The Sword of Summer
Magnus Chase i bogowie Asgardu, tom 1
Galeria Książki, 2015
520 str.
Co wy na to, by powstrzymać koniec świata?
Jedna z rzeczy, które kocham w książkach Riordana, to fakt z jaką łatwością autor wrzuca czytelnika do tego ostrego, niespokojnego nurtu jakim jest akcja historii, jak z każdym rozdziałem, każdym kolejnym zwrotem i dynamizmem przekraczającym ludzkie wyobrażenia, nie tylko daje nam możliwość bycia świadkiem danej opowieści, ale w pewien sposób, tak bardzo nas pochłania i manipuluje piórem, że czytelnik czuje, jakby on sam uczestniczył w tym wszystkim. A więc skoki adrenaliny, przyśpieszone bicie serc, poczucie niewyobrażalnej straty, zmęczenie walką, determinacja do wygranej - to wszystko zaczyna stanowić pewną część nas. To nie tylko jest w naszej głowie, gdy przewracamy stronę za stroną w tempie ekspresowym, ale też w sercu. Czasami wydaje mi się, że Riordan potrafi wyczarować więcej magii i akcji w jednym rozdziale, niż niejeden inny pisarz w całej swojej książce.
Kolejna rzecz, która wychodzi temu autorowi perfekcyjnie? Kreowanie postaci i generalnie świata przedstawionego. Nie było w jego książkach (a uwierzcie na słowo, czytałam wszystkie) jeszcze ani jednego bohatera, który wydawałby mi się nierealny. O nie, u Riordana postacie przestają być imionami na papierze. One żyją, żyją nie tylko w nas, w naszej głowie. Ich przygody, ich charaktery, ich zachowanie są tak bliskie, że czytelnik nawet nie podkłada pod wątpliwość, że gdzieś tam musi być taki Magnus Chase, Percy Jackson czy Carter Kane, bo innej opcji nie ma. Riordan nie tylko pięknie łączy każą swoją historię, tak że jedna nie wyklucza drugiej, ponieważ współistnieją ze sobą w jednym, wielkim, absolutnie epickim uniwersum, ale też w "Mieczu Lata" oferował nam tyle subtelnych odwołań do historii o Percy'm, że miałam wrażenie, jakby serce mi się rozpuszczało. I z jednej strony - był to zabieg tak nienachalny, że czytelnicy, którzy nie znają poprzednich serii autora nie poczuli się zagubieni, a jednocześnie tak przemyślany, że fani autora w mig zorientowali się, jaki jest w tym wszystkim cel. Plus - Magnus Chase nie bez przyczyny ma nazwisko Annabeth, więc...
Humor. Czyż nie jest to jeden z nieodłącznych elementów, cechujących książki Riordana? Jeden z powodów, czemu tak bardzo go kochamy? Sam Magnus Chase jest jednym wielkim przypadkiem Zaraz-powiem-coś-co-wszystkich-czytelników-zmusi-do-tarzania-się-po-podłodze. To jeden z tych uroczych łobuzów, w których Rick tak bardzo lubi rozkochiwać czytelników. No wiecie - nieodłączna ironia, sarkazm i cynizm? Tak, dokładnie to. Możecie być pewni, że w połączeniu z krasnoludem-ekspertem-modowym, gestykulującym elfem, wojowniczą walkirią i innymi bohaterami, sprawią, że uśmiech praktycznie nie będzie wam schodzić z twarzy. Nie wspominając już o tych wspaniałych odwołaniach do popkultury, które Riordan tak umiejętnie wplótł w historię, nie zapominajmy - opierającej się na mitologii. Kiedy czytałam kolejne wzmianki na temat seriali, piosenkarzy czy superbohaterów, rozpływałam się z zachwytu i nie umiałam powstrzymać chichotu.
Naprawdę nie przypuszczałam, że książki Ricka mogą być jeszcze bardziej idealne. Nie sądziłam, że jest to w ogóle wykonalne. A jednak on znów dał radę. Oczarował, od pierwszej do ostatniej strony. Umiejętnie łączył mitologię z powieścią przygodową - moje dwa ulubione elementy! Przedstawił bogów, potwory, stworzenia i mity nordyckie w tak niesamowitej formie, że właściwie należy mu się za to ołtarzyk - poważnie. Albo ofiara z głowy byka. Na dodatek rozkochał mnie w Walhalli, w tym jak bardzo starał się pokazać, że Magnus nie jest Percy'm i jak wspaniale mu to wyszło. I mimo, że syn Posejdona ma pierwsze miejsce w moim sercu (i zawsze będzie miał), Magnus jest na dobrej drodze, by zająć miejsce drugie (przeganiając Anubisa!).
