piątek, 1 maja 2015

Toxic - Rachel Van Dyken

źr.
Toxic
Rachel Van Dyken
Zatraceni, tom 2
Feeria Young, czerwiec 2015
320

RECENZJA NIE ZAWIERA SPOILERÓW Z PIERWSZEGO TOMU

Szkoda, że ucieczka nie gwarantuje zapomnienia

Gabe ma problem. Tkwi w stanie ciągłego smutku, załamania i gniewu. Nie umie poradzić sobie ze swoimi emocjami, czuje się tak, jakby coś trzymało go w uścisku depresji. Przeszłość niecierpliwie puka do drzwi jego nowego życia, a on wie, że długo nie będzie mógł ignorować tego co ukrywa przed całym światem. Saylor też ma problem. Tyle, że jej problemem jest pewien seksowny, niebieskooki brunet, którego muzyczna dusza, przemawia do niej i wzywa, jak jakiś anielski zew. Szkoda, że właściciel pięknego talentu jest jednym z najbardziej irytujących facetów na kampusie. I szkoda, że za każdym razem gdy dochodzi do ich spotkania, muszą się albo kłócić, albo na siebie rzucać. Gdy Saylor dowie się, że Gabe okłamuje wszystkich, a także siebie, czy będzie na tyle odważna, by zmusić go do zderzenia się z prawdą? I czy prawda go nie zabije, a jej nie zniszczy?

Pierwszy tom serii Zatraceni, był dobry. Trochę za bardzo... przesłodzony i nierealny, ale ciekawie się go czytało. Do "Toxic" nastawiałam się trochę bardziej optymistycznie, bo głównym bohaterem miała  być postać, którą dosłownie zaczęłam uwielbiać po poznaniu "Utraty". Po raz kolejny, Rachel Van Dyken raczy nas opowieścią przedstawioną z dwóch perspektyw i po raz kolejny stara się plątać tajemnice z życiem młodych ludzi, walczących o stworzenie sobie perspektyw na szczęśliwą przyszłość.

źr.
Narracja Gabe'a pozwala nam poznać go od strony, o jakiej wcześniej nie mieliśmy pojęcia. Nie dość, że otrzymujemy odpowiedzi na pytania co tak naprawdę go dręczy i z czym się musi zmagać, to jeszcze towarzyszymy mu w drodze, pełnej wybojów, której koniec nie rysuje się w optymistycznych barwach. Okazuje się, że osobowość Gabe'a jest o wiele bardziej skomplikowana niż to widać na pierwszy rzut oka, a jego postępowanie wobec innych, ma swoje powody.

"Toxic" jest... lepsze od pierwszego tomu. Czytałam tę książkę z większym zainteresowaniem, bohaterowie wydawali mi się ciekawiej skonstruowani, a nawet na końcu był moment, przy którym się poruszyłam. Może nie płakałam, ale poruszyłam na pewno. A jednak... wciąż to nie jest to, czego oczekiwałabym po New Adult na poziomie.

Z jakichś powodów, Rachel Van Dyken nie umie łączyć sekretów z realnym życiem i sprawia, że historie bohaterów, choć ładne, są jak gdyby urwane z kosmosu i totalnie nierzeczywiste. Od początku nie mogłam wczuć się w opowieść, nie mogłam się utożsamić z bohaterami i przeżywać wszystkiego tak jak oni, bo po prostu czuć było fikcję i sztuczność danych sytuacji. O ile są autorki NA, które potrafią nam przedstawić historie, które wydają nam się namacalne i bardzo prawdopodobne, o tyle pani Van Dyken nie ma tej umiejętności, co negatywnie wpływa na odbiór jej powieści.

Po raz kolejny obyło się bez zachwytów, lekturą nie jestem specjalnie usatysfakcjonowana, choć nie żałuję, że ją poznałam. Szkoda tylko, że autorka na siłę próbuje wciskać złote myśli na usta młodych ludzi, szkoda, że lukier wręcz bucha ze stron, a tak zwana miłość rozwija się w ciągu paru spotkań. I choć w przypadku Gabe'a i Saylor było lepiej, niż z Wes'em i Kiersten, to mimo wszystko wciąż do rewelacji, więziom pomiędzy bohaterami dużo brakuje.

