piątek, 23 września 2016

Working It - Kendall Ryan

źr.
Working It
Love by Design, tom 1
Wydawnictwo Pascal, 2016
400 str.

źr.
Wyobraźcie sobie, że macie szefową, która jest wiedźmą z piekła rodem. Zachowująca się jak wyrachowana suka kobieta ma decydować o waszym życiu i karierze? Cóż, w tej kwestii człowiek nie ma większego wyboru. A Emmy naprawdę zależy na utrzymaniu posady asystentki w prestiżowej agencji modelek, więc na humorki podłej Fiony, po prostu zaciska zęby. A później poznaje ulubieńca swojej szefowej. Zniewalająco przystojnego Bena - modela pożądanego nie tylko przez agencje czy marki, ale przede wszystkim - przez kobiety. Pomiędzy gwiazdą świata fleszy i nieco nieśmiałą dziewczyną wybucha pożądanie. Czy na flircie się skończy? Zwłaszcza, że na poczynania obydwojga ma oko Fiona, tylko czekająca by wytknąć Emmy błąd czy ją skrytykować? Czy romans z modelem będzie warty stanięcia przed groźbą utraty pracy?

źr.
Kendall Ryan przyprawia mnie o ból głowy. Pod pewnymi względami ją podziwiam - ze względu na inne - jestem na nią zła. A wszystko dlatego, że tworzy dobre książki. I w tym rzecz. Że tworzy TYLKO "dobre" książki, choć wiem, że stać ją na to, by stworzyć coś co byłoby rewelacją, zwłaszcza z tak lekkim, cudownym stylem, jaki ma i całą masą pomysłów, wręcz wylewających się na papier. W pierwszym tomie serii Love by Design wkraczamy do świata  modelingu, seksu, pieniędzy i piękna, ale też fałszu i kłamstwa. Uwielbiam to, jakie klimaty tworzy autorka w swoich książkach, uwielbiam to, jak dzięki jej researcherowi, atmosfera danego miejsca, czy sytuacji, wydaje się świetnie uchwycona i utrwalona w powieści. Kendall Ryan dba też o dobrze nakreśloną przeszłość bohaterów, która czyni z nich faktycznymi osobami, a nie jedynie imionami rzuconymi w treść. Poza tym, ta kobieta sprawia, że jej książkowych mężczyzn chce się równocześnie wycałować, jak i uderzyć - co w tym przypadku jest dobre, bo czytelnik ma szansę się autentycznie przejąć tym co czują poszczególni bohaterowie.

źr.
Co natomiast nie grało w "Working It"? Przede wszystkim - mam wrażenie, że autorka zbyt szybko wrzuciła romans w fabułę. Aż chciałoby się obserwować jak relacja pomiędzy Emmy a Benem się rozwija, jak rośnie, jak angażuje czytelnika emocjonalnie w każdą fazę poznawania czy zauroczenia. Niestety, uczucie pomiędzy duetem bohaterów pojawia się jak grom z jasnego nieba, co nieco rozczarowuje, bo pozbawia fanki gatunku, samych początków znajomości. Mam również wrażenie, że autorka wszystko w swoich tworach traktuje pod jedną modłę - romans. Inne - równie interesujące wątki natychmiast zostają zepchnięte na bok, a wszystkie problemy oscylują wokół miłości, czy zauroczenia. To czyni całość nienaturalnym i strasznie... sztucznym. Płaskim. Zbyt... prostym. A obserwowanie jak potencjał historii umiera na naszych oczach? To naprawdę podłe uczucie.

źr.
Nie mogę napisać, że "Working It" było złe. Bo było dobre. Po prostu mogło być jeszcze lepsze. Nie tracę jednak nadziei, że z każdą kolejną pozycją, Kendall Ryan będzie rozwijać swoje umiejętności, tym bardziej, że jeśli ktoś może się poprawić, to chyba właśnie Kendall Ryan. Pokładam w niej i jej serii wielkie nadzieje i liczę, że kolejne tomy trylogii, pozwolą mi cieszyć się historią jeszcze mocniej. "Working It" jak na ten moment, poleciłabym fankom gatunku: romans-erotyka. Z lekkim, niezobowiązującym, acz plastycznym stylem pisarki, pochłoniecie ten tytuł w błyskawicznym tempie, a czytanie powinno sprawić wam co najmniej tyle przyjemności ile sprawiło mnie. Historia Bena i Emmy to opowieść o wzlotach, upadkach, dramatach, pożądaniu, namiętności, śmiechu i łzach. Jeśli chcecie stać się częścią świata w Love by Design- serdecznie zapraszam do lektury.

