wtorek, 21 kwietnia 2015

"Byliśmy łgarzami" - E. Lockhart

źr.
Byliśmy łgarzami
E. Lockhart
We Were Liars
Wydawnictwo YA!, 2015
240 str.

Młodzi, piękni, idealni

źr.
Jedna rodzina. Jedna wyspa. Cztery domy. Czworo Łgarzy. Wakacje, które zmieniły wszystko. Cadence Sinclair-Eastman snuje swoją historię. Pełną domysłów. Intryg. Kłamstw. Ułudy mieszającej się z rzeczywistością. A czytelnicy starają się pochwycić ulotne myśli, starają się pochwycić wspomnienia. Skrawki historii, która musi się w końcu złożyć w jedną całość. Śledząc poczynania Cadence, podążając za okruchami opowieści, dążymy do niepewnego końca, mając nadzieję, że wstrząśnie, że zachwyci, że zatrzęsie fasadami naszego świata. Czytamy, rozglądając się po wyspie, poszukując niewiadomych, starając się złączyć w całość to co rozpadło się na kawałki. I w gruncie rzeczy więcej nie mogę wam zdradzić - nie, jeśli chcecie przeżyć przygodę z Łgarzami, po swojemu. Błądząc po omacku. Zaczynając wszystko tam gdzie się skończyło.

"Milczenie to warstwa ochronna, zabezpieczająca przed cierpieniem."

źr.
Ta książka... niesamowicie mąci w głowie. Autorka starała się stworzyć zajmującą historię, zawierającą młodość, intrygę, kłamstwa, nieświadomość, nierozważność i niepohamowaną energię. Częściowo jej się to udało - ale tylko częściowo. To co spodobało mi się w powieści, to fakt jak interesująco była skonstruowana. Autorka zastosowała ciekawą stylistykę tekstu i choć czasami drażniła, wyrywała z kontekstu, to sprawiała, że całość była jeszcze bardziej dziwaczna i uwierzcie mi, że w tym wypadku to plus. Uwiodła mnie także sama idea przedstawienia rodziny. Tak od środka. I to nie byle jakiej. Ta, jest specyficzna. Ma swoje mroki, ma swoje cienie. Pełna jest zamieszania, niepewności. Kruchości. Świadomości, że wszystko przemija. 

"Bądź trochę bardziej uprzejmy, niż musisz."

źr.
Mam wrażenie, że w pewnym momencie E. Lockhart za bardzo pomąciła. Przesadziła. Przekręciła. Być może taki był jej zamysł i być może finalnie, to zmieszanie czytelnika było efektem, jakiego oczekiwała, ale wolałabym być niepewna swoich uczuć względem książki, w dobrym znaczeniu tego słowa. A w tej chwili, nie wiem co o tym myśleć i nie podoba mi się to, bo chciałabym umieć ocenić tę powieść, bez analizowania wszystkiego, pewna swoich odczuć. Jakie mam zarzuty? Chciałabym na przykład, by autorka poświęciła więcej czasu na psychologicznym portretowaniu postaci, którzy zostali przedstawieni dość powierzchownie. Uniemożliwiło mi to pełne zaangażowanie w lekturę, przeżywanie wszystkiego wraz z postaciami. Chętnie poczytałabym więcej o Łgarzach, o więzach ich łączących, o emocjach, o uczuciach. Ich marzeniach i snach. Obawach i niepewnościach. Chciałabym być świadkiem tego jak podejmowali decyzję, chciałabym wiedzieć dlaczego myśleli tak a nie inaczej. Niestety, musiałam się obyć bez tego i obserwowałam ich poczynania jak gdyby z boku, nie biorąc bezpośredniego udziału w ich życiu. I - och - cóż to była za strata!

"Nie akceptuj zła, które możesz zmienić."

źr.
Koniec końców, obyło się bez większego szoku, bez większych zachwytów. Nie powiem, żeby ta książka była zła, bo nie była. Wręcz przeciwnie. Tak interesującej i dziwacznej książki Young Adult nie czytałam już dawno. Ale sporo zabrakło do perfekcji, w moim mniemaniu. Sama zagadka, na której skupiała się cała fabuła, sekret, do którego kroczyliśmy ścieżką niepewności - jakoś strasznie zdumiewający i dramatyczny nie był. Choć trzeba oddać autorce, że w pewnych momentach potrafiła mocno zachwiać czytelnikiem, wzbudzić w nim wiele wątpliwości. Wyłączyć go na świat zewnętrzny. Wywrzeć na nim uczucie niepokoju, sprawić by miał mniejsze, czy większe dreszcze. Szkoda tylko, że mimo wszystko nie odczuwałam emocji, tak bardzo jak chciałabym czuć. Szkoda, że akcja mnie nie pochłonęła, tak jak chciałbym by to zrobiła. Szkoda, że więzi i relacje pomiędzy bohaterami wydawały mi się tak zimne i odległe. Szkoda, że... nie jest mi szkoda, że przeczytałam już tę książkę i mogę wziąć się za następną.

