Począwszy od oddania róży, którą miała wziąć w ramach bukietu Sloane, zwykłej tak zwanej "brzydkiej" dziewczynie, skończywszy na upokorzeniu Kendry, kłótni ze swoją dziewczyną, i zmienieniu się w bestię. Zapytacie: co takiego?! Przecież to Nowy Jork! Teraźniejszość, a nie jakiś świat magii i baśni. Prawda jest jednak taka, że Kendra - zielonowłosa dziewczyna była wiedźmą, a zmienienie w potwora Kyle'a miało być zadośćuczynieniem - zapłatą za wyrządzone krzywdy, których się dopuścił. W ramach kary czarownica zabrała mu jedyną rzecz, która sprawiała, że jego życie przypominało sielankę - wygląd greckiego boga. 

źródło
Życie Kyle'a się zmienia. Tak naprawdę Kyle przestaje istnieć i to dosłownie, gdyż zmienia imię na Adrian, które jego zdaniem bardziej opisuje jego obecną postać, gdyż znaczy to "mroczny". Jego jedyną szansą na odzyskanie normalności okazuje się tak jak i w baśni - znalezienie takiej dziewczyny, która nie zwracałaby uwagi na wygląd zewnętrzny i była gotowa wyznać mu swoje uczucia. Chłopak do tego pomysłu jest nastawiony bardzo pesymistycznie, zwłaszcza po tym jak Sloane zobaczywszy go ucieka, zostawiając go dla jego najlepszego kumpla - Trey'a. Adrian zamieszkuje w całkiem nowym miejscu w Brooklynie, gdzie otrzymuje do pomocy służkę Magdę, oraz niewidomego korepetytora - Willa, który w kolejnych dniach okazuje się jego jedynym przyjacielem.

Pewnego razu do nowego domu pana Kingsburn'a włamuje się jakiś pijak, który w dodatku ćpa i chciał go okraść. Chłopak oczywiście jest wściekły, zwłaszcza, że mężczyzna niemal zniszczył mu jego ukochaną plantacje róż. W zamian za darowanie życia (tak, pan Kyle pokazał kły - wyobraźcie sobie szok tego biednego faceta), Adrian żąda by niedoszły zbrodniarz oddał mu swoją córkę... i tak rozpoczyna się główny wątek powieści.

źródło
"Bestia" nie jest kolejną ckliwą historyjką z jakimiś paranormalnymi istotami nie z tego świata, które są oczywiście idealne w każdym calu. Nie ma tu łzawego, nieudanego romansu, kochanków, ani osób trzecich, które wszystko komplikują. Opowieść Alex Flinn jest bogata w prawdziwy morał, zawarte tu są szczere, potężne uczucia, emocje i miłość - taka w najpiękniejszej postaci. Bohaterowie przedstawieni zostali jako istoty, które popełniają błędy, które mają swoje tragiczne skutki. Autorka ukazuje czytelnikowi punkty widzenia nastolatków oraz ich powierzchowność, która sprawia, że współczesny świat jest taki a nie inny. Poza tym bardzo spodobało mi się ukazanie Lindy - wybranki Kyle'a, która jako jedyna ma szansę przywrócić mu jego dawną postać, jako dziewczyny nieidealnej. Jest ona piegowata, ruda i ma krzywe zęby. Dzięki tym niedoskonałościom bohaterka zyskuje sympatię czytelnika i sprawia, że nie ma on kompleksów, a ona sama wydaje się być bardziej rzeczywista. 

Nie wiem co jeszcze mogę napisać o tej genialnej powieści. Jedyne co mogę zrobić to chyba polecić ją serdecznie i życzyć wam miłej lektury. Ja spędziłam z nią kilka naprawdę przyjemnych godzin, a cała powieść dała mi do myślenia. Oprócz tego nie da się zapomnieć o jakże prostej, ślicznej, ale nie banalnej okładce, która z pewnością potrafi pobudzić wyobraźnię zainteresowanego nią czytelnika. 

Polecam: 10/10 
Pozdrawiam,
Sherry


Na podstawie tej powieści w 2010 roku powstał film w reżyserii Daniela Baranza. W rolach głównych mogliśmy zobaczyć Alexa Pettyfera, Vanessę Hudgens oraz Mary-Kate Olsen. Niestety, fabułą i różnymi elementami odbiega od książki. Przyznam szczerze, że trudno mi go było traktować jako ekranizację, postanowiłam więc - żeby nie psuć sobie wrażeń, oglądać go tak jakby to była niezależna produkcja. Wam radzę zrobić to samo. 



