wtorek, 19 stycznia 2016

Jesteś wyzwaniem - Kendall Ryan


Make Me Yours
Unravel Me, tom 2
Wydawnictwo Pascal, 2016
256 str.

Recenzja nie zawiera spoilerów z tomu I!

źr.
Czasami los stawia przed nami osoby, które są całkowitym przeciwieństwem tego, czego potrzebujemy i paradoksalnie, okazują się też tymi, których obecności będziemy najbardziej pożądać. Wtedy właśnie, kiedy granice zaczynają się zacierać, a my orientujemy się, że jest za późno, życie staje się wyzwaniem. W takiej sytuacji jest Liz - najlepsza przyjaciółka Ashlyn, którą poznaliśmy w "Jesteś zagadką". Gdy wydawało się, że nic oprócz imprez, przygodnego seksu i braku zobowiązań nie jest jej potrzebne, pojawił się seksowny sąsiad - Cohen, wzbudzający w niej pragnienie, którego nie jest w stanie ugasić. Ale ta relacja nie będzie łatwa, bo chłopak ma warunek, któremu Liz nie jest w stanie sprostać. Bo podążanie za tego rodzaju potrzebą zmusi ją do powrotu do czegoś, z czym dziewczyna nie chce się ponownie zmagać. Czy uczynnemu, przystojnemu strażakowi uda się, mimo wszystko, zmusić Liz do konfrontacji z lękami?

źr.
Z lekkim niepokojem rozpoczęłam lekturę "Jesteś wyzwaniem", pamiętając jak jej poprzedniczka rozczarowała mnie zmarnowanym potencjałem. Szybko jednak zorientowałam się, że z tomu na tom, nastąpiła pewna poprawa. Przede wszystkim, autorka ograniczyła używanie "cudownych zbiegów okoliczności", choć mimo wszystko, parę mogłabym ich tu wymienić. Ale zdecydowana większość z nich, nie raziła w oczy i tylko parę spowodowało napływ mojej irytacji, co i tak jest wielką poprawą. Kolejnym elementem, który uległ poprawie, jest kreacja głównej bohaterki. O ile Ashlyn była mało interesująca i bezosobowa, Liz - ku mojej uldze, miała własny charakterek, a w związku z tym, że emanowały z niej energia i żywiołowość, przeniosło się też to na odbiór całej lektury.

źr.
Autorka zdecydowała się na pewien zabieg, który jest stosowany w gatunku New Adult, a mianowicie na naznaczenie postaci tragiczną przeszłością. I może właśnie dlatego, że Liz przeszła w swoim życiu przez dramatyczne wydarzenia, wydawała się ona bardziej realna. O ile z Ashlyn promieniował perfekcjonizm, o tyle jej przyjaciółka miała drugie dno, które powodowało, że widzieliśmy różne jej warstwy. W końcu zatem, udało się Kendall Ryan zainteresować czytelnika życiem bohatera, a także stworzyć pewną mieszankę cech, która miała sens. Wciąż jednak autorka nie nauczyła się kreować interesującej, męskiej postaci. Zarówno pacjent z amnezją z pierwszego tomu, jak i Cohen wydawali się zbyt idealni, nierzeczywiści i papierowi, choć jeśli miałabym porównać partnera Ashlyn, z nowym sąsiadem Liz i tak zwyciężyłby Cohen, bo w jego postępowaniu, była pewna prawidłowość i on sam wydawał się znośny, a chwilami nawet uroczy. 

źr.
W pierwszym tomie, bardzo zabolało mnie, jak naciągana była relacja Ashlyn z badanym przez nią obiektem. W tomie drugim, na szczęście i na tej płaszczyźnie nastąpiła poprawa. Wieź Cohena i Liz, owszem - następowała nieco szybko i to też jej coś, co chciałabym widzieć poprawione w tworach Kendall Ryan, ale wydawała się mieć sens i pewien porządek. Autorce nie udało się uniknąć cukierkowych, mocno przesadzonych rozwiązań, ale też sprawiła, że widzieliśmy i czuliśmy przyciąganie bohaterów do siebie, byliśmy świadkiem ich wzajemnej potrzeby i chyba właśnie dzięki temu, poprawiła się jakość czułych scen, a także scen erotycznych w książce. W pewnym momencie przyłapałam się na myśli, że naprawdę kibicuję Liz i Cohenowi, czego w żaden sposób nie odczuwałam podczas poznawania poprzedniczki "Jesteś wyzwaniem".

Pióro Kendall Ryan wciąż wymaga poprawy, ale jestem naprawdę szczęśliwa, że z tworu na twór, pewne elementy ulegają przemianie, w związku z czym, czytelnik nie ma wrażenia, że czyta zbiór przypadkowych scen i naciąganej relacji, którą autorka na siłę nazywa miłością. "Jesteś wyzwaniem" to powieść nieidealna, a jednak lekka i przyjemna, którą poleciłabym osobom, nie szukającym drugiego dna w książkach. Mnie osobiście, poznawanie tego tytułu, pozwoliło się zrelaksować i zapomnieć o otaczającym mnie świecie, a przyjemny styl pisania pani Ryan, oraz niewielka ilość treści nie pozwoliły się nudzić. I mimo że nie wyniosłam z tej lektury niczego konkretnego, to właśnie ona dała mi nadzieję, że kiedyś, twórczość Kendall Ryan, naprawdę może trafić w moje czułe struny. Kiedyś.

6/10
Pozdrawiam,
Sherry


Jesteś zagadką | Jesteś wyzwaniem



Za możliwość poznania Liz, serdecznie dziękuję Wydawnictwu Pascal.