niedziela, 16 listopada 2014

Coś do ukrycia - Cora Carmack


Faking It
Losing It, tom #2
Wydawnictwo: Jaguar
Data premiery: wrzesień 2014
Ilość stron: 368

RECENZJA NIE ZAWIERA SPOILERÓW Z TOMU I

Niech ból uczyni cię silniejszym.

Na pewno znacie to uczucie, gdy wszystko wali się w waszym życiu, gdy nic nie idzie po waszej myśli, a w głowie pojawiają się pytania: "dlaczego tak jest?", "co takiego zrobiłam, że to się stało?!". Nagle, plany biorą w łeb, a na krętej drodze egzystencji, nie widać światełka nadziei. Ale nie ma innego wyjścia, jak poskładać się do kupy, wziąć problemy na barki i ponownie odbić się od dna, wiedząc, że porażka jest częścią ludzkiego życia. Tyle że kolejne upadki mogą nas uczynić albo silniejszymi na ból i nieprawidłowości, albo słabszymi i podatniejszymi na zło. Bohaterowie książki, którą wam dziś zaprezentuję, mają swoje własne sposoby na radzenie sobie z tragediami, jakimi są lub byli świadkami. Zechcecie poznać ich historię?

źródło
Pierwszy tom serii, czyli "Coś do stracenia" pokochałam za cudownie poplątaną, zwariowaną akcję, za komedię zaserwowaną przez Bliss i Garricka, za słodką, uroczą, zakręconą i baśniowo romantyczną historię miłosną pary. Wiedziałam, że kontynuacja - "Coś do ukrycia" mnie nie zawiedzie, bo Cora Carmack udowodniła, że ma charakter, ma styl i własny pomysł na New Adult. Szczerze mówiąc, podchodząc do recenzowanej pozycji, byłam nastawiona na kolejną komedię, na kolejne wybuchy śmiechu i lukrowaną opowiastkę o dwojgu zakochanych ludziach. A co otrzymałam? Powieść tak poruszającą i emocjonującą, że przez parę godzin po skończeniu, po prostu nie mogłam się pozbierać. 

"Byliśmy jak dwa magnesy o różnych biegunach - mogliśmy próbować trzymać się z dala od siebie, ale koniec końców, musieliśmy się poddać."

źródło
Cade'a, czyli jednego z głównych bohaterów książki, mieliśmy okazję poznać już w poprzednim tomie serii Cory Carmack. Mieliśmy okazję zobaczyć jakim przyjacielem jest i poznać jeden z jego wielu dramatów. W "Coś do ukrycia" autorka oddała mu główną rolę, a on - jako idealny aktor, wcielił się w nią, bez wahania. Gdybyście wszyscy byli facetami - singlami, tak nawiasem mówiąc, a do waszego pustego stolika w zatłoczonej kawiarence podeszła jedna z najpiękniejszych, najbardziej egzotycznie wyglądających dziewczyn, jaką widzieliście i zaproponowała wam... pewną umowę, dzięki której wcielilibyście się w rolę jej idealnego chłopaka, zgodzilibyście się? Stawiam, że większość tak. Cade również. Ale nie mógł przypuszczać, że ze zwykłego oszustwa, wyniknie poplątana, zawiła, piękna historia, którą przedstawia nam autorka w swojej książce.

źródło
Max, to typowa buntowniczka z ciętym językiem, silną osobowością i parą w gębie, która żyje muzyką, pragnieniem osiągnięcia sukcesu w branży, której nie popierają jej rodzice i z przeszłością, czyniącą z nią swą niewolnicę. Po ciężkich przeżyciach, których była świadkiem, Max buduje wokół siebie mur, zaporę, która trzyma na wodzy miłych ludzi i niechciane uczucia, mogące uczynić z niej słabą, podatną na krzywdy i łzy osobę. Nieoczekiwana wizyta jej konserwatywnych, wymagających, religijnych rodziców, którzy wierzą, że ich córeczka musi być idealna, dla ich własnego szczęścia, zmusza dziewczynę do zawarcia układu z Cade'm. Gdy nieoczekiwanie, zwykłe oszustwo zmienia się w szalone, pełne chemii przyciąganie, Max ma dwa wyjścia: poddać się iskrzeniu i na nowo musieć zmierzyć się z emocjami, które ją przerastają, bądź uciec od jednego z najmilszych ludzi jakich napotkała i na nowo zabunkrować się w otchłani własnego "ja". Jaka będzie jej decyzja?

