wtorek, 5 maja 2015

Mroczna Bohaterka. Kolacja z wampirem - Abigail Gibbs

źr.
Kolacja z wampirem
Abigail Anne Gibbs
Dinner with a Vampire
Mroczna bohaterka, tom 1
Muza, 2013
560

Syndrom sztokholmski jest taaaaki fajny!

źr.
Dawno nie czytałam żadnego paranormal-romance z wampirami grającymi pierwsze skrzypce. Obawiam się, że ten gatunek dobre lata ma już za sobą, ale moja sympatia do nadnaturalnych i romansów trzyma się wiernie i od czasu do czasu, żąda zaspokojenia. Tym razem postanowiłam sięgnąć po - nie tak znowu cieniutką - książkę zalegającą w mojej biblioteczce już stanowczo za dużo czasu. Jednak na to co dostałam, nie mogłam być przygotowana. Krótko o fabule: siedemnastoletnia Violet jest świadkiem rzezi dokonanej przez grupkę młodych chłopaków, nadludzko silnych, nadludzko szybkich, nadludzko pięknych i... nadludzko przerażających. No wiecie - to tacy przystojniacy z ciałami godnymi grzechu i wysuniętymi kłami, z których kapie krew. W każdym razie, dziewczyna ma pecha, bo będąc świadkiem masakry widziała za dużo, a sprawcy zamieszania nie mogą puścić jej wolno i od tej pory staje się zakładniczką w pięknym, acz mrocznym, luksusowym dworze, zamieszkiwanym przez nieumarłych... 

"Kiedyś może znajdziesz coś, 
dlaczego warto żyć przez całą wieczność."

źr.
Chwała Draculi, za to że Violet nie jest beznadziejną, ciapowatą Bell... bohaterką w sensie. Nawet w obliczu zagrożenia rwie się do kłótni, zwykle nie zapomina języka w gębie i jest pyskata, co niezmiernie przypadło mi do gustu. Co prawda nierozważność to jej drugie imię, a wraz z odruchami samobójczymi, stanowi interesujący obraz do podziwiania przez nas, w trakcie trwania lektury. Muszę przyznać jednak, że o ile kreacja Violet i względnie - Kaspara, czyli księcia wampirzego się udała, o tyle reszta postaci to tylko bezbarwne tło. Po pewnym czasie zapomniałam kto jest kim, musiałam zatrzymywać się przy danym akapicie by przypomnieć sobie czy tego bohatera lubię czy wręcz przeciwnie. Miałam wrażenie, jakby autorka nawaliła tych nazwisk ile się dało na początek, a gdy jej nie pasowały do treści, po prostu je zignorowała. Takiego lekceważenia swoich własnych tworów, niestety nigdy nie lubiłam, więc Abigail Gibbs ma ode mnie minusa.

"Los jest naszym wrogiem, 
ale prawdziwie niebezpieczny jest czas"

źr.
Książka ma niezły humor, to muszę przyznać. Sprzeczki Kaspara z Violet były świetne, uwielbiałam napięcie pomiędzy nimi, uwielbiałam nutkę zagrożenia, uwielbiałam ich droczenie się ze sobą. I choć rozwinięcie ich znajomości było dziwaczne i cholernie płytkie, to Gibbs ma ode mnie plusa za wykreowanie takiego fajnego duetu, który do tego stopnia ubarwił fabułę. Wyczekiwałam spotkań Kaspara z Violet, wyczekiwałam tego, aż ona go sprowokuje, a on będzie pałał do niej żądzą mordu. Kto wie? Może nieraz miałam nadzieję, że się jej podda i pozbędzie się dziewczyny? W każdym razie, to co mnie najbardziej męczyło w tej powieści, wiążę się z relacją księcia z ludzką nastolatką. Mam tu na myśli syndrom sztokholmski. Przed dwusetną stroną zorientowałam się co się święci i choć z uśmiechem skwitowałam taki przebieg zdarzeń to w głowie tłukło mi się: "cóż to za patologia w książce młodzieżowej?!".