Poza tym, miło by było, gdyby autorka umiała stworzyć postać żeńską, która nie sprawiałaby, że moje pięści się zaciskają, a ja mam ochotę rzucić lekturę w trzy diabły i do niej nie wracać. Wyidealizowane życie postaci, też działało na mnie jak płachta na byka, a banały jakimi rzucała Saylor irytowały mnie wprost proporcjonalnie do "życiowych rad", których dwudziestoparolatkowie naprawdę nie powinni wypowiadać, bo wypadało to bardzo sztucznie.

Mimo wszystko, "Toxic" to opowieść, którą powinni poznać fani gatunku NA. Jest przesiąknięta bólem, smutkiem i zmaganiem się z odpowiedzialnością młodych ludzi. Z czeluści wszechobecnego cukru i fikcji literackiej można wyciągnąć przesłanie, jakie niesie książka. Tych, którzy czytali pierwszy tom, pewnie nawet nie muszę zachęcać by poznali opowieść Gabe'a, a pozostałym wspomnę tylko, że jeśli nie będą spodziewać się rewelacji, a jedynie lektury na jeden... góra dwa wieczory, nie powinni być zawiedzeni.

6/10
Pozdrawiam,
Sherry


Utrata | Toxic | Wstyd


24 komentarze:

  1. Oj, coś ciężko ci ostatnio dogodzić :) Musisz po prostu zmienić na jakiś czas gatunek literacki:) Mnie osobiście ta książka urzekła bez reszty. Ale więcej zdradzę w swojej recenzji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wręcz przeciwnie. Czytam sobie książki Colleen Hoover po angielsku i w jakoś w jej wypadku wszystko mi pięknie gra i śpiewa. To w piórze Van Dyken coś jest nie tak. Są autorzy, którzy po prostu nie potrafią... zjednać sobie mnie jako fanki. A pani Rachel jest jedną z nich. :)
      Ale cieszę się, że tobie przypadła do gustu!
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
    2. A ja właśnie jakoś jestem lekko rozczarowana twórczością Colleen Hoover. Choć jest dobrze, to bez upragnionych fajerwerków. Jak widać, każdy czytelnik odbiera inaczej daną książkę :)

      Usuń
  2. Być może jak znajdę kiedyś w bibliotece, to będę miała tę serię na uwadze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie. :) Dobre wyjście.
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  3. Fajnie, że książka jest z punktu widzenia Gabe, bo bardzo mnie on intrygował w pierwszej części :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Więc ta książka powinna ci się spodobać. :)
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  4. Hmm, jakoś mi umknęło, że będą kolejne części Utraty;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A będą, będą. Dwójka, czyli właśnie Toxic, skupia się na Gabie. A trójka, Shame - na Lisie. Plus jest jeszcze nowelka opowiadająca o dalszych losach bohaterów pierwszej części, ale nie jestem pewna czy wydawnictwo ją wyda. :)
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  5. Przed chwilą czytałam recenzje pierwszej części i widzę, ile autorka poprawiła. Kreacja bohaterów zachęca zdecydowanie bardziej, nabieram coraz większej ochoty na lekturę. Miałam w sumie i tak ją w planach. ;) Nie wiem, ile seria ma tomów, ale może trzeci już Cię wzruszy. ;)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzy, plus jedna nowelka między tomami. :) I może faktycznie ta trzecia część już mnie poruszy i złamie tak jak to powinno się stać przy pierwszej. :) A tobie życzę, byś miała możliwość poznać je wszystkie.
      Pozdrawiam!
      Sherry

      Usuń
  6. Czytałam "Utratę" ale na tą drugą część czekam niecierpliwie do czerwca... już niedaleko.. :) Mam nadzieję, że będę zadowolona ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli pierwsza część ci się podobała, to druga powinna ci się spodobać jeszcze bardziej. :)
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  7. Tak bardzo czekam na premierę :) Pierwszy tom był świetny, a skoro drugi jest jeszcze lepszy...

