sobota, 11 kwietnia 2015

"Misja 100" - Kass Morgan

źr.
Misja 100
Kass Morgan
Cykl 100, tom 1
Bukowy Las, 2015
264 str.

Znaleźć swoje miejsce... Na Ziemi.

źr.
Najpierw był serial. Później moja miłość do niego, do pełnokrwistych bohaterów, do fascynujących wątków, niebezpiecznie magnetycznej fabuły, zaskakującej na każdym kroku. Później nadeszła książka, stanowiąca pierwowzór serialu, będącego moją wielką miłością. Powieść pojawiła się w moim życiu i... została, przynosząc rozgoryczenie, rozczarowanie i wątpliwości nad postępowaniem autorki i bohaterów. Do "Misji 100" nie podchodziłam z jakimiś oczekiwaniami, wiedząc, że pierwowzory bardzo różnią się od ekranizacji, nie mogłam być jednak przygotowana na zwyczajnie słabą treść. 


źr.
W książce, ocalała rasa ludzka zajmuje stację kosmiczną, podzieloną na poszczególne sektory. Ziemia, dawne miejsce zamieszkania cywilizacji, po wojnie nuklearnej, została napromieniona i czeka. Czeka aż ludzkość wróci do domu. W pewnym momencie, Kanclerz Jaha - przywódca, na stacji kosmicznej, postanawia wysłać Setkę młodocianych przestępców, których wiek nie przekracza osiemnastu lat, na rodzimą planetę, w celu sprawdzenia, czy nadaje się ona do zamieszkania. Etyczny czy nie, rozkaz wydaje się być drogą ku wolności dla dzieciaków, lub do stracenia, w zależności od tego jak bardzo zanieczyszczona będzie planeta. Co będzie mieć do zaoferowania Setce? Czy społeczności złożonej z kryminalistów, uda się stworzyć zalążek cywilizacji? Koegzystujące ze sobą społeczeństwo?

źr.
Kass Morgan w swojej powieści, postanowiła skupić się na czwórce bohaterów, którym poświęcone są kolejne, naprzemienne rozdziały. Clarke to młoda dziewczyna, która przed Odosobnieniem, czyli skazaniem na pobyt w więzieniu, później izolatce, zajmowała się medycyną. Bellamy - młody, dwudziestoletni buntownik, w celu obrony młodszej siostrzyczki, gotów jest na poświęcenie, mogące skończyć się śmiercią. Wells - syn kanclerza, przybywa na Ziemię, mając cel, obawiając się tego, że niektóre czyny z przeszłości, mogą być niewybaczalne. Glass z kolei, to dziewczyna żyjąca w strachu, że przez Odosobnienie i misję na Ziemię, nigdy nie zobaczy już ukochanej osoby. W gruncie rzeczy, wiele nie ma do opowiadania o bohaterach. Mam wrażenie, że byli oni jedynie zarysem w głowie autorki, bo przeniesienie ich na papier, zwyczajnie jej się nie udało. 

źr.
Postacie są papierowe, do bólu nijakie, przewidywalne i naiwne. Ich czyny są niekonsekwentne do wieku, a sposób myślenia odpowiada dzieciom, a nie młodym dorosłym. Szczerze powiedziawszy, do żadnego z bohaterów się nie przywiązałam, co mnie zdruzgotało, bo serial sprawił, że Clarke i Bellamy są światełkami w moim życiu. Książka niestety ukazała ich w dość miernym świetle. Autorka nie potrafiła poradzić sobie z ich czynami, z ich postępowaniem, sprawiając że ciąg przyczynowo-skutkowy, był żałośnie śmieszny. Cała powieść skupia się na przedstawieniu historii poszczególnych postaci: Clarke, Wellsa, Bellamy'ego i Glass, a nie na zasiedlaniu planety, jak miałam nadzieję, że będzie. Owszem, w tle mamy odkrywanie piękna Ziemi, pierwsze polowania, zaskoczenia, zachwyty, ale to wszystko jest tak... pobieżnie potraktowane, że czytając książkę, czułam jedynie irytację. 