"Złodziej Pioruna. Komiks" - Rick Riordan

Źródło
Tytuł: Złodziej Pioruna
Seria: Percy Jackson i bogowie Olimpijscy. Powieść graficzna
Część: #1
Autor: Rick Riordan
Adaptacja: Robert Venditti
Rysunki: Attila Futaki
Kolory: Jose Villarrubia
Wydawnictwo: Galeria Książki
Data wydania: 16 kwietnia 2014

Fot. Sherry
Rick Riordan jest autorem serii młodzieżowych takich jak:"Kroniki Rodu Kane", "Olimpijscy Herosi" czy najbardziej znanego cyklu: "Percy Jackson i bogowie Olimpijscy". Nie mogę tu też nie nadmienić, że ów pisarz zalicza się do moich ulubieńców. Wraz z kilkorgiem uzdolnionych ludzi, postanowił przedstawić swoją książkę "Złodziej Pioruna" w formie graficznej. Jak mu się to udało? 

Fot. Sherry
Fabuła "Złodzieja Pioruna" skupia się na dwunastoletnim chłopcu, który uczęszcza do szkoły z internatem: Yancy Academy. Ma on ADHD i dysleksję. Pewnego dnia Percy - bo tak mu na imię, zostaje zaatakowany przez swoją nauczycielkę, która zamienia się w latającego potwora - Erynię. Od tej pory nic nie jest już takie, jak mogłoby się wydawać, zwłaszcza że wszyscy wmawiają młodzieńcowi, iż atak nigdy nie miał miejsca. Wkrótce potem Percy ma okazję walczyć z Minotaurem, który zabija jego matkę. Wraz z przyjacielem - Groverem, satyrem - chłopiec ląduje w Obozie Herosów, przeznaczonego dla ludzi takich jak on - dzieci półkrwi, synów i córek bogów i śmiertelników, gdzie szkolą się oni w walkach. Okazuje się bowiem, że mimo boskich rodziców, nie mają łatwego życia i żyją w ogromnym niebezpieczeństwie. Zagubiony Perseusz dowiaduje się, że jest synem potężnego boga mórz i jakby tego było mało ktoś wrabia go w kradzież Pioruna Gromowładnego. Chłopiec wraz z nowo poznaną córką Ateny - Annabeth oraz Groverem, wyrusza w podróż by odkryć, że świat bogów i potworów żyje własnym życiem... 

Fot. Sherry
Komiksy, choć towarzyszyły mi od dziecka, w ostatnich latach zostały przeze mnie sromotnie zaniedbane. Jednak, gdy dowiedziałam się, iż powieść graficzna na podstawie jednej z moich ulubionych książek ma mieć swoją premierę, oczywiście wiedziałam, że nic nie powstrzyma mnie przed kupnem. Okładka przyciąga wzrok i jest dobrą zapowiedzią tego, co czytelnik może zobaczyć wewnątrz. Już po pierwszym otwarciu rzuca nam się w oczy barwna kolorystyka, odpowiednio stonowana, w chwilach "grozy", żywa, ciepła, wręcz słoneczna w pozostałych wypadkach. 

Fot. Sherry
Obrazki cieszą oczy, zwłaszcza te, w których autor rysunków - Attilla Futaki, skupia się nie na postaciach, a otaczającej ich scenerii. Szczególnie miło wspominam sceny oprowadzania głównego bohatera przez Chejrona, po przepięknym Obozie Herosów. Irytował mnie natomiast fakt, że bohaterowie, z całą pewnością nie wyglądają na swój wiek. W komiksie Percy prezentował się bardziej jako piętnasto/szesnastolatek, a nie dwunastolatek. To samo zresztą mogę powiedzieć o Annabeth, Groverze, Clarisse, czy pozostałych dzieciach półbogów. Jedynie Luke wyglądał myślę, na swój wiek. Autor rysunków nie zaniedbał jednak swoich prac, więc mamy jasno przedstawioną mimikę twarzy, dynamiczne sceny akcji i interesujące elementy otoczenia. 

