niedziela, 6 lipca 2014

"Pisane szkarłatem" - Anne Bishop

źródło
Pisane szkarłatem
Autorka: Anne Bishop
Oryginał: Written in Red
Seria: Inni
Tom: 1/5
Wydawnictwo: Initium
Data wydania: 25 września 2013
Ilość stron: 560

Uwielbiam urban fantasy. To tak w ramach wprowadzenia. Coś jest w tym gatunku, co mnie bardzo pociąga. Umiejscowienie akcji w mieście lub na jego obrzeżach sprawia, że autorzy mogą skupić się na szczegółowym opisaniu miejsca, a czytelnik nie ma większych trudności z wyobrażeniem sobie nawet najdrobniejszych elementów. Anne Bishop nie jest debiutantką w szeregach pisarzy fantastyki. Na rynku wydawniczym zawojowała już ze swoją serią Czarnych Kamieni czy Efemerii. "Pisane szkarłatem" jest jednak pierwszą jej książką, z którą ja miałam przyjemność się zapoznać. Po długim odwlekaniu, postanowiłam wziąć się za wielkie tomiszcze i przebrnąć przez te 560 stron, zwłaszcza, że niedawno miała miejsce premiera drugiego tomu serii - "Morderstwo Wron". Teraz, po przeczytaniu książki, mam zaszczyt zaprosić Was - drodzy czytelnicy, do wkroczenia wraz ze mną, do świata Innych...

„Nie lubił kłamców. Ludzie, którzy kłamali w drobnych sprawach, kłamali też w wielu innych, często istotniejszych.”



źródło
Meg Corbyn na Dziedziniec trafiła całkiem przypadkiem. Ale przypadek ten, przypadkowo lub nie, ocalił jej życie. Rudowłosa bohaterka jest jedną z wielu, z wielkiego wachlarzu postaci, który przedstawia nam autorka w pierwszym tomie serii. Mimo wszystko, każdy z nich jest tak indywidualnym i ciekawym charakterem, że nie da się nikogo ze sobą pomylić, a tu należy zaznaczyć, iż zazwyczaj unikam powieści z wieloma bohaterami, bo ich natłok prowadzi do tego, że cała książka zamiast umilać mi czytanie, strasznie mnie drażni. Na szczęście Anne Bishop w kreacji bohaterów nie ma sobie równych, przez co człowiek przywiązuje się nawet do czarnych charakterów. Sama Meg jest niezwykle złożoną postacią. Delikatna, choć także waleczna, strachliwa, choć także odważna. Z niezwykle ciekawą umiejętnością i jeszcze ciekawszą, choć także tragiczną przeszłością. Jest bardzo zagubiona, a także zmęczoną ciągłą ucieczką przed prześladowcą, lecz mimo wszystko, charakteryzuje się wielką cierpliwością, ciepłem i troską o innych. Bez namysłu oddałaby własne życie, gdyby to miało kogoś ochronić. I mimo, że początkowo nieufna, zamknięta w sobie dziewczyna łatwego życia na Dziedzińcu nie ma, z czasem dopuszcza do siebie pozostałych bohaterów i czytelników, dzięki czemu mamy okazję wgłębić się w jej psychikę. Mnie osobiście Meg zauroczyła i niesamowicie się z nią związałam. Zresztą co tu dużo mówić, jest takim typem bohaterki, której wręcz nie da się pozostawić bez choćby malutkiego, ciepłego uczucia.

