wtorek, 19 kwietnia 2016

Serial: Teen Wolf - sezon 5

źr.
Sezony: 6 (zaplanowany)
Rok produkcji: 2012 - ...
Gatunek: Dramat, horror, komedia, romans, młodzieżowy

Recenzja nie zawiera spoilerów z poprzednich sezonów!

Wszystko prowadzi do końca

Sezon piąty. Miał być naprawdę świetny. W sensie, serio - genialny. Epicki. Totalne rozbrojenie mózgu. I w pewnym sensie taki był. Pierwsze odcinki mocno mną wstrząsnęły, kolejne przynosiły skrajnie różne emocje, które jednak nie gasiły entuzjazmu i zainteresowania. Na każdy epizod wyczekiwałam z wielką niecierpliwością, by później niemal dostać paranoi, przed oglądnięciem finału. Finału, który... koniec końców zrujnował moją opinię o sezonie piątym. Także gratulacje Jeff, spieprzyłeś.

źr.

Krótkie przypomnienie:

O czym jest "Teen Wolf"? O grupie przyjaciół z nadprzyrodzonymi - a także nie - mocami. Głównym bohaterem jest nastoletni Scott - wilkołak, jego najlepszy przyjaciel - geniusz Stiles i pozostałe osoby ze Stada, jak Lydia - również geniusz, z supercreepy zdolnościami, Malia - uroczy kojotołak z niewyparzonym językiem i wewnętrzną siłą, która mnie w niej rozkochała oraz Liam - młody... przyjaciel Scotta z sezonu poprzedniego. Nie będę pisać o łączących ich wszystkich więzach. Uwierzcie na słowo - że Stado jest jak rodzina, są perfekcyjni razem. Ale już wkrótce, czeka na nich nowe zagrożenie. Przeszkoda, która może wszystko zniszczyć.


źr.
źr.
źr.

Wiecie co mnie strasznie drażni? Że wszystko było w porządku. Serio. Ekscytowałam się tym sezonem jak to mam w zwyczaju, jeśli chodzi o TW. I było okej, aż finał wszystko zepsuł. Aż finał sprawił, że zaczęłam podważać wszystko co mi się podobało. To mnie tak bardzo boli. I weźmy tak na przykład...


  • Klimat sezonu piątego był naprawdę niezwykły. Pełen tajemnic, mroku, creepy jak nigdy wcześniej. Przebił tym niepokojem nawet sezon trzeci, który też, jak fani wiedzą, był okrutny i dramatyczny dla bohaterów. Masakra i tragedia goniły za kolejną masakrą i tragedią. Byłam zauroczona tą ciemnością, zapętlającą się w sercach bohaterów. 
  • Ale co z tego, skoro finał smakował jak waniliowy tort urodzinowy z lukrem i polewą na koniec. Zamiast wykończyć sezon nie spowalniając tempa i nie zabierając klimatu, twórcy postanowili sobie wszystko spłaszczyć do jednego motywu, walnąć Wielką Miłość na koniec, rozwiązać wątki w najprostszy możliwy sposób i zakończyć całość w dość oklepany sposób. 
  • To jest to co różni sezon trzeci od piątego. Obydwa były megamroczne, ale sezon trzeci zakończył się bardzo dramatycznie i jednak pozostawił człowieka otępiałym i w szoku. Natomiast piąty? Przewidywalny. Bolesne, bo spodziewałam się czegoś lepszego.

źr.
źr.
źr.

  • Nowi złoczyńcy, byli NIE-SA-MO-WI-CI. Tak do końca nie wiadomo było o co z nimi chodzi, co jest z nimi nie tak i jak sobie z nimi poradzić. I nie powiem, po pewnym czasie to zaczęło być męczące, obserwowanie jak bohaterowie biegają za zagrożeniem jak myszy za kotem, nie mając pomysłu jak się pozbyć zagrożenia, jak walczyć, ale i tak plus jest za kreację. 
  • Począwszy od Dread Doctors, skończywszy na Bestii, historie były ciekawe. Aczkolwiek! Znów. Finał wszystko zepsuł. Po ostatnim odcinku nie otrzymałam zadowalających odpowiedzi na pytania o Doktorów Strachu, wątek Bestii też wydawał mi się naciągany. A samo zakończenie? Lukier, lukier, lukier. Wszystko układało się zbyt prosto, jak na mój gust. 

źr.