Nie jestem pewna czy mam was zachęcić do poznania tej historii, czy nie, dlatego umywam ręce i decyzję do podjęcia pozostawiam wam. Dla mnie "Byliśmy Łgarzami" odkryciem roku, się nie okazało, niestety. I pewne moje obawy się spełniły. Ale nie żałuję, że poznałam powieść E. Lockhart, bo była... niezwykła. Osobliwa. Inna. Czytelnicy, życzę wam zatem powodzenia w analizowaniu tych skrajności i podjęcia dobrej dla was decyzji. 

6/10
Pozdrawiam,
Sherry


36 komentarzy:

  1. Jakoś mnie nie ciągnie do tej książki i póki co sobie odpuszczam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Spodziewałam się większej rewelacji, książkę bardzo chciałam przeczytać, ale jeszcze się zastanowię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też miałam nadzieję, że książka mnie zachwyci, niestety obyło się bez tego.
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  3. Nie lubię kiedy książka za bardzo mąci w głowie, dlatego zastanowię się jeszcze nad czytaniem powyższej pozycji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życzę podjęcia słusznej dla siebie decyzji, zatem! :)
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  4. Mam ją w oryginale i wierzę, że kiedyś do niej usiądę, jednak co recenzja, to mam na to coraz mniejszą ochotę ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż. Osobiście znam parę czytelniczek, które są zachwycone tą książką, więc może ty koniec końców też znajdziesz się w ich gronie. :D
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  5. Na razie mam tyle książek w kolejce, że nie szukam następnych, a ta nie wydaje się być jakaś mega ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słuszna decyzja. :) Najpierw zaległości. Chyba też powinnam dostosować się do tej metody :)
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  6. O tak, osobliwa i inna - podobał mi się klimat wytwarzający się podczas czytania, chociaż faktyczine nie jest to objawienie roku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli podobne wrażenia. :)
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  7. A czytałaś ją po polsku czy w oryginale? Bo zastanawia mnie od jakiegoś czasu, ze za granicą tą powieścią wszyscy się zachwycają, a u nas po niej jadą. I myślę, że to może być wina tłumaczenia. Bo, podobno, dużo w niej, tak jak mówiłaś tajemnic i zagmatwanych sytuacji, ale także gier słownych, dwuznaczności. I że przy tłumaczeniu to wszystko po prostu znikło. I tak sobie myślę, czy właśnie przez to ta różnica w ocenach jest taką przepaścią.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam ją po polsku, później zaczęłam jeszcze oryginał, ale tu nie chodzi o przekład. Znaczy możliwe, że trochę zmienił, jak zwykle - ale tu chodzi głównie o zabiegi autorki, nie o stylistyczne zabiegi. :) A szkoda, bo chciałabym wierzyć, że oryginał rzeczywiście jest lepszy. Nie zapowiada się jednak na to. Choć trzymam kciuki, żebyś ty była zadowolona z lektury. :)
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  8. Tyle swietnych ksiazek czeka, wiec za ta sie raczej nie zabiore :)
    love-ksiazki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całkowicie rozumiem. :)
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  9. Początkowo nie zamierzałam sięgać po tę książkę, ale ostatnio mam na nią coraz większą ochotę i najprawdopodobniej wkrótce ją przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie, przyjemnych wrażeń. :)
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  10. Urok tej książki tkwi właśnie w jej dziwaczności;) Tak czułam, że nie dasz się zaskoczyć;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, jest wyjątkowa i niesamowita z tą swoją dziwacznością. :) Ale mimo to, żałuję, że nie wywołała we mnie pozytywniejszych uczuć. Albo, że mną nie wstrząsnęła, na co zapowiadało się po ocenach zagranicznych czytelników. :(
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  11. Dużo różnych opinii na jej temat czytałam i teraz sama nie wiem czy mam ją dokończyć czy nie.. bo zaczęłam ją kilka miesięcy temu po angielsku, ale jakoś szczególnie mnie nie wciągnęła więc ją odłożyłam. Muszę przemyśleć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak już zaczęłaś, to skończ, żebyś przypadkiem nie straciła czegoś wyjątkowego. :D Bo całkiem możliwe, że jednak tobie się spodoba i wtedy będziesz się tu ze mną kłócić, że nie mam racji. :) A jeśli szału nie będzie... przynajmniej będziesz wiedziała, że możesz ją krytykować razem ze mną :D
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  12. Trochę szkoda, że autorka zagmatwała tak tę historię, ale w sumie może to i dobrze - to sprawia, że każdy czytelnik może odrobinę inaczej pewne rzeczy odczytywać. Jestem ciekawa tej książki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba tak. Poza tym, taka dziwaczność sprawiła, że książka została mi w głowie i mimo że nie rozmyślam o niej jakoś szczególnie, to ciągle pamiętam i to akurat udało się autorce perfekcyjnie. :)
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  13. Ile czytelników tyle opinii ☺ tak jak mówiłam, ktoś kto ma doświadczenie w podobnych tematach nie da się zaskoczyć. Ja byłam zachwycona, ale Twojej ocenie się nie dziwię ☺

