sobota, 26 marca 2016

Armada - Ernest Cline

źr.
Wydawnictwo Feeria, 2016
448 str.

Armia geeków ratująca świat

Wyobraźcie sobie taką sytuację: w szarym, dużym świecie, jesteście zwykłymi śmiertelnikami, ubarwiającymi swoje życie grami komputerowymi. To właśnie grając, bierzecie udział w przygodach, wspinacie się w górę w rankingach, wyżywacie się zabijając obcych. I nagle gra przestaje być fikcją, kiedy okazuje się, że istnieje realne zagrożenie inwazji kosmitów, a najlepiej przygotowanymi osobami do walki z wrogą cywilizacją... jesteście wy. Wy - geeki, które bez swojej wiedzy, grając w grę, przeszliście trening na żołnierza. Podejmiecie się wyzwania i staniecie do walki? Tym razem już w realu?

"Zabijesz albo dasz się zabić. Podbijesz albo ciebie podbiją. Przetrwasz albo zginiesz."

W takiej właśnie sytuacji znajduje się osiemnastoletni Zack, które całe życie marzył by przeżyć jakąś epicką przygodę. I teraz, kiedy w końcu ma na to okazję, w końcu jego pragnienie możecie się urzeczywistnić. Niestety realia są gorzkie, niebezpieczeństwo prawdziwe, a w serce chłopaka skrada się strach. Zwłaszcza kiedy prawda brutalnie zostanie w niego rzucona, a on będzie musiał podjąć decyzję, czy posłuchać agresywnego głosu w swojej głowie, czy zastanowić się, na ile to co go otacza jest prawdziwe.

źr.
Ernest Cline jest autorem znanym przede wszystkim ze swojej bestsellerowej powieści "Player One", która wkrótce zostanie zekranizowana. "Armada" to kolejne dziecko pisarza, które będzie poruszać zagadnienia z kategorii science-fiction. Czytając powieść, nie da się nie poczuć, iż sam Ernest Cline jest wielkim fanem klimatów sci-fi, ponieważ ze wszystkich stron otaczają nas odwołania do różnego rodzaju filmów, gier komputerowych i książek. Głównie z tego powodu, sięgnięcie po książkę doradzałabym osobom, które jakieś pojęcie o sci-fi mają, ponieważ w innym wypadku, obawiam się, że czytelnik mógłby się poczuć zagubiony. Z drugiej strony - znajomość sci-fi, sprawiła, że autor rozgościł się w tym gatunku i zaserwował nam szansę na przeżycie kosmicznej przygody, wraz z Zackiem.

"Przyszłość czasem wydaje się straszna. Ale i tak się jej nie uniknie."

źr.
To co mnie absolutnie ujęło i oczarowało w "Armadzie", to przede wszystkim pomysł fabularny. Gra staje się rzeczywistością? Armia złożona przede wszystkim z geeków - ma największe szanse na uratowanie świata? TAK, PROSZĘ! Towarzyszenie graczom, konsekwentnie i błyskawicznie zmienionych z żołnierzy, było niezwykle ciekawym przeżyciem, zwłaszcza, że Ernestowi udało się nadać powieści realizmu, dzięki czemu sprawił, iż scenariusz, jaki zakładała jego historia, wydawał się co najmniej prawdopodobny. Połączył napięcie towarzyszące thrillerowi z odwoływaniami do robotyki, mechaniki znanym z sci-fi i dzięki temu, mogliśmy cieszyć się naprawdę porządnie zbudowaną książką młodzieżową, o kosmitach, o dojrzewaniu, o radzeniu sobie z prawdą, podejmowania ryzyka i podążania za swoimi ideami.