Podsumowując - kolejna EPICKA, zachwycająca, niewiarygodna książka od Riordana, przy której częste wybuchy donośnego śmiechu, czy łzy radości, są czymś na porządku dziennym. Uzależnia, pochłania, rozkochuje. Nie wierzę, że z własnej woli, moglibyście sobie odmówić poznania cudownego Magnusa, nie mniej cudownego Lokiego, czy każdego innego, nawet najmniejszego kawałeczka tej książki. Nie marnujcie więc czasu, bo Koniec Świata nie będzie czekał.
Miecz Lata | Młot Thora | Statek umarłych
Magnus Chase i bogowie Asgardu, tom 1
Galeria Książki, 2015
520 str.
Co wy na to, by powstrzymać koniec świata?
![]() |
źr. |
Wyjaśnijmy sobie coś na wstępie, żeby później nie było niedomówień. Dla mnie, osobiście - Rick Riordan jest po prostu mistrzem, jeśli chodzi o literaturę młodzieżową. Nie ma żadnej konkurencji, żadnych kontrargumentów, przeciwko temu tytułowi. Musicie bowiem sami przyznać, że jest niewielu autorów, którzy od pierwszej strony, od pierwszego zdania - ba! Od tytułu pierwszego rozdziału, potrafią pochłonąć czytelnika i tak skutecznie działać na wyobraźnię, jak to robi ten amerykański autor. Nie dość, że jego głowa jest pełna nieprawdopodobnie cudownych pomysłów, to jeszcze na pytanie: "hej, czytelniku - chciałbyś trochę powalczyć z potworami, dać się zabić i generalnie spróbować przeszkodzić Złu Wcielonemu przed rozpoczęciem Ragnaröku?" jest tylko jedyna prawidłowa odpowiedź. Zaczyna się od "Tak" kończy na "Oczywiście!".
"Ktoś mi kiedyś powiedział, że prawdziwe bohaterstwo musi być nieplanowane, że to autentyczna reakcja na sytuację kryzysową. Musi pochodzić z serca, nie z umysłu."
![]() |
źr. |
Magnus Chase jest bezdomnym szesnastolatkiem. Który na dodatek umarł. Chciałoby się tu postawić kropkę i napisać "tak, to koniec tej fascynującej historii", ale oczywiście mówimy tu o opowieści, którą stworzył sam Rick Riordan, więc możecie się spodziewać tak porywającej przygody, której bohaterem jest nieżywy chłopak, jaką tylko mógł podarować czytelnikowi mój Mistrz. Bo pozostajemy w uniwersum, które pisarz stworzył przy swojej serii o Percy'm Jacksonie, choć tym razem, autor pokazuje nam zupełnie inne jego oblicze. To co pozostaje to... No wiecie. Boski rodzic, mitologia, potwory, mnóstwo krwi, mnóstwo śmierci, mnóstwo genialnych, charyzmatycznych, błyskotliwych bohaterów, mnóstwo poświęcenia, dawka przyjaźni, tony znakomitego humoru i... no właśnie. Koniec świata. A także pośmiertny hotel-absolutne-marzenie-każdego. Wspominałam już o końcu świata?
"Wiedza na temat różnych spraw nie zawsze jest warta ceny, jaką za nią zapłacono."
![]() |
źr. |
"Mity to w istocie opowieści o prawdzie, o której zapomnieliśmy."
![]() |
źr. |
"- Będziemy potrzebowali wielkiej armii, kiedy nadejdzie Ragnarök.
- Ragnarök - powtórzyłem.
- Sądny Dzień - wyjaśniła Sam - Kiedy wszystkie dziewięć światów zostanie zniszczone w wielkim ogniu, a armie bogów i olbrzymów spotkają się po raz ostatni w bitwie.
- Och. Ten Ragnarök."
![]() |
źr. |
"Pewna podpowiedź w kwestii przeznaczenia, Magnusie: nawet jeśli nie jesteśmy w stanie zmienić ogólnego obrazu, nasze wybory mogą zmienić szczegóły. W ten sposób buntujemy się przeciwko losowi, w ten sposób zostawiamy ślad."
![]() |
źr. |
"- Zdarza ci się zrobić coś właściwego, wiedzieć, że to jest właściwe, a mimo to czuć się okropnie?
- Właśnie opisałeś większość mojego życia."
Podsumowując - kolejna EPICKA, zachwycająca, niewiarygodna książka od Riordana, przy której częste wybuchy donośnego śmiechu, czy łzy radości, są czymś na porządku dziennym. Uzależnia, pochłania, rozkochuje. Nie wierzę, że z własnej woli, moglibyście sobie odmówić poznania cudownego Magnusa, nie mniej cudownego Lokiego, czy każdego innego, nawet najmniejszego kawałeczka tej książki. Nie marnujcie więc czasu, bo Koniec Świata nie będzie czekał.
10/10
Jeśli ktoś spodziewał się innej oceny...
Brak komentarza.
Pozdrawiam!
Sherry
Miecz Lata | Młot Thora | Statek umarłych