"- Zdajesz sobie sprawę, że nie czuję bólu?
- Zdajesz sobie sprawę, że jesteś nieznośny?
- Widać oboje tak mamy."

źr.
W "Kolacji z wampirem" jest masa nieścisłości, masa niedopowiedzeń, masa naiwności, banałów i wyczuwalny brak logiki. Wyobraźcie sobie sytuację, że jesteście porwani przez istoty, które bez mrugnięcia okiem, wymordowały parędziesięciu, ducha winnych, facetów. Znęcają się nad wami psychicznie i fizycznie. Grożą śmiercią i wiecznym zniewoleniem. Wyżywają się, są agresywni, wybuchowi, ciągle was okłamują i nie raczą odpowiedzieć na najprostsze pytania. Czy zakochujecie się w takich osobnikach? No raczej wątpię. Odruchy ludzkie, jakie nadała Gibbs bohaterce książki, są więc urwane z kosmosu i zakrawające o banał, komizm i lukrowanie na miarę harlequina. Co prawda dostajemy pewne wyjaśnienia, dostajemy niby logiczne argumenty mające przemówić za słusznością postępowania jawnych morderców, ale dla mnie to wszystko nie trzymało się kupy, a Violet zachowywała się jak rozkapryszona, naiwna, płytka dziewucha, w dodatku chwilami zachowująca się jak... panna lekkich obyczajów, żeby nie wyrazić się niecenzuralnie.

"Właśnie zerwałem z dziewczyną, która nie była nawet moją dziewczyną. Powinni przyznawać za coś takiego nagrody."

źr.
Romans powstały więc, pomiędzy bohaterami, choć słodki, zabawny i chwilami uroczy, nie miał jak dla mnie racji bytu. Na szczęście mam w głowie dość dużo oleju, by przymrużyć na niego choć częściowo oko, dzięki czemu książka nie dostanie ode mnie naprawdę żenująco niskiej oceny. Powiedzmy, że zabawne, sarkastyczne momenty trochę poprawiły wizerunek powieści w moim mniemaniu. Aczkolwiek gdyby Abigail Gibbs zrezygnowała z około dwustu stron bezsensownego przeciągania, a zamiast tego przyśpieszyła akcję i lepiej rozporządzała wątkami, nie obraziłabym się. Koniec końców sama nie wiem co myśleć o tej książce. Sto ostatnich stron to było dla mnie jedno wielkie "what the f*ck", nagle autorka postanowiła zrzucić wszystkie bomby, ładując w nie trochę niebezpieczeństwa, trochę cukru i powstała... interesująca... mieszanka.

"- Ufasz mi?
Uśmiechnęłam się złośliwie.
- W najmniejszym stopniu."

źr.
Wystawienie oceny tej książce to naprawdę ciężki orzech do zgryzienia, bo z jednej strony, ponarzekałam trochę, powyżywałam się nad autorką, a z drugiej... w sumie nie żałuję, że mogłam towarzyszyć Kasperowi i Violet w ich wspólnej podróży. Aczkolwiek nie wiem też, czy mogę wam ją definitywnie polecić. Powieść nie jest całkowitym gniotem, ale ma parę nieścisłości, które w moim mniemaniu, nadawały by się na poprawę. Jeśli chcecie poczytać jakiś miły, zabawny paranormal-romance, nieco dłuższy niż przeciętny, nieidealny, niedoskonały, lecz mimo to nie najgorszy - a nie macie niczego ciekawszego pod ręką, spróbujcie wgłębić się w świat Abigail Gibbs, a kto wie? Może i wam zachce się zakochać w jakiejś przystojnej pijawce?