  • It's Theo Raeken! Uwielbiam. Theo. Raekena. A kiedy mam na myśli "uwielbiam", mam na myśli, jestem OPĘTANA myślami o nim. Kim jest ta postać? Jak się okazuje, to dawny znajomy Stilesa i Scotta. Przystojny jak cholera. Tajemniczy jak cholera. Czego chce? Jakie są jego motywy? Czemu tak naprawdę wrócił? Jakie zamieszanie może spowodować?
  • Powiem tak - jedna z najlepiej wykreowanych postaci w Teen Wolf, ever. Serio. Portret psychologiczny, charakter, zachowanie, gesty. Wszystko idealnie wyważone, tajemnicze i uch, fascynujące! To zdecydowanie jeden z najjaśniejszych plusów sezonu 5. Napięcie pomiędzy nim i Scottem, pomiędzy nim a Stilesem i najlepsze - pomiędzy nim, a MALIĄ... Wierzcie na słowo, że to coś, co się czuje całym sobą podczas oglądania. 
  • Sprytny, bystry, cwany. Gdyby chodził do Hogwartu, byłby zdecydowanie w Slytherinie, wiecie? Miał świetny plan, świetne pomysły i konsekwentnie dążył do celu. Gratulacje!
  • Ale... jak zwykle - finał wszystko spieprzył. Sama końcówka. Na litość wilkołaków! Absolutnie okropne zakończenie. Oklepane, jakieś takie nijakie. I o ile cała kreacja i historia Theo w TW była na niezwykłym poziomie, tak finał znów pozostawił po sobie niesmak. Mam nadzieję, że w przyszłości Jeff powróci do wątku Theo i go naprawi, bo naprawdę nie wykorzystał całego potencjału.

źr.
źr.


  • Wątek Desert Wolf. Czekałam na niego od sezonu czwartego i to z niecierpliwością godną Sherry na ekstazie. Serio. Wariowałam byle tylko dowiedzieć się czegoś więcej. Nie-oglądaczy informuję, że Desert Wolf to wręcz mityczna postać w TW. Wspominano ją dawno temu, tylko po to, by dopiero po rozwoju pewnej postaci ze Stada Scotta - ekhem- w końcu wątek Desert Wolf stał się jednym z przybocznych elementów sezonu piątego. 
  • I cóż, z tego, że wątek był niesamowity, a postać fascynująca, skoro Jeff nie potrafił wycisnąć z nich tego co najlepsze? To znaczy, nie zrozumcie mnie źle. Coś tam otrzymaliśmy. Jakieś tam odpowiedzi. Mniej czy bardziej sensowne. To co było fajne w Desert Wolf, to że dzięki tejże postaci, w serialu było kilka napraaawdę fajnych scen walk, co zawsze jest miłe do oglądania. To co nie było fajnego to...
  • ... fakt jak bardzo zlekceważony i odłożony na bok ten wątek był. Skrycie marzę, by twórcy do niego jeszcze kiedyś powrócili i dali nam coś więcej, bo naprawdę ta historia ma na to potencjał.

źr.

  • Nowi bohaterowie! No wiecie, choćby Hayden? Dziewczyna, która najwyraźniej ma jakąś niezbyt miłą i przyjemną przeszłość z złotym chłopcem Teen Wolfa - Liamem? Co to za przeszłość? Co Hayden będzie w stanie wprowadzić w serial? 
  • Powiem wam szczerze - Liama nie lubię. Hayden mnie ani nie grzeje, ani nie mrozi. Ship Layden był mi obojętny jak wczorajszy deszcz. I uważam, że twórcy trochę... czy ja wiem? Za bardzo kombinują ze zrobieniem Liama jakąś mniejszą gwiazdą serialu. Wszystko w nim i jego wątkach i zachowaniach, jest dla mnie przesłodzone, naiwne i takie... czy ja wiem? Dziecinne? Szczerze - uważam, że TW byłby dużo poważniejszym i dramatyczniejszym serialem, gdyby nie Liam i Hayden. Rozumiem, że chodzi o powiew świeżości i w ogóle, ale, czy ja wiem? 
  • Wątek Hayden i jej pojawienie się w TW nie był moim ulubionym i zasadniczo uważam, że przez nią Liam stał się jeszcze bardziej irytujący niż był wcześniej. Chłopak ma ode mnie plusa za niektóre sceny w ostatnich odcinkach - brawa dla wyszczekanego młodego, ale zasadniczo, znów - nie jest to wątek, który chętnie widziałabym rozwinięty, a z tego co się zapowiada, to że Jeff postanowi się na nim skupić w sezonie kolejnym. Szkoda.

źr.
źr.