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racja. :D Cieszę się, że ty odnalazłaś w tej książce perełkę! Żałuję, że u mnie nie było podobnie, ale może wkrótce coś jeszcze mnie zaskoczy, zobaczymy. :)
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  14. Sama nie wiem, brzmi interesująco (świetna recenzja, ale to standard u Ciebie, moja droga :*), ale mam tyle książek w najbliższych planach, że tę na razie sobie odpuszczę. Może jak kiedyś na nią trafię, to przeczytam.

    Pozdrawiam ciepło,
    Nala

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, dziękuję! :*
      Słuszna decyzja. :) A kto wie, może w swoich planach masz tyle perełek, że zapomnisz o tej, która na perełkę się nie zapowiada? :)
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  15. Hmm... nie jestem do końca przekonana, co do tej książki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż. Biorąc pod uwagę dość skrajne opinie krążące po blogsferze - wcale ci się nie dziwię. :)
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  16. Patiopea była zachwycona tą książką. Teraz po twojej recenzji nie wiem czego mam się spodziewać. Jednak mam przeczucie, że nie mogę zaufać autorce.
    Ps. Przepraszam za brak komentarzy z mojej strony, lecz właśnie pisałam egzaminy gimnazjalne i nie miałam czasu dla bloggera :C

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie oceny są skrajne, także jak wspomniało Lustereczko - ile czytelników, tyle opinii :)
      Przeczucia czytelników to potężna rzecz, także nie lekceważ instynktu. :)
      I nie przepraszaj! Są sprawy ważne i ważniejsze i wiadomo, że na egzaminie trzeba się w pewnym momencie skupić i poświęcić mu wszystko. :)
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  17. Miałam i wciąż mam ogromną ochotę na powieść. Zamysł bardzo mi się spodobał. Uwielbiam pokręcone, wykraczające poza ramy powieści. Dzięki nim do czytelniczego świata wkracza różnorodność. Spodziewałam się niestety niedokładniej kreacji postaci, zbyt mało stron, by dobrze utworzyć ich porter. Mam w planach, ale nie wiem, czy najbliższych.

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety. :( Też nie lubię, gdy postaciom autor nie poświęca zbyt wiele uwagi, bo wydają się tacy... oddaleni od nas. Nierzeczywiści. :/ Niemniej, mam nadzieję, że kiedyś będziesz miała okazję poznać tą powieść, bo może tobie się spodoba bardziej. :)
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  18. Mam podobne odczucia do Twoich, brakowało mi tego samego - więzi, emocji, przemyśleń, wyjaśnienia motywów działań. Jest dobra, inna, w pewien sposób ciekawa, ale spodziewałam się czegoś dużo, dużo lepszego...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również. :( To znaczy, może nie spodziewałam się - bo w głowie mi kołaczyło, że książka może być słabsza, ale miałam ogromną nadzieję, że jednak pozytywnie zaskoczy. Ale źle nie było, cieszę się, że mogłam poznać taką trochę inną pozycję. :)
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń

Witaj wędrowcze!

Jeśli już pojawiłeś się na Feniksie, byłabym wielce rada, gdybyś był łaskaw pozostawić po sobie jakiś ślad - znak swojej obecności. Nawet nie wiesz ile radości sprawia mi, czytanie komentarzy innych ludzi.

Na każdy z nich odpowiadam (prędzej czy później). :)
Pozdrawiam,
Sherry