6/10
Pozdrawiam,
Sherry


Kolacja z wampirem | Jesienna Róża

34 komentarze:

  1. Cieszę się, że mamy w miarę podobne odczucia. Przeczytaj drugi tom, jestem ciekawa Twojej opinii, bo mi się kompletnie nie spodobał :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, tę książkę wygrałam w konkursie i dlatego miałam ją na półce, a jakoś niespecjalnie mi się uśmiecha wydawanie moich oszczędności na coś co hipotetycznie mi się nie spodoba. :( Jeśli jednak będę mieć kiedyś okazję - przeczytam "Jesienną Różę" i się wypowiem. Just for you. :)
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  2. Większość zagranicznych okładek jest lepsza niż ta polska. Ehhh, życie. Samą książkę zaczęłam czytać, ale uznałam, że nie dla mnie, więc przerwałam mniej więcej w połowie. Może kiedyś skończę.

    http://zakurzone-stronice.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym wypadku, owszem. Niestety. :) Ale nie narzekajmy, bo mamy w kraju masę zdolnych grafików. :) Szkoda tylko, że są zatrudniani przy tworzeniu gier, a nie okładek do książek.
      Pozdrawiam!
      Sherry

      Usuń
  3. Miałam kiedyś taki etap, kiedy pożerałam wręcz takie książki, ale już mi chyba przeszło;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też, ja też. I choć mnie również dopadło już znudzenie, jeśli chodzi o PR, to od czasu do czasu odzywa się we mnie potrzeba poznania jakiegoś takiego romantycznego badziewia i chwytam co mam pod ręką. ;)
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  4. Książkę czytałam dość dawno temu, ale pamiętam doskonale, że mnie osobiście bardzo się podobała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może mnie, parę lat temu również by się bardziej podobała. Aczkolwiek zauważyłam, że ostatnio mam coraz więcej zastrzeżeń do książek i już nie przymykam oczu na pewne elementy i nieścisłości. ;)
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
    2. To jest normalna sprawa, wszak czytasz coraz więcej, dlatego potrafisz wyłapać więcej błędów, niedociągnięć, bo masz już obeznanie w tym temacie.

      Usuń
    3. Racja. Naturalny porządek rzeczy. Aczkolwiek jak tak dalej pójdzie, będzie raczej niewiele autorów, którzy będą potrafili wbić się do mojego serca. ;)

      Usuń
  5. Ostatni cytat świetny, ale nie czuję się przekonana do tej książki. Może kiedyś, jak mnie znów weźmie na wampiry xd

    Zapraszam do siebie
    http://to-read-or-not-to-read.blog.onet.pl/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dziwię ci się. Ja pewnie też bałabym się zaryzykować. :)
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  6. Swoją drogą ten duet Violet&Kaspar był bardzo interesujący chociaż wzięty totalnie od czapy, bo ja także nie wierzę w taką relację, niemniej jednak w ksiązkach takie toksyczne z początku związki jeśli dobrze poprowadzone bywają bardzo emocjonujące :D co nie zmienia faktu że Kolacja z wampirem strasznie mnie zawiodła, do czego przyczyniły się wszystkie minusy które przytoczyłaś w swojej recenzji. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Toksyczny związek - idealne słowo do podkreślenia tej relacji. Jestem zaskoczona, że czytałaś tą książkę bo wiem, że do tej pory, tego typu czytadła raczej zbierały u ciebie negatywne recenzje ^^
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  7. Ja wiem, że to takie trochę stereotypowe, schematyczne, powtarzalne i w ogóle... ale ja serio lubię PR :D I ta książka mi się podobała :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też lubię! Od czasu do czasu! :D Ale lubię też krytykować, lubię ponarzekać, a autorki od PR dają mi taką możliwość ^^
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  8. Nie lubię takich książek, nie interesują mnie takie tematy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem w stanie to zrozumieć. :)
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  9. wiesz, super recenzja i zachęciłaś mnie do przeczytania tej książki! Jurto pędzę do biblioteki :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, niezmiernie mi miło, słyszeć tak przychylne słowa! Dziękuję ci bardzo! :) I przyjemnego czytania!
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  10. Mam na półce, ale jeszcze nie dojrzałam do lektury