"- Max Miller- przedstawiła się. - Muzyk i agresywna sucz, do usług."

źródło
Cora Carmack mnie... zaskoczyła. Bardzo pozytywnie. Bo drugi tom serii jest o wiele bardziej... dopracowany i dojrzalszy niż pierwszy. O ile "Coś do stracenia" było fajną przygodą, miłą opowiastką, do której chętnie powrócę gdy będę mieć dołujący dzień, bo jest świetną komedią, przy której człowiek śmieje się i śmieje, o tyle "Coś do ukrycia" jest bardziej poruszające. Dramatyczne. Chwilami dołujące i cudownie makabryczne, gdy poznajemy przeżycia bohaterów i dociera do nich z jakimi lękami walczą, z jakimi bagażami emocjonalnymi z przeszłości, muszą sobie radzić. Muszę przyznać, że pokochałam Cade'a i Max. Jeśli nie, jako osobne byty, to na pewno jako dwójkę ludzi, którzy niespodziewanie spotkali się w zabawnych okolicznościach. Oni tak cudownie do siebie od początku pasowali, że strony gdy się spotykali, kłócili, bądź po prostu rozmawiali ze sobą, po prostu wchłaniałam z radością!

Wizja tego jak dwa zbieżne charaktery spotykają się i nagle ich życie zmienia się nie do poznania, pewnie nie jest niczym nowym, ale musicie mi uwierzyć, że nawet z tego - teoretycznie schematycznego wątku - Cora Carmack potrafiła stworzyć coś niesamowicie wzruszającego, pochłaniającego i intensywnego. Uwielbiam książki, które sprawiają, że powoli zakochuję się w bohaterach, a później wszelkie ich niepowodzenia, przyjmuję na własną skórę i gdy rozpada się ich świat - czuję, jakby rozpadał się i mój. Bo to sprawia, że w pełni można docenić kunszt pisarski danego autora. W tym przypadku, Cora Carmack po prostu zdobyła moje serce.

"Byłam jak potłuczona i sklejona na nowo lalka, w której zabrakło kilku elementów."

Z mojej recenzji mogliście wysnuć wniosek, że skoro książka jest bardziej emocjonalna niż poprzedniczka i po prostu smutniejsza, to nie było scen typowych dla poprzedniej części, gdzie czytelnik dławił się ze śmiechu. Dlatego muszę napisać sprostowania, że były! Początek, gdy bohaterowie po raz pierwszy mają ze sobą styczność i powoli oswajają się ze swoją odmiennością, był po prostu epicki! Nie brakowało uśmiechów, nie brakowało... łez. Także moich. A może przede wszystkich moich. W pewnym momencie po prostu musiałam przerwać lekturę i się porządnie wypłakać, bo ciężar przeżyć Cade'a i Max mnie pogrążył.

Kocham "Coś do ukrycia", to jedna z najpiękniejszych, najbardziej romantycznych i cudownych książek, z jakimi ostatnio miałam do czynienia, więc życzę powodzenia pani Cormack z kolejnymi jej książkami, gdyż w tym momencie dość wysoko postawiłam poprzeczkę następnym jej pozycjom i nie jestem pewna, czy którakolwiek będzie w stanie pobić "Coś do ukrycia" i wszystkie doznania, które miałam okazję z nią doświadczyć. Coś absolutnie niesamowitego. Oczywiście polecam. Takie książki jak ta, powinno się czytać. Takim bohaterom jak Cade i Max, powinno się kibicować. I powinno się w nich zakochiwać. 

9/10
Pozdrawiam,
Sherry


Coś do stracenia | Coś do ukrycia | Coś do ocalenia


Książka bierze udział w akcji: "Okładkowe Love"