źr.
Autorka zamiast stworzyć młodzieżowe science-fiction połączone z dystopią na poziomie, napisała pseudo Young Adult, sprowadzające się do jednego - romansów i miłostek bohaterów. Podczas lektury, miałam wrażenie, że wszystko - WSZYSTKO zmierza ku jednemu - nowych dramatów i zakochań postaci. Akcji praktycznie nie było, była jednak płynność, pozwalająca - na szczęście - przebrnąć przez treść w zaskakująco szybkim tempie. W powieści mamy mnóstwo retrospekcji, ujawniających szczegóły z życia bohaterów, mające być poszlakami do odkrycia ich sekretów, ale tak naprawdę sekrety, w moim mniemaniu, sekretami nie były. Autorka wszystko co możliwe, wszystko co kocham w książkach, spłaszczyła do  jednego poziomu, ignorując fakt, że w książce musi być dynamika. Muszą być faktyczne zaskoczenia!

źr.
Napisałabym, że powieść nie miała szansy okazać się sukcesem, łącząc dość mierne postaci z drobnymi elementami s-f, ale przecież sama historia naprawdę zaskoczyła i zjednała sobie miłość tysięcy fanów! Tyle, że przedstawiona nie w formie książki, a serialu. Nie chciałam porównywać pierwowzoru do ekranizacji, ale obawiam się, że Kass Morgan nie dała mi wyboru. Bo o ile w "Misji 100", bohaterowie gubili się we własnych czynach, jak dzieci we mgle i czasami nie grzeszyli rozumem - o tyle w "The 100", ewoluowali, skupiali na tym co najważniejsze, nie byli niepodatni na nowe otoczenie, wciąż odkrywali różne rzeczy, tak jak być powinno! Fabuł książki i serialu nawet nie da się porównać, bo choć obydwie miały jedno źródło, to zostały przedstawione w tak odmienny sposób... Mnie, jako fance serialu, jest zwyczajnie przykro, że pierwowzór okazał się tak rozczarowujący. Szczerze powiedziawszy, nie wiem czy sięgnę po kolejny tom, bo już po pierwszym jestem zmęczona, tym co zaserwowała widzom autorka. Najchętniej wymazałabym spotkanie z "Misją 100" z pamięci, żeby nie psuć sobie wyobrażenia o swoich ulubieńcach. Ale teraz, w pełni doceniam geniusz i epickość ukochanego serialu i to jest naprawdę dobre. 

Gdybym nie oglądała serialu przez lekturą, po skończeniu książki nie byłabym do niego zachęcona. Bo skoro powieść była słaba, to czemu ekranizacja ma być lepsza? Ale jest! I uwierzcie mi, jeśli nie chcecie marnować czasu na twór Kass Morgan - o co bym was nie obwiniała, szczerze - to ulegnijcie serialowi, który jest tak niesamowity, że teraz jeszcze bardziej doceniam to, co zrobił Jason Rotherberg - twórca "The 100", z produkcją, naprawdę WYKORZYSTUJĄC potencjał historii, którą niedostatecznie wykorzystała autorka książki. 

5/10
Pozdrawiam,
Sherry


Misja 100 | Dzień 21 | Homecoming

Serial: sezon 1 | sezon 2 | sezon 3


36 komentarzy:

  1. Nie znam serialu ani książki, ale chyba zaryzykuje i skuszę się na poznanie tej historii, zwłaszcza że zaintrygowałaś mnie jedną informacją. Chodzi o to, że Twoim zdaniem autorka zamiast stworzyć młodzieżowe science-fiction połączone z dystopią na poziomie, napisała pseudo Young Adult. Dla mnie to dobrze :) To, co Ty uważasz za wadę, ja biorę jako zaletę, ponieważ nie przepadam za science-fiction, za to Young Adult uwielbiam, więc myślę, że moje spotkanie z "Misją 100" wypadnie całkiem pozytywnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, w takim wypadku, może faktycznie ty odbierzesz tę książkę lepiej. Ja liczyłam na dobre s-f z dystopią, a niestety dostałam coś zupełnie innego i to mnie zaskoczyło, w zły sposób. Mam nadzieję, że tobie lektura wyda się lepsza niż mnie - przyjemnego czytania! :)
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  2. Zastanawialam sie nad Misjja 100. Dzieki, ze mi to odradzilas! A serial w wolnym czasie MUSZE zobaczyc :D
    love-ksiazki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie! Bo on jest - FANTASTYCZNY!
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  3. czyli nie czytać książki, oglądać Twój ukochany serial ;) Podobnie było z Pamiętnikami wampirów, książki sprawiły, że miałam ochotę uderzyc głową o ścianę, a serial skupił moja uwagę przez 5 sezonów. Teraz już nie oglądam, bo nie mam czasu i chyba chęci wałkowania wciąż tego samego. Jednak zasada jest ta sama.
    Przykro mi, że słaba treść Cię zawiodła, naprawdę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, dokładnie. Znaczy... Książka nie jest tragiczna, jest po prostu słaba. Przeciętna. W porównaniu do serialu, po prostu beznadziejna. I strasznie irytująca tą pustą, fałszywą, banalną miłością pomiędzy bohaterami. :( Natomiast serial.. Serial to istne cudo.
      I masz rację - to coś jak "Pamiętniki", choć "Misja 100" jest chyba trochę od nich lepsza ^^ Bo książki PW mnie wykończyły psychicznie, natomiast "Misję" przynajmniej się szybko czytało. :)
      Mnie też jest przykro. :(
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  4. Pamiętam twój post dotyczący serialu, który bardzo sobie chwaliłaś, a jednocześnie przekonywałaś mnie do niego. Niestety jeszcze nie udało mi się go obejrzeć, ale bardzo chcę go poznać :)
    Co do papierowych bohaterów w książce, to rzeczywiście musi psuć obraz całej książki. Ciekawe postacie to jedna z ważniejszych rzeczy, gdy sięgam po książkę oczekuję, że będą jak prawdziwi :)
    Opis książki jest zachęcający, pomyślałam, że fajnie będzie zagłębić się w tę historię i zobaczyć jak bohaterzy na nowo odkrywają ziemię i walczą z przeciwnościami, ale to że znalazłaś tam więcej New Adult niż science-fiction i dystopii nie zachęca, a kurcze miałam taką ochotę na książkę... :/
    No i kolejna rzecz to przewidywalność, o której wspomniałaś. Zgadzam się z Tobą, że książka musi zaskakiwać - szkoda, że tego tu zabrakło :)
    Nie mam pojęcia, dlaczego po tak przekonujących argumentach, dalej mam ochotę na tę książkę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam, że tak często powtarzałam słowo "książka" - jak pisałam to tego nie zauważyłam ^^