Fot. Sherry
Coś co, z całą pewnością rzuca się w oczy po przeczytaniu, a raczej oglądnięciu komiksu, to fakt, jak bardzo została okrojona historia Percy'ego. Nie ma mnóstwa ważnych scen, aczkolwiek za to, podkreślane są inne i tak - bardzo spodobało mi się przedstawienie Hadesu czy wszystkich walk. I mimo, że ci, którzy znają książkę czy film zobaczą różnice czy podobieństwa do obydwu projektów, to komiks w pewien sposób się wyróżnia. Jest ładnym uzupełnieniem serii, dla fanów "Percy'ego Jacksona", natomiast z całą pewnością odradzałabym sięgnięcie po powieść graficzną tym, którzy nie mieli jeszcze do czynienia z pierwowzorem przygód syna Posejdona. Ponieważ, jak już wspomniałam - historia została bardzo skromnie przedstawiona, wiele scen usunięto, natomiast skąd wiem, że spodoba się ona fanom Riordana? Ponieważ mi się podobała. 


Fot. Sherry
Autorzy komiksu pozwalają nam cieszyć się nową wizją na świat półbogów, przypominając historię Percy'ego. Miło mi było powrócić do jakże uwielbianej przeze mnie opowieści, uzupełnionej o piękne ilustracje, które domagają się oklasków. Koniec końców, oceniam powieść graficzną na: 8/10, z tego względu, iż wydaje mi się też, że mimo wszystko powinna być dłuższa. Jednakże, z wielką chęcią kupię także kontynuacje pierwszej części w formie graficznej, o ile takowe zostaną wydane.

Pozdrawiam,
Sherry

Fot. Sherry
Fot. Sherry


"Gildia Magów" - Trudi Canavan

źródło
Tytuł: Gildia Magów

Trylogia: Gildia Magów
Część: 1
Autorka: Trudi Canavan
Liczba stron: 520
Wydawnictwo: Galeria książki



źródło
Imardin to największe miasto, a jednocześnie stolica pięknej krainy, jaką jest Kyralia. Kyralia, która przed wiekami pokonując złowieszczą Sahakę, wreszcie odnalazła spokój. Magowie zaczarowali tereny Sahaki, by była nieurodzajna i pusta, ponieważ wiedzieli, że nie można dopuścić, by ich dawny wróg spróbował zebrać siły. Oprócz tego założyli Gildię Magów, w której mieliby się szkolić młodzi Czarodzieje. Tym samym Król Kyralii oraz Magowie kontrolowaliby magię. Nowicjusze szkoliliby się w dopuszczalnych jej zakresach i aspektach, a tak zwana "czarna magia" odchodziła w niepamięć...

„Mawiają (...), że wiatr ma duszę i jęczy w ciasnych zaułkach miasta.” 

źródło
Pewnego dnia, uporządkowany świat Magów staje na głowie. Okazuje się, że podczas corocznych Czystek, mających na celu oczyszczenie ulic Imardinu z włóczęg i biedaków, jakiejś zwykłej dziewczynie udaje się skrzywdzić dorosłego Maga. Wściekła o złe traktowanie przyjaciół i rodziny, gromadzi w sobie te negatywne emocje i ciska w ochronną barierę Czarodziejów kamień, a ten nie napotkawszy oporu, ląduje na głowie Maga. To właściwie moment przełomowy, bo do tamtej pory nawet nie sądzono, że "dzika" i nie szkolona czarodziejka może żyć między zwykłymi żebrakami. Można się więc domyślić, że w Gildii panuje chaos. Nikt nie wie co począć z dziewczyną, bowiem jak dotąd w Gildii Magów szkolili się tylko członkowie najbardziej zamożnych rodzin w mieście. Podczas wielkiej narady postanawiają, że muszą znaleźć dziewczynę, gdyż jej moc może stanowić wielkie zagrożenie. To zadanie jednak okazuje się być trudniejsze niż na to wygląda...

źródło
Sonea jest przekonana, że Magowie chcą ją zabić, pozwala więc przyjaciołom zadbać o swoje bezpieczeństwo. Nie może uwierzyć, że jest magiem. Żadnemu z wieśniaków, nigdy się nawet nie śniło, by marzyć o magii. Była to rzecz dla nich nieosiągalna. Sonea boi się, że jej nowo odkryte zdolności sprawią, że stanie się tępiona ze strony uliczników. Ukrywając się przed Czarodziejami nawiązuje nowe znajomości z tutejszymi Złodziejami. W zamian za jej moc, ofiarują dziewczynie bezpieczne schronienie. Sonei  jednak trudno jest spełnić oczekiwania. Niekontrolowana moc staje się coraz bardziej niebezpieczna i silniejsza...