źr.
I choć nie powiem, żeby cała lektura była łatwa - bo pierwsze sto stron czytałam z trudem, żałując, że akcja jest tak wolna i ociężała, później autor się rozwinął i nagle, jak za przesunięciem jakiejś magicznej dźwigni, wszystko przyśpieszyło. Kolejne tajemnice wychodziły na jaw, Zack miał coraz więcej materiału do przemyśleń, a najlepsze było to, że pomimo narracji pierwszoosobowej i styczności z myślami bohatera, czytelnik miał szansę zdystansować się do treści na tyle, by samemu analizować kolejne wydarzenia i zastanowić się czy to jakimi wyborami kierują się postacie w "Armadzie", zgadza się z tym, co sami zrobilibyśmy na ich miejscu. Z samym Zackiem przyszło mi zżyć się z łatwością, może dlatego, że posiadał wiele moich cech, a łączyła nas wspólna miłość do uciekania w świat fikcji. Chłopak był rozsądny, jednak nie bez wad, co czyniło go realnym i jeszcze bliższym widzowi.

Powieść Ernesta Cline'a okazała się niezwykle ciekawym, literackim przeżyciem i sprawiła, że na nowo zapragnęłam włączyć sobie wszystkie filmy, z jakimi odwołaniami spotkałam się w książce, a także powrócić do lektury tworów Orsona Scotta Carda"Armadę" polecam fanom science-fiction podanego w młodzieżowej odsłonie, a także zwolennikom gier komputerowych i czytelnikom, którzy od czasu do czasu, nie mają nic przeciwko temu, by urwać się w świat pełen kosmicznych wojen i kłamstw skrywanych za zasłoną półprawd.

7/10
Pozdrawiam,
Sherry


Książkę miałam przyjemność poznać, dzięki współpracy z niedawno powstałą księgarnią internetową PanTomasz.pl. Serdecznie dziękuję!

A dla Was, moi drodzy, mam wspaniałą wiadomość! Dzięki uprzejmości księgarni, mam dla was kod, dzięki któremu będziecie mogli zrobić zakupy z 10% zniżką! Życzę udanych łowów! :)


10 komentarzy:

  1. Mam ochotę na tę książkę :) Osiągnięcie realizmu w science-fiction brzmi...niemożliwie, a skoro autorowi udało się to, to "tak, proszę!" :D http://ksiazkowa-przystan.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie, serdecznie zachęcam! :)
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  2. Bardzo lubię klimaty sci-fi i myślę, że Armada mogłaby mi się spodobać! Już widząc ją w zapowiedziach przeczuwałam, że to może być coś naprawdę dobrego! Mam też na na celowniku Playera one, o którym wspomniałaś :))
    Pozdrawiam
    secretsofbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, sama tylko czekam aż będę mieć chwilę czasu na "Playera One", który podobno jest duuużo lepszy od "Armady". Mam go nawet na półce, ale doba jest stanowczo zbyt krótka, bym miała szansę go poznać. :/ W każdym razie, z takim podejściem i sympatią do gatunku, wierzę, że "Armada" może ci się spodobać, także trzymam kciuki, by wpadła ci w ręce!
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  3. Ooo...widzę, że mogłaby mi się spodobać :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie, zachęcam do spróbowania. :)
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  4. O wow, niezły pomysł na fabułę... ciekawa jestem tej książki ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetnie, że mimo początkowego ciężkiego klimatu Cię wciągnęła. Akurat fanką sci-fi nie jestem wielką, więc nie wiem, czy nie pogubiłabym się w tych fanowskich odniesieniach autora. ;)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem. :) Jeśli nie czujesz, że to coś dla ciebie, absolutnie nie mam zamiaru zachęcać. Sci-fi to dość specyficzny gatunek.
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń

Witaj wędrowcze!

Jeśli już pojawiłeś się na Feniksie, byłabym wielce rada, gdybyś był łaskaw pozostawić po sobie jakiś ślad - znak swojej obecności. Nawet nie wiesz ile radości sprawia mi, czytanie komentarzy innych ludzi.

Na każdy z nich odpowiadam (prędzej czy później). :)
Pozdrawiam,
Sherry