  • Odnośnie pozostałych wątków sezonu piątego: pomysł z Eichen House i flashbackami był naprawdę intrygujący. Kocham odcinek, w którym wszystko się wyrównało - w sensie czasowo. Kiedy w końcu przeszłość, połączyła się z teraźniejszością i byliśmy na bieżąco, ale nie powiem - flashbacki i fakt, że to coś co już się zdarzyło, były creepy i dramatyczne. Nadawały klimatu.
  • Podobał mi się odcinek z Crystal Reed, gdzie znów skoczyliśmy w czasie i poznaliśmy kolejną opowieść Gerarda. Te opowieści są strasznie ciekawe. Zresztą, taka nauka historii, skąd wzięli się Łowcy, jakie korzenie mają Argentowie i jak bardzo może zdeprawowany był człowiek, było naprawdę fajne. Brawa za to! Francuski akcent wymiata.
  • Wątek Parrisha. Dla nie-oglądaczy - Jordan Parrish to zastępca szeryfa w Beacon Hills. Na przestrzeni czwartego sezonu, wszyscy łamaliśmy sobie głowę - CZYM ON JEST. A piąty sezon w końcu przynosi rozwiązanie. I znów Jeff bazował na mitologii i legendach, tworząc ten wątek, także brawa dla niego. Lubię takie klimatyczne rozwiązania, ale znów, mam wrażenie, że rola Parrisha została mocno okrojona. Tak jak z Desert Wolf - liczę na rozwinięcie, może?
  • Wątek Kiry. Fiasko. I to wszystko z winy twórców, nie z winy Arden Cho, wcielającej się w rolę. Mam wrażenie, że Jeff i spółka strasznie się pogubili, pisząc tę historię, ten wątek i koniec końców nie mieli DOBREGO pomysłu jak z tego wszystkiego wybrnąć. Zapętlili się w całości, wpadli we własną pułapkę. Czym to poskutkowało? Odcięciem Kiry. A teraz? Nie wiem czy fani słyszeli - Arden Cho nie pojawi się w sezonie szóstym. Koniec Kiry. Gratulacje, Jeff. Umiesz psuć dobre postacie z potencjałem. 

źr.
źr.

  • Co do rozwoju postaci... Zmianach jakie w zaszły w najważniejszych osóbkach Teen Wolfa... WIELKA pochwała za ewolucję Scotta. Rany! Już po czwartym sezonie, zaczęłam inaczej patrzeć na podejmowane przez niego decyzje i tak dalej, a po piątym jestem pewna - to mój aktualny ulubieniec męski, jeśli chodzi o serial. Świetny lider, genialny przywódca, najlepszy na świecie przyjaciel, oddany chłopak, odpowiedzialny bohater. Jestem z niego dumna. I mówcie sobie o nim co chcecie, ale ja go absolutnie uwielbiam, zyskał mój OLBRZYMI szacunek i życzę mu naprawdę powodzenia w wydarzeniach, które wkrótce zwalą mu się na głowę. :)
  • Jeśli jesteśmy przy ulubieńcach. Co z Malią? Moją bratnią duszą? Uroczy kojotołakiem o niewyparzonej buzi? Genialna. Genialna. Wszystko co robiła, robiła z głębi serca, poświęcała się danej sprawie w 100% i nie dała sobie w kaszę dmuchać. Brnęła do celu i jestem z niej naprawdę dumna. Naprawdę. Lojalna do bólu. Oddana przyjaciołom. Cud. Po czwartym sezonie ją uwielbiałam. Teraz jestem opętana Malią. A ona w połączeniu z Theo? Nie macie pojęcia jakie dreszcze podekscytowania miałam na scenach z tą dwójką. Team Malia!
  • Było o dwóch cudach serialu. Co z pozostałymi? Stiles. Przez cztery i pół sezonu go kochałam. Serio. Kochałam tego cwaniakowatego, sarkastycznego geniusza. Ale piąty sezon go zniszczył. Bo latał za pewną dziewczyną jak zakochany szczeniak z wywieszonym jęzorem. To już nie jest lojalność - to co on robił to głupota. Pozwalał sobie na bezmyślne decyzje, był pieprzonym hipokrytą i niestety po sezonie piątym pozostał mi niesmak. Jestem zła, że Jeff pozbawił mnie sympatii do niego, no ale. Plus - fakt jak niesprawiediliwie i okrutnie traktował Scotta i przede wszystkim - Malię? Co za dupek.
  • No i pozostaje Lydia. Dziewczyna, która miała być Królową sezonu. Która dla wielu z widzów była. Dla mnie stała się irytująca. Nie tylko dlatego, że PRZEZ NIĄ Stiles stał się idiotą. Chodziło o nią, o to, że wszyscy ryzykowali dla niej życiem, a ona umiała podziękować tylko jednej osobie. Co za bzdury! Szczerze? Naprawdę chciałam, żeby ją uśmiercili. Fandom był od tego eksplodował, ale uważam, że TW wyszłoby to na dobre.

źr.
źr.