źródło
Książka pani Canavan: "Gildia Magów" jest pierwszą częścią Trylogii Czarnego Maga, która przyniosła autorce wielką sławę. Sama powieść jest podzielona na dwie części, w której zarówno na pierwszą jak i drugą, składają się rozdziały z wielu perspektyw. Najważniejszymi z nich są oczywiście fragmenty skupiające się na Sonei oraz Maga Rohana i Dannyla. Z czasem do genialnej obsady bohaterów dołączają także inni Magowie, jednakże wśród ich cudownie oryginalnych imion nie jest tak łatwo się pogubić. Każda bowiem osoba jest uniwersalna i czytelnikowi łatwo wpada w pamięć, swoimi cechami charakteru oraz typowymi zachowaniami. Mogą się też nam kojarzyć z planami wobec nie szkolonej magiczki. Jedni chcą pozbawić ją mocy, inni wręcz przeciwnie. Pragną, by zaczęła kształcić się w Gildii i pokazała całej Kyralii, że zwykła wieśniaczka również ma prawo do tajemniczego świata Magów. 

źródło
Muszę przyznać, że osobiście kocham gatunek fantasy odkąd do moich rąk trafił "Eragon", ale tak pięknej i cudownej serii jak ta powyższa, już dawno nie czytałam. Trylogia Czarnego Maga ma w sobie wszystko to co cenię w książkach najbardziej. Intrygi, wspaniale wykreowani bohaterowie, tajemnice, sekrety, ciążące nad Imardinem niebezpieczeństwa, wzloty i upadki głównej bohaterki. Pani Canavan stworzyła dzieło, w którym zakochałam się po paru pierwszych rozdziałach, a z każdym kolejnym ma miłość rosła, aż całkiem eksplodowała w przypływie euforii, podczas czytania trzeciej i ostatniej części. Świat Magów zaczęłam wielbić już podczas czytania prequela Trylogii: "Uczennicy Maga", ale ta seria różni się od niego samego. Klimat jest znacznie bardziej przystępny i można powiedzieć luźniejszy, dzięki czemu książki niezwykle szybko się czyta i praktycznie nie można się od nich uwolnić. Magia krąży w naszych głowach, a my stajemy się niepodatni na bodźce realnego świata, aż do skończenia lektury. 

„Moc nic nie znaczy, jeśli mag ma przegniłe serce”

źródło
Jestem całkowicie uwiedziona stylem pisania autorki oraz samymi jej pomysłami. Czytając tę serię miałam wiele radości. Wraz z bohaterami cieszyłam się, kiedy tylko pozwalała mi na to pisarka oraz płakałam, gdy sprawy przybierały naprawdę niemiłe obroty. Myślę, że jeśli książka wzbudza jakieś emocje, choćby sympatię, to jest czegoś warta, dlatego chciałabym zachęcić wszystkich do zapoznania się ze światem Sonei, uroczego Cery'ego i pozostałych bohaterów. Jestem pewna, że wielu czytelnikom Trylogia spodoba się tak samo jak mi i będą mieć wiele przyjemności z jej poznawania. 

Z wielką przyjemnością daję najwyższą ocenę Gildii oraz pani Canavan i liczę, że pozostałe jej dzieła pochłoną mnie tak samo jak to. 

Polecam i pozdrawiam.
8/10

Sherry


sobota, 24 maja 2014

"Ognisty Tron" - Rick Riordan

źródło
Tytuł: Ognisty Tron
Trylogia: Kroniki Rodu Kane
Autor: Rick Riordan
Tom: 2/3
Wydawnictwo: Galeria Książki
Liczba stron: 480
Data wydania: 7 września 2011

Pierwszy tom Kronik Rodu Kane przeczytałam, gdy tylko owa książeczka wpadła mi do rąk. Po niesamowitych wrażeniach jakie przeżyłam z Sadie i Carterem w "Czerwonej Piramidzie" wiedziałam, że jak najszybciej muszę się dorwać do kolejnych dwóch tomów historii o egipskich bogach. Już pomijając fakt, że autorem tych książek jest mój ulubiony pisarz, to one same są czarujące i naprawdę od siebie uzależniają. W "Ognistym Tronie" czekają na nas nowe przygody, więcej mitów egipskich, wiele humoru od Ricka Riordana  i co ważniejsze - mój przystojny ulubieniec: "chłopak z psią głową."