Simon Wilcza Straż jest jednym z Innych. To typowy przywódca i jak na lidera przystało, charakteryzuje się przede wszystkim wielką odpowiedzialnością. Strasznie podobało mi się w nim to, jak wielką troską otaczał swoich, jednak wśród pogmatwanych sytuacji w jego życiu, potrafił pokazać kły kiedy trzeba, a o swój autorytet dbał w taki sposób, że sama bałabym mu się sprzeciwić w rzeczywistości. To, co mnie urzekło w powieści Anne Bishop to fakt, z jaką łatwością potrafiła do świata tak dobrze nam znanego, dodać Innych. A wśród nich był tak wielki wachlarz ras, że każdy znalazłby coś dla siebie. Wilkołaki, zmiennokształtni, fascynujące żywioły, wampiry... Te szczególnie wzbudziły moją ciekawość i sympatię, a Vlada - jednego z przedstawicieli tej rasy, po porostu pokochałam. Nie sposób oprzeć się brutalnej, impulsywnej, nieprzewidywalnej naturze paranormalnych postaci, a ich wprowadzenie do świata Namid było tak naturalne, że nie sposób nie pokochać przynajmniej kilku z nich.

źródło
Akcja powieści skupia się co prawda na Meg, która ucieka przed własną przeszłością i chorobliwymi lękami z nią związanymi, ale autorka tworzy fabułę tak wielowątkową, a jednocześnie tak niechaotyczną, że nie sposób zgubić się w treści. Co więcej - czytelnik zostanie wręcz wchłonięty przez szaloną historię, a po skończeniu lektury ma ochotę błagać o więcej. Sam motyw Dziedzińca - czyli osobliwego miasteczka, w którym prym wiodą Inni, a ludzie w krótkim momencie mogą stać się ich ofiarami, jest strasznie ciekawy. To właśnie tam - do osady niebezpiecznych paranormalnych, pewnej nocy przybywa Meg, i to właśnie tam zostaje zatrudniona w roli łącznika Innych z ludźmi. Od tej chwili nic nie jest już takie jak wcześniej, a bohaterom "Pisane szkarłatem" przyjdzie się zmierzyć nie tylko z własnymi uprzedzeniami, ale także słabościami. Czeka na nich mnóstwo decyzji do podjęcia i masa dylematów, czasami posiadającymi same złe wyjścia.

W tej książce wszystko jest doskonałe. Szalenie drobiazgowa konstrukcja świata, w której brak jest niedociągnięć, wprowadzenie wielu ras i super-ciekawych bohaterów, do których czytelnik niesamowicie się przywiązuje. Rozmieszczenie akcji w taki sposób, by rozwijała się powoli, stopniowo, lecz mimo wszystko, by lektura się nie nudziła czytelnikowi. Odkrywanie sekretów, poznawanie tajemnic, uczestniczenie w życiu Innych na Dziedzińcu. To wszystko sprawia, że pierwszy tom serii "Inni" jest absolutnie rewelacyjny, a czas z nim spędzony, można zaliczyć do udanych. Muszę przyznać, że początkowych kilka rozdziałów kompletnie mnie nie wciągnęło. Owszem - zaciekawiło treścią, ale nie na tyle, bym nie mogła odłożyć lektury. Po jakimś czasie, gdy postanowiłam powrócić do książki i wziąć się za nią "na poważnie", udało mi się przebrnąć przez rozdziały wprowadzające, a reszta była czystą przyjemnością. Dlatego mam do was prośbę - nie poddawajcie się po kilkudziesięciu stronach, bo gwarantuję, że późniejsze rozdziały wynagradzają słabszy początek.

"Pisane szkarłatem" rozbudziło moją ciekawość i rozpaliło zmysły, tym bardziej, że w pierwszym tomie serii moglibyśmy być świadkami niewielkiego, aczkolwiek pięknego zarysu wątku miłosnego, który mam nadzieję - rozwinie się w kolejnych tomach. Nie mogę się doczekać ponownego spotkania z Meg, Simonem, Vladem, Tess i pozostałymi bohaterami, w związku z czym rozpoczynam polowanie na "Morderstwo Wron", a wam, "Pisane szkarłatem" serdecznie polecam. Rewelacyjna odsłona urban-fantasy.

9/10
Pozdrawiam,
Sherry

______________________
Swoją drogą. Nie polecam czytać opisu z tytułu okładki, bo jak dla mnie - stanowczo za dużo zdradza.