czwartek, 9 kwietnia 2015

Film: "Klub dla wybrańców"

źr.
The Riot Club
Czas trwania: 1 godz. 46 min.

Oksford. Marzenie studentów Wielkiej Brytanii (i Sherry, jeśli już musicie wiedzieć). Zaczyna się nowy rok i naukę w najstarszym uniwersytecie Anglii rozpoczynają między innymi Miles Richards i Alistair Ryle. I teraz krótka lekcja historii - wiecie, że na Oksfordzie, w realnym świecie działa elitarny klub Bullingtonu? To właśnie on stał się inspiracją do stworzenia "Klubu dla wybrańców". W filmie bowiem, na uniwersytecie działa The Riot Club, zrzeszających bogatych rozpuszczonych młodzieńców. Tyle, że Riot Club nie jest klubem zwyczajnym. O czym przekonacie się między innymi czytając recenzję. Zapraszam.

źr.
źr.
Film ogólnie chciałam obejrzeć nie tylko dla mojej obsesji na punkcie Oksfordu, ale przede wszystkim dla panów tam występujących. Zwłaszcza na czterech warto zwrócić uwagę. Matthew Beard na przykład, grał tak uroczą postać jak na rozpuszczonego bachora oczywiście, że po filmie praktycznie od razu chciałam go więcej. Miał szczęście wcielić się bowiem w Guy'a, który chyba ze wszystkich chłopaków miał najwięcej dystansu do siebie + fajnego najlepszego przyjaciela + dużo ciekawego do powiedzenia. Dalej mamy Maxa Ironsa, który wiem, że jest uwielbiany przez niektóre osoby. Chłopak grał jednego z dwóch nowych uczniów Oksfordu, a mianowicie Milesa. O postaci rozpiszę się później, także kontynuujmy. Douglasa Bootha też lubię. Bardzo. Ale nie dziwcie się. Nie jestem ślepa i widzę, że jest przystojny, tak? No i na końcu, gość na którego wiem, że czekacie najbardziej - Sam Clafliln. Jeden z ulubieńców Sherry o czym mogliście poczytać o tutaj. Sam grał drugiego nowego uczniaka uczelni - Alistaira. I oj, o nim to będę miała duuuuużo do napisania.

źr.
źr.
Ten film jest tak cholernie przerażający i szokujący, że po jego skończeniu nie wiedziałam czy być wściekła czy totalnie ogłupiała, po tym co zobaczyłam. Ale od początku. The Riot Club przeprowadza specjalną selekcję nowych członków. Tak się składa, że w nowym roku brakuje dwójki do kompletu, więc jak się możecie domyślić, celami są Miles i Alistair. Obydwoje, mimo że wywodzą się z bogatych rodzin, różnią się od siebie. Miles nie obnosi się ze swoim statusem społecznym, jest uprzejmy i generalnie chyba najbardziej... ludzki ze wszystkich bohaterów. W sensie - najbardziej czynami przypomina człowieka, a nie potwora, jak pozostali. 

Co się tyczy Alistaira, granego przez Sama Claflina... Ja naprawdę kocham tego faceta. Uwierzcie mi. Znaczy Sama. Ale po oglądnięciu "The Riot Club" miałam ochotę jechać tam gdzie mieszka i rozkwasić mu nos o ścianę. Obawiam się, że mam złą wiadomość dla fanów tego aktora. Po tym filmie znienawidzicie jego uroczą twarzyczkę. A wszystko dlatego, że tak genialnie wcielił się w rolę potwora. 

źr. 
źr.
Alistair: "I'm sick to fucking death... of poor people!"

Alistair jest młodszym bratem. Zawsze młodszym. Zawsze, tym drugim. Wiecie, czuje się niedoceniony przez rodziców, przez których jest porównywany do starszego brata i którzy oczekują, że będzie równie doskonały jak ich pierworodny. Tak się składa, że ów braciszek skończył własnie Oksford, a tu już progi Uniwersytetu przekracza następny panicz Ryle. Tyle że ten jest zepsuty. Do najczulszych włókien organizmów. Do cna. ZEPSUTY. Wredny, podły, bezwzględny, perfidny - no po prostu ktoś, kogo mielibyście udusić gołymi rękami. 

Facet brzydzi się biedotą, uważa się za PANA ŚWIATA i sądzi, że tylko bogaci mają prawo istnieć, a cała reszta do pospólstwo, niegodne jego szanownej uwagi. Alistair, poza tym, toczy niemą wojenkę z Milesem, który jest jego przeciwieństwem, o czym wam wspomniałam. Miles znalazł sobie obiekt westchnień z niższych warstw społecznych, a Alistairowi jest słabo na samą myśl, jak przyziemnie postępuje jego nowy kolega. Jak potoczą się ich losy, gdy wstąpią w szeregi chłopaków z The Riot Club?