      Usuń
    2. Mam nadzieję, że dasz szansę serialowi, bo sama zobaczysz, że tak na dłuższą metę, nie da się pozostać wobec niego obojętnym. Wciągniesz się w niego, po paru pierwszych odcinkach, a drugi sezon to już w ogóle - epickość sama w sobie. :)
      Też zwracam wielką uwagę na bohaterów. Jeśli ich kreacja leży, niestety z powieści nie da się zrobić arcydzieła. Kass Morgan wykreowała ich wszystkich na jednym wzorcu. Niby mają wady, ale... no nie wiem. Strasznie sztuczni się wydawali. :(
      Też miałam nadzieję na odkrywanie Ziemi, a dostałam... w sumie takie nic. Bo tam naprawdę wszystko się sprowadza do romansu. :( Jak X cierpi bo Y nie odwzajemnia uczucia, jak Y cierpi bo Z coś tam... wiesz, takie mącenie bez sensu. :(
      Nie przejmuj się! :D Też tam mam, że nawet jak zdaję sobie sprawę, że coś jest słabe, a wcześniej mocno się napaliłam na dany tytuł to i tak chcę go przeczytać ;D
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  5. To chyba pierwsza recenzja negatywna, która ostudziła mój zapał na zakupienie i natycmiastowe przeczytanie książki. I dobrze, bo mój portfel i tak ostatnio płacze :) Serial uwielbiam, jak dla mnie jest bardzo dobry, poza kilkoma nudnymi odcinkami pierwszej serii. I nie mogę się doczekać już października, kiedy to na pojawi się sezon trzeci. Już wiem, że obejrzę go bez czytania książki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście bywały monotonniejsze momenty w pierwszym sezonie, ale drugi to już czyste szaleństwo. :D Też wyczekuję października, niemal skaczę w miejscu na myśl co przygotują dla nas twórcy. :) Nic nie stracisz jak nie przeczytasz książki, bo naprawdę fabuły w książce i serialu zmierzają... w innych kierunkach, a przynajmniej tak mi się wydaje. ;)
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  6. Książkę mam i chcę ją poznać, bo między innymi dzięki Tobie zabrałam się za serial i pokochałam go. Bellamy i Clarke również są moim oczkiem w głowie, więc bardzo mi przykro, że nie wyszli oni zbytnio w książce. Szkoda, że ogółem bohaterowie są papierowi - w serialu mają bardzo mocne charaktery.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Spodziewałam się, że jeśli książka będzie słaba, to przynajmniej postaci pokocham - Clarke i Bella, ale oni wyszli tak... nijako... na tle serialu, że jestem zrozpaczona. :(
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  7. Kiedyś może i bym siegnełabym po tą książke, ale teraz niekoniecznie za takimi przepadam. Jeśli byłaby okazja na jej przeczytanie to pewnie zaryzykowałabym, ale nie wydałabym na nią pieniedzy :) Serial znam, ale także nie mam na niego specjalnej ochoty, ja, wielka fanka seriali :) Po prostu są ksiażki, które nie są w naszym guście :)
    Pozdrawiam serdecznie! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dziwię ci się. Jak gdzieś ją zobaczysz w bibliotece to spróbuj bo pozwala docenić geniusz serialu, ale tak to nie ma co sobie nią zawracać głowy. :)
      Chyba masz rację. Albo zwyczajnie Kass Morgan pisze słabo ^^
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  8. No niestety. Na mnie powieść też nie zrobiła jakiegoś wielkiego wrażenia, a nie oglądałam przecież serialu, więc cieszyłam się, że nie będę tych dwóch tworów raz po raz porównywać. Ale skoro serial jest lepszy, to obejrzę :) Kiedyś, ale obejrzę :P
    PS. Ogarnij się i wbijaj na Targi do Warszawy :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, że jest lepszy! Nie dotarło to do ciebie jeszcze po moich fangirlowskich wstawkach? :D Oglądaj, oglądaj bo drugi sezon to czysta epickość! :3
      Odnośnie Targów - chciałabym. Bardzo. :( Ale mam w maju praktyki i nie wiem jak to wszystko będzie. Gdybym jednak do stolicy przyjechała - co jest mało prawdopodobne, bo wiesz, to cholernie daleko ode mnie, to będziesz pierwszą osobą, która się o tym dowie ^^
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  9. Jak zaczęłam oglądać serial byłam święcie przekonana, że przeczytam też i książkę. Bo co ze mnie za czytelnik, że pierwowzoru nie znam, a serial chwalę? Jednak skończyłam drugi sezon i zaczęłam się zastanawiać po co mi to. Tym bardziej, że czytałam kilka opinii i wyraźnie tam pisało, że książka jest gorsza. Ty tylko potwierdzasz tę opinię. Teraz nie mam bladego pojęcia na czym stoję, czy bardziej chcę czy nie chcę czytać 'Misji 100" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż. Nie będę ci nic doradzać, sama musisz podjąć decyzję, ale mnie generalnie najbardziej boli nieracjonalność niektórych działań bohaterów. Bo Clarke i Bell w serialu to przywódcy, to liderzy, to... prawdziwi bohaterowie. Natomiast w książce są tacy nijacy... :/
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  10. Nie znam ani książki ani serialu, jednak po twoich mądrych słowach, jakoś nie ciągnie mnie do lektury, skoro jest taki świetny serial :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zachęcam do ogladania <3
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  11. Trochę mnie odrzuca od serialu fakt, że tworzy go stacja CW. Większość (bo nie wszystkie) są dla mnie zbyt młodzieżowe... Dlatego nie mam w planach ani serialu, ani książki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak na dłuższą metę, faktycznie wydaje się, że seriale CW są dla młodzieży, ale znam parę osób starszych, którzy uwielbiają "The 100" przez genialny drugi sezon, także może warto spróbować? :)
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  12. Pierwsze słyszę i o serialu, i o książce :d Wydaje mi się, że jest trochę podobnie jak z "Pamiętnikami wampirów". Książki były słabe, ale pierwsze 3 sezony serialu naprawdę bardzo mi się podobały. Potem już różnie bywało, ale początek był genialny!
    Po "Misja 100" na pewno nie sięgnę. Nad "The 100" się jeszcze zastanowię, choć przyznam, że nie przepadam za science-fiction...