„Było to niemal tak samo prawdopodobne, jak to, że Ra i Apopis zostaną przyjaciółmi na Facebooku, ale nie odezwałem się”

źródło
W tym tomie na Sadie i Cartera czeka mnóstwo nowych wyzwań. Wydarzenia fabuły dzieją się dwa miesiące po tych z "Czerwonej Piramidy", ale jeśli myślicie, że to odpowiednio dużo czasu jak na przygotowanie się na apokalipsę, to jesteście w wielkim błędzie. Apopis, tzw. "wielki wąż", czyli bóg ogólnego zła i chaosu, pragnie wyrwać się ze swojego więzienia i połknąć słońce. Innymi słowy, światu zaczyna grozić zagłada. Aby temu zapobiec, rodzeństwo musi odnaleźć trzy części Księgi Ra i jego samego. Problem polega na tym, że najwyższego boga Egiptu, nikt nie widział od paru tysiącleci. Sadie i Carter nie mają aż tyle czasu na poszukiwania, bowiem od pogrążenia świata w chaosie, dzieli ich tylko pięć dni. Sami przyznacie, że wyzwanie to nie należy do najprostszych. Ponadto nieustraszonych Kane ścigają magowie z Domu Życia, a ci sami do najsłabszych wrogów nie należą. Jak w szale tych wydarzeń i naglących terminów znaleźć czas na pozostałe rzeczy?

„A co najważniejsze, jestem całkowicie rozdarta między dwoma cudownymi chłopakami, z których jeden jest umierający, a drugi jest bogiem śmierci. No pytam: co to jest za wybór?”

źródło
Bohaterów Kronik Kane czeka także mnóstwo osobistych potyczek z własnymi wątpliwościami. Sadie - czyli jedna z głównych bohaterek trylogii Riordana, tym razem stanie przed trudnym wyborem. W"Czerwonej Piramidzie" poznała mrocznego boga śmierci Anubisa, który okazał się najprzystojniejszym chłopakiem, jakiego widział świat. W "Ognistym Tronie" pojawia się także ktoś inny - Walt, czyli tajemniczy mag z dziwnym zainteresowaniem na punkcie amuletów. Jak dokonać wyboru pomiędzy tymi dwoma chłopakami, skoro jeden z nich jest dla niej niemalże nieosiągalny, a sekrety drugiego mogą wznieść w jej życie nowe problemy? Na silną, niezależną, upartą Sadie spadnie mnóstwo obowiązków, jednakże ta próbuje w nich wszystkich nie stracić samej siebie. Nie musicie się więc martwić, że jej stosunki z bratem ulegną jakiejkolwiek zmianie. Nadal będzie go męczyć i irytować, ale jest to bardzo słodki element fabuły książki. Jeśli już mowa o bracie Sadie... Carter również nie będzie mieć lekko. Okazało się bowiem, że obiekt jego westchnień był glinianą figurką, w którą tchnięto życie. Gdzie w takim razie podziewa się prawdziwa Ziya, ukryta przez dawnego przywódcę Domu Życia - Iskandra? Jaką decyzję podejmie Carter? Czy będzie w stanie poświęcić wszystko, by ratować dziewczynę swoich marzeń? Czy wybierze ocalenie świata, mając do dyspozycji poszukiwania Ziiy?

„- Dzień dobry - wymamrotałam - Mamy piękny dzień. W kominku siedzi pingwin, jeśli kogoś to interesuje." 