źr.
źr.
Ogólnie, wszyscy chłopacy z klubu są bezwzględni, nie mają sumienia i postępują amoralnie, jakby zasady ogólnodostępne ich nie dotyczyły, ale Alistair przekracza wszelkie granice. Zresztą sami zobaczycie, jeśli odważycie się włączyć film. Fabuła generalnie skupia się na postępowaniu bogatych paniczów i ukazania jak brutalne i okrutne mają sposoby myślenia. A także zachowanie, z którego skutkami będą musieli sobie poradzić. 

Bo The Riot Club słynie przede wszystkim z kontrowersyjnych biesiad, tak samo zresztą jak realny Klub Bullingtona. Ale z tego co się orientuję, Bullington Club nie wyznaje aż tak podłych zasad i jego członkowie nie głoszą aż tak okrutnych potworności. Ale kto wie czy w rzeczywistości panowie bogacze faktycznie tak nie postępują?

źr.
źr.
Film jest... szokujący, ale nie spodziewajcie się jakiejś porywającej akcji, wybuchów, fajerwerków i nie-wiadomo-czego-jeszcze. Całość jest raczej spokojna, ale obfituje w tak niebezpieczne zwroty akcji i wstrząsające refleksje paniczów, że nie można się oderwać od ekranu, aż do końca, po którym widz siedzi z pustą głową, nie wiedząc co do diabła myśleć o "Klubie dla wybrańców"

Bo on naprawdę daje do myślenia. O postępowaniu młodych. O niekonsekwencji i nieodpowiedzialności. O brutalności świata bogactwa. O tym jak z czarusiów, chłopacy zmieniają się krwiożercze bestie, nie liczące się z niczym i z nikim. 

Film ogólnie polecam bo był... zaskakująco brutalny i pozostawił mnie w oszołomieniu, na pograniczu z wściekłością do rozładowania, ale ostrzegam fanki Sama - jeśli nie chcecie żeby jego twarz kojarzyła wam się z okrutnym dupkiem, w którym nie macie prawa się zakochać, radzę sobie Riot Club darować. Bo przed nienawiścią do Alistaira, (czyli twarzyczki Sama) się nie ustrzeżecie. 

Pozdrawiam,
Sherry


28 komentarzy:

  1. Bardzo jestem ciekawa tego filmu i chce koniecznie go obejrzeć, tym bardziej, że piszesz, iż jest szokujący. A ja lubię takie kontrowersyjne historie i mam nadzieję, że się nie zawiodę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też mam nadzieję, że się nie zawiedziesz. :) Serial jest szokujący w ukazaniu... sposobu myślenia panów z klubu. Zresztą, sama zobaczysz. :) Miłego oglądania!
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  2. Kojarzy mi sie z takims jakims serialem ktory byl bardzo popularny ale nawet bym z checia go obejrzala!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z serialem, naprawdę?! Kocham seriale! Jak przypomnisz sobie tytuł, koniecznie daj znać! :D
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  3. Oglądałam jakoś w zeszłym roku i szczerze, nie zrobił na mnie specjalnego wrażenia, a może trochę inaczej, czuję się podobnie jak Ty, wściekła i jakaś taka, ughh!! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja właśnie przez tą wściekłość po skończeniu, tak strasznie byłam pod wrażeniem tego filmu :D
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  4. Boże, jak się na mnie Sam patrza. On się tak patrza.
    O. I to drugie zdjęcie. Nie wiem, co to za koleś, ale zamknęłabym go w tej walizce i trzymała pod łóżkiem.
    No nie. Teraz nie wiem, czy oglądać. Nie chcę znienawidzić Sama... Ale chcę go zobaczyć w takiej roli! Cholibka, znowu to moje rozchwianie emocjonalne! Nie wiem. No nie wiem.
    Chociaż...
    Nie no. Nie wiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tylko ostrzegam, że po obejrzeniu tego filmu, na Sama już nigdy nie spojrzysz tak samo. :/ Ja tak strasznie teraz boję się patrzeć na jego twarz, bo kojarzy mi się ciągle z Alistairem, a on był... UCH!
      Życzę ci, żebyś podjęła słuszną dla siebie decyzję. :D Jakakolwiek by ona nie była.
      A - ten chłoptaś to Douglas, jest uroczy - zgodzę się ^^
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. Dobrych wrażeń, życzę!
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  6. W sumie miałam go obejrzeć tylko ze względu na panów, którzy tam grają. Bo kurczę Max, Sam i jeszcze Douglas! Co za trio! *.* Wymarzone wręcz. Ale mówisz, że znienawidzę mordkę Sama. Cholerka, to niedobrze. Nie chce sobie psuć wyobrażenia o nim-chociaż to tylko rola. No, ale wiadomo, że jakiś tam wpływ później to ma na odbiór samego aktora. W sumie to ten film nawet nie moje klimaty. ALE tak jak mówiłam, to trio tak bardzo mnie zachęca.. Hmmm ciężka decyzja...:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem właśnie! Też byłam pod wrażeniem tria, i dlatego chciałam film zobaczyć, a teraz - RANY! O ile postaci Douglasa da się jeszcze wybaczyć, bo... no nie wiem. Da się na niego nie spoglądać bez obrzydzenia, o tyle Sam... Koszmar. Już nigdy nie spojrzę na niego tak jak wcześniej. :(
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  7. Ooo, coś dla mnie! Uwielbiam złe postacie, czarne charaktery, nawet takie, za którymi ludzie z reguły nie przepadają. Takie zboczenie, fascynują mnie. Baaardzo zachęciłaś mnie do obejrzenia tego filmu, czuję, że będę zachwycona <3
    Świetna recenzja!