6/10
Pozdrawiam,
Sherry


Working It | Gorące zmysły | All or Nothing


Książkę miałam przyjemność przeczytać dzięki uprzejmości wydawnictwa Pascal. Dziękuję!

16 komentarzy:

  1. Póki co ilekroć sięgałam po tego typu literaturę, mega się zawodziłam aż zbytnią banalnością. Dlatego i tutaj obawiam się, że mogłabym się mimo wszystkich tam pozytywów - po prostu rozczarować.
    Pozdrawiam,
    A.

    http://chaosmysli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Do tej pory czytałam tylko jedną książkę K.Ryan "Jesteś wyzwaniem" i niespecjalnie mi podeszła, a mogę nawet śmiało powiedzieć, że się zawiodłam, bo autorka w moim odczuciu całą historię, która zaczęła się interesująco, ostatecznie sprowadziła wyłącznie do romansu, pomijając wątki poboczne :/ W tym przypadku widzę, że jest dokładnie to samo i sama nie wiem czy chcę jeszcze sięgać po jakąkolwiek z jej książek.

    OdpowiedzUsuń
  3. Właśnie to, że autorka za bardzo spłyca swoje historie jest takie irytujące. niby coś tam buduje, niby ma fajne pomysły, sprawia, że człowiek się wkręca w fabułę i nagle bach - zagadka rozwiązana. W każdym razie, jako leki czasoumilacz książka sprawdza się dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Muszę się przyznać, że zrezygnowałam z tego tytułu chociaż miałam możliwość go zrecenzować. Kendall kompletnie mnie nie przekonuje i choć wydaje mi się, że mógłby to być niezły zapychacz, samo wspomnienie "Jesteś zagadką" wystarczyło, żeby spasować :-) Ale hej, nie ma tego złego, bo w zamian dostałam "Gorący związek" przy którym bawiłam się rewelacyjnie :-)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam dwie książki tej autorki i na chwilę obecną sobie odpuszczę. Podoba mi się jej styl, ale czegoś tam brakuje.
    Biblioteka Tajemnic

    OdpowiedzUsuń
  6. Zbyt szybko rozwijający romans raczej mnie nie zachęca. Zdecydowanie wolę jak uczucie dojrzewa stopniowo. Książkę na razie sobie daruję.
    Pozdrawiam!
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja też! Głównie dlatego jestem taka zła na Kendall Ryan, że odebrała nam szansę na... poczucie (?) jak romans faktycznie wykwita. :(
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń
  8. Czuję dokładnie to samo, więc rozumiem. :)
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń
  9. A ja właśnie chciałam, głównie dlatego, że czytałam "Jesteś wyzwaniem", które jak ci wspominałam - jest lepsze od jedynki - wciąż nie jest to rewelacja, ale poziom "okej", taki że mogłam cieszyć się lekturą. Także byłam ciekawa czy Kendall w nowej serii się poprawi i jest lepiej niż w "Jestem zagadką", ale wciąż trochę jej brakuje. Mam nadzieję, że się poprawi. :( Szkoda by było gdyby zmarnowała taki fajny styl jaki ma, na tylko DOBRE książki, o których czytelnik szybko zapomina. :(
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń
  10. Słusznie. Niestety tylko jako czasoumilacz. Chciałabym pogadać sobie poważnie z autorką - tak w cztery oczy i wygarnąć ją nad czym ma popracować, bo wierzę, że faktycznie by skorzystała z rad i jej książki byłyby tylko lepsze. :(
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń
  11. Tutaj sprawa ma się tak jak w "Jesteś wyzwaniem". Sama książkę też czytałam i wspominam chyba milej od ciebie, głównie dlatego, że "Jesteś zagadką" było dla mnie okropnym kiczem, więc "Jesteś wyzwaniem" mimo wszystko miło mnie zaskoczyło. :D Ale wiem co masz na myśli, także nie zmuszam. :)
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń
  12. Rozumiem. Te książki mają to do ciebie, że niestety wymagać od nich zbyt wiele nie można. A szkoda.
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń
  13. Jeśli się zdecydujesz, mam nadzieję, że przyniesie ci więcej radości niż mnie. :)
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń

Witaj wędrowcze!

Jeśli już pojawiłeś się na Feniksie, byłabym wielce rada, gdybyś był łaskaw pozostawić po sobie jakiś ślad - znak swojej obecności. Nawet nie wiesz ile radości sprawia mi, czytanie komentarzy innych ludzi.

Na każdy z nich odpowiadam (prędzej czy później). :)
Pozdrawiam,
Sherry