źródło
"Ognisty Tron" to fantastyczna kontynuacja wspaniałej serii. Akcji jest mnóstwo, właściwie nie ma okresu, kiedy Riordan daje młodym Kane'om odpocząć. Wydarzenia przewijają się jak idealnie zharmonizowane sceny filmu, nie tracąc przy tym na realności. Wszystko co się dzieje w książce ma swój wydźwięk w głowie czytelnika. Moja wyobraźnia szalała przy kreowaniu scenerii różnych miejsc, których opisy zapewnił nam Rick Riordan. Drżałam z niepokoju, gdy rodzeństwu lub im przyjaciołom groziło niebezpieczeństwo, a także cieszyłam się z nimi, gdy miała miejsce jakaś zabawna sytuacja. Ci którzy znają twórczość Riordana, wiedzą jak świetnym stylem się on posługuje. Lekki, zabawny, sympatyczny - dokładnie taki, jakie są jego książki. Dodatkowym plusem tej trylogii może być fakt, że autor wplata w fabułę wątki mitologiczne. Ja osobiście poznałam dzięki tym książkom mnóstwo faktów, do których odkrycia, sama nigdy bym się nie zabrała. Ponadto, cudownym elementem tego wszystkiego są oczywiście postacie! Tym razem dołączają do już wcześniej poznanych, całkiem nowi i równie rzeczywiście wykreowani co pozostali. Moim ulubieńcem okazał się tym razem Bes - karłowaty, brzydki bóg uwielbiający straszyć i pokazywać swoje urocze włochate ciało, a także - wbrew wszystkiemu Chonsu - bóg czasu, a także swego czasu, księżyca. To chyba właśnie ten z pozoru nieistotny element sprawił, że zapałałam do niego sympatią. Nie pomijając oczywiście jego uroczego charakterku, który mocno dał się we znaki rodzeństwu Kane. A całości grona ulubieńców dopełniała oczywiście Bastet, oraz nie kto inny jak Anubis - "bóg papieru toaletowego". Już w "Czerwonej Piramidzie" zakochałam się w nim razem z Sadie. Gdy w "Ognistym Tronie"dziewczynę postawiono przed wyborem to miałam ochotę na nią wrzasnąć: "Zwariowałaś?! Skup się na Anubisie!" Nikt jednak nie może przemówić do rozsądku zakochanej dziewczyny, a już szczególnie tej, zakochanej w dwóch chłopakach.

„Nawet w najbardziej sprzyjających okolicznościach technologia i magia nie zgadzają się ze sobą. Jednym z najprostszych zaklęć świata jest psucie elektroniki.”

źródło
Niektórzy ludzie twierdzą, że "Ognisty Tron" jest o wiele lepszy od"Czerwonej Piramidy", ponieważ kochają akcję i niebezpieczeństwo. Inni są zdania, że druga część Kronik, nie dorównuje pierwszej, przez wzgląd na wydarzenia. Zgadzam się z jednymi i drugimi w jednej kwestii: akcji faktycznie jest więcej. O ile "Czerwona Piramida"przynosiła jakiś spokój, odpoczynek, wytchnienie, to "Ognisty Tron"niszczy szyki i wplata w uczucia i emocje czytelnika adrenalinę. Jak ja oceniam tę książkę? Oczywiście nie jestem w stanie wystawić innej oceny, aniżeli tej, którą już wystawiłam. Wiedziałam, że kocham tę książkę, gdy tylko zaczęłam czytać pierwszy rozdział powieści. Rick Riordan ma to do siebie, że jego dzieła uwielbia się już od pierwszego spotkania. Ja osobiście nadal pozostaję wierną fanką mitologii greckiej oraz celtyckiej, a także ukochaną Percy'ego Jacksona, który moim zdaniem jest nie do zastąpienia, aczkolwiek muszę przyznać, że zakochałam się w Egipcie. I o ile rozpoczynając przygodę z rodzeństwem Kane byłam nastawiona do Egiptu z dystansem, teraz już nie mam skrupułów. Przeczytawszy tę trylogię dowiedziałam się mnóstwo interesujących rzeczy o egipskiej mitologii, która tak wryła mi się w pamięć, że teraz nie omieszkam szukać innych książek z wątkami tego typu.

„Co warte jest życie, kiedy nikt już nie wymawia twojego imienia?” 

Podsumowując: "Ognisty Tron" to idealna pozycja dla osób uwielbiających Riordana, bądź zainteresowanych mitologią z jaką mamy tu do czynienia. Ponadto, myślę że czytelnicy którzy lubią książki młodzieżowe, lub nie przeszkadza im występowanie takiego języka w książkach, powinni sięgnąć po tę serię, ponieważ jest naprawdę wspaniała i przynosi ze sobą odpoczynek od jakichś bardziej "ambitnych" lektur. Zabawne sytuacje, mnóstwo fantastycznych dialogów i opisów, narracja pierwszoosobowa z perspektyw: Sadie i Cartera oraz duuużo przygód. To czeka na osoby, które choć trochę udało mi się zainteresować Kronikami Rodu Kane. Ja, bez najmniejszych wyrzutów sumienia, umieszczam te pozycje na liście "ulubionych" i czekam na kolejne, sympatyczne powieści od Riordana.

Polecam i  pozdrawiam,
Sherry

10/10