    Pozdrawiam ciepło,
    Nala

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że będziesz zachwycona! Trzymam kciuki, żeby produkcja ci się spodobała! I dziękuję! Cieszę się, że znów się pojawiłaś u mnie! :D
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  8. Widziałam ten film. Zachowanie bohaterów było... Nie da się tego opisać. Aż się nie chce wierzyć, że ktoś taki może istnieć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też, ja też... Jak pomyślę, że takie postacie NAPRAWDĘ gdzieś tam są...
      Nie ma słów.
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  9. Sherry Ty jesteś genialna, nikt nie potrafi napisać o filmie tak, że nawet ja, skrajna przeciwniczka kina, czuję się skuszona. Wciąż zbieram się do obejrzenia The 100, a teraz muszę dołączyć do listy ten film <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooooo. Nie ma dla mnie większej pochwały i zachęty by robić to co teraz robię :) Dziękuję! <3
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  10. Po raz pierwszy usłyszałam o tym filmie u Ciebie i z chęcią go obejrzę. Tym bardziej, że zwiastun jest cały och i ach i Sam też <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyjemnego oglądania życzę! :D
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  11. Na pewno obejrzę, uwielbiam takie klimaty, niby nudnawe, ale pełne tajemnic i szokujące. ;) No i Ci aktorzy, czy oni wybierali najprzystojniejszych, młodych aktorów? Naprawdę?

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba tak :D Wiedzą jak sprawić by żeńska część publiki się zbiegła na seans :D
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  12. Pierwszy raz słyszę/czytam o tym filmie i kurcze sama nie wiem czy chcę, czy nie chcę go oglądać. Z jednej strony czuję mega ciekawość, a z drugiej... niesmak? No nie wiem, nie wiem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Generalnie, kontrowersyjny jest punkt widzenia tych młodzieńców, ale wydaje mi się, że warto go zobaczyć, zwłaszcza jeśli nie szalejesz jakoś zbytnio za Samem, którego naprawdę nie da się ścierpieć po widowisku (a raczej jego postaci, no ale), bo pokazuje w taki brutalny sposób... codzienność bogaczy. :)
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  13. Nie wiem jak to możliwe ale komplenie nie kojarzę tego filmu. W ogóle o nim nie słyszałam i nawet nie widziałam wcześniej plakatu. Ale po przeczytaniu recenzji jestem naprawdę mocno zaintrygowana. Kompletnie nie przeszkadza mi brak fajerwerów bo szczególnie interesuje mnie aspekt psychologiczny, który zapowiada się fenomenie. Uwielbiam takie mocne historie i z przyjemnością zapoznam się z tą. Strasznie się cieszę, że dzięki Tobie się o niej dowiedziałam ;-)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też przeszedłby mi obok nosa, gdyby nie obsada! Całe trio - Sam, Max i Douglas to faceci, których kariery śledzę z większym/mniejszym zainteresowaniem. :D I jak zobaczyłam, że występują w JEDNYM filmie, WSPÓLNIE - przepadłam. :D
      Przyjemnego oglądania!
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  14. film zdecydowanie "w moich klimatach" :)
    "Ten film jest tak cholernie przerażający i szokujący, że po jego skończeniu nie wiedziałam czy być wściekła czy totalnie ogłupiała, po tym co zobaczyłam." - to mi wystarczy!
    dziękuję Ci za jego przybliżenie, już szukam w sieci :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No problemo! :D Zawsze służę recenzją ^^
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń

Witaj wędrowcze!

Jeśli już pojawiłeś się na Feniksie, byłabym wielce rada, gdybyś był łaskaw pozostawić po sobie jakiś ślad - znak swojej obecności. Nawet nie wiesz ile radości sprawia mi, czytanie komentarzy innych ludzi.

Na każdy z nich odpowiadam (prędzej czy później). :)
Pozdrawiam,
Sherry