  • Co jeśli chodzi o poszczególne relacje? Okej, zacznijmy od perełki. Przyjaźni Stilesa i Scotta. Jakkolwiek Stiles nie zachowywałby się jak idiota, relacja Sciles przeszła w piątym sezonie przez PIEKŁO. Z czymś takim jeszcze nigdy wcześniej się nie mierzyli i to było megabolesne dla widza, fana tych dwóch, oglądać jak bardzo cierpią i jakie dramaty muszą znosić. Aczkolwiek uwielbiam wątek tego rozbrojenia. Bo myślę, że nic nie hartuje przyjaźni tak jak to, przez co przeszli Scott i Stiles. Jestem pewna, że będą potrafili w przyszłości czerpać z tego siłę.
  • Jeśli chodzi o moje OTP. Stalia. No cóż. Było dobrze. Dopóki Stiles nie zaczął zachowywać się jak dupek. To w jaki sposób traktował Malię? Mój Boże. Miałam ochotę mu serio przyłożyć. I to tak z pięści. Nieczuły,  oceniający drań. W dodatku działający na dwa fronty. Nie zasługuje na kogoś tak wspaniałego jak Malia. Szkoda. W końcu to moje OTP. Teraz powoli przymierzam się do shippowania Malii i Scotta. W końcu, dwójka moich ulubieńców razem? Give me that!
  • Stydia. Słabo mi jak o tym pomyślę. Serio fandom nie widzi, jak wymuszone i sztuczne to jest? Jak nieprawdziwe? Na jaką sukę Lydia wychodzi względem Stilesa? Brak słów. Dlatego podejrzewam, że szósty sezon pod tym względem będzie dla mnie trudny, ale w końcu nie oglądam TW dla Lydii i Stilesa. Tam jest tyle dobrego w tym serialu, że nauczę się ich ignorować. :)

źr.
źr.
źr.
<3

  • Bo co jest NIEZMIENNIE DOBRE  w Teen Wolfie? Ewolucja postaci. Z sezonu na sezon. Co jest ZNAKOMITE? Soundtrack. Mój Boże. Ruelle, Amber Run, Ed Sheeran. Absolutne cudo, pozwalające poczuć wszystko na własnej skórze. Uwielbiam soundtrack z TW i szczerze mogę powiedzieć, że to najlepszy serialowy soundtrack na mojej liście faworytów. Dalej - klimat, który zadziwia i pochłania. Emocje, zjadające człowieka żywcem. 
Także ok - szósty sezon szykuje się... dziwacznie. Brak Kiry, Stydia. Nazista w ramach głównego złoczyńcy, prawdopodobnie więcej Layden, czego nie lubię. Ale wiecie co? Dla wszystkich elementów, które w tym serialu kocham od paru dobrych lat, nie ma siły, która by mnie powstrzymała przed wyczekiwaniem na kolejne epizody. Tylko proszę więcej Malii, ok? I może powrót Theo...?

Pozdrawiam,
Sherry


sezon 1 | sezon 2 | sezon 3 | sezon 4 | sezon 5

źr.

6 komentarzy:

  1. Uwielbiam ten serial.. Nie obejrzałam jeszcze piątego sezonu, a po tej recenzji się boję zaczynać.. Mam nadzieję, że jednak koniec nie będzie tak okropny.

    Pozdrawiam!
    http://myfantasticbooksworld.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie przejmuj się. Generalnie jak czytałam opinie na tumblr to ludzie są raczej zauroczeni tym sezonem i finałem. Ja jestem po prostu inna. :)
      Miłego oglądania!
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  2. Mam pytanie-co sądzisz o efektach specjalnych w tym sezonie? Chodzi mi głównie o Bestię i Piekielnego Ogara (Parrisha):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze? Jestem zauroczona. W sensie jeśli porównać efekty specjalne generalnie na przeciągu tych pięciu sezonów, widać progress. Podobał mi się ogień, podobał mi się dym, podobał mi się ten efekt rozciągającego mroku. To wyglądało tak, jakby z Bestii wylewał się cień, co było super!
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  3. Dziękuję i serdecznie, tym wpisem dałaś mi energię, by wrócić do pierwszego sezonu, który rozpoczęłam już jakiś czas temu, uwielbiam klimat serialu, jest taki lekki ;) Nowi złoczyńcy świetni, w pierwszym sezonie rodzinka była niezła. ;)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taak! Stare dobre czasy w pierwszym sezonie... Jak dotrzesz do trzeciego, zobaczysz jak BARDZO wyewoluował ten serial na przestrzeni tych lat. :) I nie mogę się doczekać aż poznasz mojego skarba - Malię <3 I Theo, ale o tym kiedyś-tam. :D
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń

Witaj wędrowcze!

Jeśli już pojawiłeś się na Feniksie, byłabym wielce rada, gdybyś był łaskaw pozostawić po sobie jakiś ślad - znak swojej obecności. Nawet nie wiesz ile radości sprawia mi, czytanie komentarzy innych ludzi.

Na każdy z nich odpowiadam (prędzej czy później). :)
Pozdrawiam,
Sherry