    Pozdrawiam,
    Nala

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że już ktoś miał podobne przemyślenia związane z TVD :D

      Usuń
    2. COCOCOCOCOCOCO?!?! Jak możesz nie kojarzyć serialu, który jest moim światełkiem? Moją miłością? Moim... skarbem?! :( Trzeba to koniecznie zmienić! :D Bierz się za serial, już, już, już! :D
      Och, nie obawiaj się, że serial będzie za bardzo s-f! Naprawdę! Pokochasz go! Bo Setka ląduje na ZIEMI i to głównie tu dzieje się akcja. :) Mnóstwo niebezpieczeństw + masa cudownych bohaterów! Zresztą, zapraszam do moich recenzji obydwu sezonów, a zrozumiesz czemu tak bardzo kocham ten serial. :)
      A odnośnie PW, trzy pierwsze sezony oglądałam, później rzuciłam to w diabły bo jakaś sieczka się zaczęła z tego robić :D Ale rozumiem co chcesz przekazać i rzeczywiście tak właśnie jest. :)
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  13. Mnie książka nie zachwyciła, ale niesamowicie spodobał mi się pomysł i za to polubiłam autorkę. Bohaterowie nie zachwycali, tylko głównych poznałam w pełnej krasie, a reszta była gdzieś z boku, nieobecna. Nie znam serialu, jak już Ci pisałam, więc nie mam porównania, ale ja czuję się zachęcona przez sam pomysł i Twoje zachwyty nad produkcją, oby i mi się spodobała. :) Na pewno się za nią zabiorę. ;)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż, skoro pomysł ci się spodobał, to tym bardziej musisz oglądnąć serial, bo tam potencjał historii jest wykorzystany do granic możliwości. :)
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  14. Łeeeeeeeeeeeeee... To ja pozostanę przy serialu, który wielbię całym serduszkiem ;) Chyba bym nie zniosła papierowych i naiwnych bohaterów po tym jak pełnokrwiści są w serialu. No i fabuła, która pozostawia wiele do życzenia. Nie, nie i nie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dobre wyjście. :) Ja jestem rozczarowana kreacją Bellarke w książce, tym jak przebiegła ich znajomość i faktem, że autorka spłyciła ich rozwój do odkrywania, że się w kimś zakochali/znienawidzili kogoś. :/
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  15. Nie mogę kompletnie przekonać się do książki. Chociaż serial też nie należy do moich fav, więc coś może w tym być. Ale taka forma kreacji bohaterów odrzuca na wstępie, więc nie będę się szczególnie za cyklem rozglądać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serial ci się nie podoba? Przykro mi to słyszeć. :( Ale w takim razie książkę sobie już totalnie odpuść, bo jest tak mocno przeciętna, że nie ma sensu sobie nią zawracać głowy.
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  16. Szczerze uwielbiam romanse, co doskonale rozumiesz bo mamy tak samo, jednak jeśli chodzi o dystopie nie ma nic bardziej irytujacego od przesłonięcia romansem całej reszty. W takich powieściach liczy się przede wszystkim fabuła i kreacja świata. Takie na przykład "Próby ognia" były idealne pod każdym względem a uczucie które się tam pojawiało było niczym wisienka na torcie. Myślę, że pójdę za Twoją radą i zdecyduję się zapoznać jednak z serialem a książkę sobie daruję ;-)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurczę, ale ci zazdroszczę, że serial i te wszystkie emocje jeszcze przed tobą! :D Mam nadzieję, że znajdziesz w końcu czas i mnóstwo samozaparcia do oglądnięcia obydwu sezonów, bo jestem przeeekonana, że produkcja ci się spodoba. :D
      Dashnera nawet nie ma co porównywać do Morgan, bo Pan od "Więźnia" jest tak znakomity, że Kass nawet mając drabinę, nie przeskoczyłaby tego progu, który ją dzieli od właśnie autora Streferowej trylogii. :/
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  17. Mam takie pytanko. Był Murphy (wątpię, bo to doskonale zbudowana postać, a z twojej recenzji wynika, że Kass nie umie takich tworzyć) ? Albo przynajmniejjakiś jego pierwowzór (gorszy of course) ?

    OdpowiedzUsuń

Witaj wędrowcze!

Jeśli już pojawiłeś się na Feniksie, byłabym wielce rada, gdybyś był łaskaw pozostawić po sobie jakiś ślad - znak swojej obecności. Nawet nie wiesz ile radości sprawia mi, czytanie komentarzy innych ludzi.

Na każdy z nich odpowiadam (prędzej czy później). :)
Pozdrawiam,
Sherry