    papierowemiasta.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie, będziesz zachwycona "Toxic". :)
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  8. Coś mnie lekko odstrasza ten lukier w treści, a jestem na tym punkcie niesamowicie wyczulona. Ale "Utratę" mam w planach ( które bardzo mocno się rozciągają w czasie), więc pewnie i "Toxic" przeczytam. A tak w ogóle odbiegając od treści- Saylor to dziwne imię. Jest Taylor, ale żeby kombinować i pisać przez S? No i fakt, że Taylor to może być i chłopak i dziewczyna :D Ehh jest przecież tyle ładnych imion ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Saylor jest nieprzypadkowym imieniem. :) Z angielskiego Sailor - to żeglarz i autorka trochę przekształciła to słowo, ale nie zrezygnowała z nawiązywania do żeglarza. :) Trochę mi to co prawda działało na nerwy kiedy czytałam po angielsku książkę, ale podejrzewam, że w Polsce będzie to jakoś lepiej rozwiązane.
      Pozdrawiam!
      Sherry

      Usuń
    2. Och no to takie wytłumaczenie jestem w stanie przyjąć :) Tym bardziej, że jak już występuje nawiązanie i to do żeglarza to mam kilka typów jak potoczy się akcja :)

      Usuń
    3. W takim razie, trzymam kciuki byś miała możliwość poznać obydwie książki Van Dyken jak najszybciej. :) Może tobie spodobają się o wiele bardziej niż mnie ^^

      Usuń
  9. Jestem w połowie, właściwie już za, Utraty i wyję tak, że nic nie widzę. Niby przewidywalne i w ogóle, ale oddane w tak cholernie rzeczywisty sposób, że cała się trzęsę. I, póki co, przebije ona Hoover - a ta zrobiła na mnie ogromne wrażenie! W przyszłym tygodniu mam dostać Toxic, Gabe'a uwielbiam, mam nadzieję, że książka też mi się spodoba. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, na pewno, skoro "Utrata" aż tak ci się podoba. Mnie się nie podobała i tu był problem. :( Ale cieszę się, że ty jesteś tak entuzjastycznie nastawiona i że przeżywasz wszystko, tak jak to ja bym chciała. :D
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  10. Uwielbiam New Adult, ale absolutnie nie mogę mierzyć się z Tobą jeśli chodzi o ilość przeczytanych książek z tego gatunku (no wiesz więcej kupuję niż czytam :-P ). Nie jestem więc tak wybrednym smakoszem i ciągle ekscytuję się tym, co innym zdążyło już spowszednieć. Dlatego przeczytam serię i to z dużą przyjemnością. Dobrze jednak że opisałaś wszystkie minusy, będę mogła dzięki temu odpowiednio się nastawić i bardzo możliwe, że odbiorę całą historię lepiej ;-)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całkiem możliwe. :) Zresztą, jak tak czytałam obydwie tomy tej serii, to pomyślałam o tobie i przyszło mi do głowy, że z jakichś przyczyn - nie wiadomo jakich - to chyba intuicja - tobie te powieści spodobają się o wiele bardziej. Nie wiem. Mam takie przeczucie i czuję, że się sprawdzi, także życzę przyjemnego czytania i przeżywania wszystkiego wraz z bohaterami. :) Bo mimo że ja pokrewieństwa z nimi nie wyczułam, może tobie się uda, a wtedy pokochasz Van Dyken. :)
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń

Witaj wędrowcze!

Jeśli już pojawiłeś się na Feniksie, byłabym wielce rada, gdybyś był łaskaw pozostawić po sobie jakiś ślad - znak swojej obecności. Nawet nie wiesz ile radości sprawia mi, czytanie komentarzy innych ludzi.

Na każdy z nich odpowiadam (prędzej czy później). :)
Pozdrawiam,
Sherry