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życzę mnóstwa wolnego czasu zatem! :)
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  11. Mam tę książkę na oku już od dłuższego czasu. Czasami jestem jej ciekawa, innym razem wolę nie ryzykować stratą czasu - i tak na zmianę. Ostatecznie wygląda na to, że musiałaby sama wpaść mi w ręce, żebym ją w końcu przeczytała. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem twoje wątpliwości. Na twoim miejscu też bym się wahała i też bym nie ryzykowała kupna. :) Jednakże, życzę ci, aby w jakiś sposób powieść się znalazła w twoich rękach, bo chciałabym wiedzieć jak ty ją odbierzesz. :)
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  12. Nie moje klimaty, nie cierpię wampirów w powieściach...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, to zdecydowanie odradzam. :)
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  13. Jesteś zbyt delikatna, serio ☺ spodziewałam się dwójki czy ostatecznie trójki. .. Dla mnie ta książka to kompletne dno, niepojęte, nawet szkodliwe dla nastolatków bo propaguje negatywne zachowania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, wiem. Powinnam zjechać tę książkę po całości i dać jej 4/10, o czym myślałam od razu po skończeniu, ale później zaczęłam pisać tą recenzję i uświadomiłam sobie, że trzeba dostrzegać światełko, zwłaszcza tam gdzie go nie ma :D Następnym razem, obiecuję nie być aż tak delikatna, jeśli powieść nie zasłuży ^^
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  14. Humor i kłótnie między bohaterami to coś, co uwielbiam, więc nawet mogłabym się skusić, gdyby nie zachowanie głównej bohaterki, to co przedstawiłaś kompletnie mnie nie pociąga... No raczej nie, nie opłaca sie wydawać pieniędzy na podobny przeciętniak, może jednak spotkam go w bibliotece i dla rozerwania spróbuję. ;)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też bym nie ryzykowała na twoim miejscu. Cieszę się, że ja wygrałam tę książkę w konkursie, bo gdybym jej nie wygrała - na 100% bym jej nie kupiła. :) Także popieram decyzję i życzę, żeby twoja biblioteka kiedyś nabyła tę pozycję, bo ciekawa jestem jak ty byś ją przyjęła. :)
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  15. pierwsza część była do przeżycia i faktycznie uratował ją humor. :)
    radzę Ci-nie sięgaj po 2 część. strata czasu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okeeej. :D Dzięki za radę! :)
      Pozdrawiam!
      Sherry

      Usuń
  16. O nie, ja za wampiry już podziękuję. Nie chodzi o to, że jestem przeciwniczką, bo nie jestem. Wiążę z tymi potworami mnóstwo dobrych wspomnień, ale ostatnio nie robią na mnie już dobrego wrażenia. Nie będę więc psuła sobie dobrych skojarzeń faszerując się powieścią, na którą kompletnie nie mam ochoty. Ogólnie ostatnio zdecydowanie bardzie wolę romanse i dramaty obyczajowe niż paranormale. Chyba się starzeję bo czytam głównie książki, które kupowałam kiedyś swojej mamie :-P
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tam! Ja ostatnio nawet nie zwracam uwagi na to co czytam, w sensie na to jaki gatunek biorę do ręki, bo głównie skupiam się na zaległościach - kiedyś w końcu trzeba zredukować tę olbrzymią kolejkę, prawda? :D Ale powiem ci, że takie PR też już mi nie przynoszą tyle radości co kiedyś. Może po prostu zbyt wiele przeczytałam tego typu tytułów, by jakiekolwiek mogły zrobić na mnie teraz jeszcze pozytywne wrażenie. :)
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń

Witaj wędrowcze!

Jeśli już pojawiłeś się na Feniksie, byłabym wielce rada, gdybyś był łaskaw pozostawić po sobie jakiś ślad - znak swojej obecności. Nawet nie wiesz ile radości sprawia mi, czytanie komentarzy innych ludzi.

Na każdy z nich odpowiadam (prędzej czy później). :)
Pozdrawiam,
Sherry