400 str.
Wyobraźcie sobie, że macie szefową, która jest wiedźmą z piekła rodem. Zachowująca się jak wyrachowana suka kobieta ma decydować o waszym życiu i karierze? Cóż, w tej kwestii człowiek nie ma większego wyboru. A Emmy naprawdę zależy na utrzymaniu posady asystentki w prestiżowej agencji modelek, więc na humorki podłej Fiony, po prostu zaciska zęby. A później poznaje ulubieńca swojej szefowej. Zniewalająco przystojnego Bena - modela pożądanego nie tylko przez agencje czy marki, ale przede wszystkim - przez kobiety. Pomiędzy gwiazdą świata fleszy i nieco nieśmiałą dziewczyną wybucha pożądanie. Czy na flircie się skończy? Zwłaszcza, że na poczynania obydwojga ma oko Fiona, tylko czekająca by wytknąć Emmy błąd czy ją skrytykować? Czy romans z modelem będzie warty stanięcia przed groźbą utraty pracy?
Kendall Ryan przyprawia mnie o ból głowy. Pod pewnymi względami ją podziwiam - ze względu na inne - jestem na nią zła. A wszystko dlatego, że tworzy dobre książki. I w tym rzecz. Że tworzy TYLKO
"dobre" książki, choć wiem, że stać ją na to, by stworzyć coś co byłoby rewelacją, zwłaszcza z tak lekkim, cudownym stylem, jaki ma i całą masą pomysłów, wręcz wylewających się na papier. W pierwszym tomie serii
Love by Design wkraczamy do świata modelingu, seksu, pieniędzy i piękna, ale też fałszu i kłamstwa. Uwielbiam to, jakie klimaty tworzy autorka w swoich książkach, uwielbiam to, jak dzięki jej researcherowi, atmosfera danego miejsca, czy sytuacji, wydaje się świetnie uchwycona i utrwalona w powieści. Kendall Ryan dba też o dobrze nakreśloną przeszłość bohaterów, która czyni z nich faktycznymi osobami, a nie jedynie imionami rzuconymi w treść. Poza tym, ta kobieta sprawia, że jej książkowych mężczyzn chce się równocześnie wycałować, jak i uderzyć - co w tym przypadku jest dobre, bo czytelnik ma szansę się autentycznie przejąć tym co czują poszczególni bohaterowie.
Co natomiast nie grało w
"Working It"? Przede wszystkim - mam wrażenie, że autorka zbyt szybko wrzuciła romans w fabułę. Aż chciałoby się obserwować jak relacja pomiędzy Emmy a Benem się rozwija, jak rośnie, jak angażuje czytelnika emocjonalnie w każdą fazę poznawania czy zauroczenia. Niestety, uczucie pomiędzy duetem bohaterów pojawia się jak grom z jasnego nieba, co nieco rozczarowuje, bo pozbawia fanki gatunku, samych
początków znajomości. Mam również wrażenie, że autorka wszystko w swoich tworach traktuje pod jedną modłę - romans. Inne - równie interesujące wątki natychmiast zostają zepchnięte na bok, a wszystkie problemy oscylują wokół miłości, czy zauroczenia. To czyni całość nienaturalnym i strasznie... sztucznym. Płaskim. Zbyt... prostym. A obserwowanie jak potencjał historii umiera na naszych oczach? To naprawdę podłe uczucie.
Nie mogę napisać, że
"Working It" było złe. Bo było dobre. Po prostu mogło być jeszcze lepsze. Nie tracę jednak nadziei, że z każdą kolejną pozycją, Kendall Ryan będzie rozwijać swoje umiejętności, tym bardziej, że jeśli ktoś może się poprawić, to chyba właśnie Kendall Ryan. Pokładam w niej i jej serii wielkie nadzieje i liczę, że kolejne tomy trylogii, pozwolą mi cieszyć się historią jeszcze mocniej.
"Working It" jak na ten moment, poleciłabym fankom gatunku: romans-erotyka. Z lekkim, niezobowiązującym, acz plastycznym stylem pisarki, pochłoniecie ten tytuł w błyskawicznym tempie, a czytanie powinno sprawić wam co najmniej tyle przyjemności ile sprawiło mnie. Historia Bena i Emmy to opowieść o wzlotach, upadkach, dramatach, pożądaniu, namiętności, śmiechu i łzach. Jeśli chcecie stać się częścią świata w
Love by Design- serdecznie zapraszam do lektury.
6/10
Pozdrawiam,
Sherry