piątek, 11 marca 2016

Zimowe Panny - Cristina Sánchez-Andrade

źr.
Las Inviernas
Wydawnictwo MUZA SA, 2016
320 str.

Życie w Tierra de Chá biegło swobodnym rytmem, wedle cicho ustalonego porządku. Dzieci chodziły do szkoły, wuj Rosendo kłócił się ze swoją żoną, tłusty, śmierdzący ksiądz chodził po wsi, pragnąc ofiary od swej trzódki. Ale czego innego można się spodziewać po tak zapadłej dziurze? Nagle, wraz z powrotem do wioski dwóch sióstr - cień pada na życie mieszkańców. Zimowe Panny przynoszą bowiem ze sobą splamioną winami przeszłość, która wkrótce upomni się o uwagę.

"[...] na początku było wcale nie Słowo, lecz Kłamstwo, a w kłamstwie znaleźć można czasem więcej prawdy niż w samej prawdzie."

źr.
Co urzekającego jest w piórze Cristiny Sánchez-Andrade? Że pochłaniając jej książkę, nie czułam się tak, jakbym czytała powieść obyczajową, a była świadkiem snucia przez hiszpańską autorkę baśni dla dorosłych. Przyszło mi do głowy, że posiada ona niebywałą umiejętność, podobną do tej, którą obserwujemy u Neila Gailmana - słowami, nieprzynudzającymi opisami, roztacza wokół powieści pewną aurę. I tak - zamiast typowej opowieści, obsadzonej na wsi, dostajemy rzeczywisty klimat czasów, w których dzieje się akcja, poczucie trosk, żalów i wydumanych problemów mieszkańców Tierra de Chá, które przedstawione piórem Cristiny wydają się po prostu ludzkie, prawdziwe, żywe i nieirytujące. Na dodatek autorka nie słodzi, jak to w obyczajowych powieściach bywa, a pisze o rzeczach takimi jakimi są naprawdę. Mamy więc możliwość niejako, przeniknięcia do społeczności wioski i towarzyszeniu im w ich życiu i rutynie.

"[...] podobnie jak dym pozwala domyślać się istnienia niewidzialnego płomienia, tak strach jest oznaką ukrytych emocji."

źr.
Przez powieść pani Sánchez-Andrade przemawia jednak coś wyjątkowego. Cień przeszłości, podążający za zarówno mieszkańcami Tierra de Chá, jak i tajemnice śledzące tytułowe Zimowe Panny - siostry, które po latach powracają do galicyjskiej wioski. Ze strony na stronę, swoim specyficznym, magicznym piórem, autorka pogrąża czytelnika w opowieści, pozwala mu obcować zarówno z teraźniejszością, w której mieszkańcy zaczynają upominać się u Zimowych Panien o pewne umowy, które zawarli z ich dziadkiem, a same siostry muszą ponownie wdrożyć się w życie wsi, nie zdradzając tym samym swoich tajemnic, jak i przeszłości, w trakcie której ujawniają się niewiadome.

"Najniezwyklejszą cechą ludzkiego umysłu jest  to, że potrafi się przystosować nawet do najgorszego. Kiedy wydarzy się najgorsze, umysł uznaje, że już nie ma się czego obawiać."

"Zimowe Panny" czarują stylem, autorka zachwyca swoimi umiejętnościami przedstawiania realiów wsi ówczesnej Hiszpanii. W książce, melancholia przenika intrygę, tajemnice mieszają się ze zwyczajnością. A baśń Cristiny Sánchez-Andrade brnie do końca, pozostawiając czytelnika pod wpływem słodko-kwaśnej historii, lekkiej jak mgiełka, niezobowiązującej, a jednocześnie tak przyjemnej, by widz nie czuł potrzeby rozstawania się z lekturą. Bo jest równocześnie prosta, jak i złożona, wciągająca, a jednak bez jakiejś narzuconej akcji. Cristina Sánchez-Andrade zrobiła dokładnie to, co trzeba było zrobić - tchnęła w swoją powieść wyjątkowość.

Czytelnikom spragnionych codzienności ubranej w niecodzienne szaty, polecam.
7/10

Pozdrawiam,
Sherry


Za lekturę książki, bardzo serdecznie dziękuję Panu Adamowi z Buisness & Culture


16 komentarzy:

  1. Właśnie kończę czytać. Mam podobne wrażenia :)
    W wolnej chwili zapraszam do siebie na konkurs. Do wygrania nowa książka "Raven" Sylvain Reynard, która ma swoją premierę już 16 marca! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się! I dziękuję za zaproszenie! :)
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  2. Podoba mi się umiejscowienie akcji w hiszpańskiej wsi. Z chęcią przeczytam. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie również ten czynnik zauroczył. :)
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  3. Dostałam informację o tej książce, ale z braku czasu i nadmiaru dotychczasowych lektur, stwierdziłam, że nie pokuszę się o egzemplarz i... teraz myślę, że chyba zmienię zdanie. Twoja recenzja bardzo mnie zachęciła do sięgnięcia, czuję, że to będzie klimatyczna lektura.
    Pozdrawiam
    A.

    http://chaosmysli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo taka jest. :) Klimat wsi, jest wręcz namacalny.
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  4. Hiszpania rzadko jest przedstawiana w powieściach, dlatego ta książka bardzo mnie zaintrygowała. Lubię czytać o tym kraju i o historiach odbywających się w nim :)
    Justyna z livingbooksx.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się. Głównie dlatego od początku byłam tak bardzo zainteresowana tą powieścią. :) I nie żałuję, że po nią sięgnęłam.
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  5. Brzmi naprawdę ciekawie, być może kiedyś skuszę się na tę książkę. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Narobiłaś mi strasznej ochoty na tę książkę!

    OdpowiedzUsuń
  7. Kocham hiszpańskie powieści ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja, niestety - z wieloma nie miałam jeszcze styczności, ale będę się starała zmienić ten stan rzeczy. :)
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  8. Wybierasz od wydawnictwa te książki, które akurat ja odrzuciłam. Jak na razie na szczęście są to jedynie pozytywne recenzje, a nie zachwyty i nie żałuję. Ale to już chyba trzecia taka sytuacja :P Tutaj na plus zdecydowanie tajemniczy klimat, co uwielbiam, jeszcze się nad nimi zastanowię. :)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mogłam się powstrzymać, żeby sobie ją przygarnąć bo kocham Hiszpanię, to taka miłość mojego życia i postanowiłam sobie w tym roku jeszcze dogłębniej zbadać tamtejszą literaturę - i zobacz! Oto nadarzyła się okazja! :D
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń

Witaj wędrowcze!

Jeśli już pojawiłeś się na Feniksie, byłabym wielce rada, gdybyś był łaskaw pozostawić po sobie jakiś ślad - znak swojej obecności. Nawet nie wiesz ile radości sprawia mi, czytanie komentarzy innych ludzi.

Na każdy z nich odpowiadam (prędzej czy później). :)
Pozdrawiam,
Sherry