czwartek, 9 października 2014

Serial: Penny Dreadful - sezon 1

źródło
Serial: 2014
Sezon: 1 (2 zaplanowany)
Liczba odcinków: 8
Gatunek: Dramat, horror, fantasy

Październik to miesiąc, w którym szkoła i wiążąca się z nią nauka, ruszają pełną parą, w związku z czym, Sherry poszukuje kolejnych, nowych seriali, byle tylko się nie uczyć i spędzić czas z jakimś przyjemnym widowiskiem, aniżeli z zeszytami i rozszerzoną matmą. Ostatnio natrafiłam na bardzo interesujący serial, który dziś pragnę wam zaprezentować...


źródło
Generalnie rzecz biorąc, trudno mi cokolwiek powiedzieć o fabule tego serialu, po dosłownie jedno źle sformułowane zdanie, mogłoby zdradzić większą część przebiegu akcji i kolejnych wątków. Dlatego napiszę tylko, że "Penny Dreadful" jest połączeniem horroru z pewną domieszką fantastyki, albo inaczej - pewnych religijnych aspektów. Mamy tu opętania, szatana, wojnę o duszę, mamy wampiry i inne... stworzenia. "Penny Dreadful" pokazuje... wewnętrzną walkę człowieka o zachowanie przyzwoitości i nie stracenie własnej godności. Świetnie ukazana jest mroczna część duszy każdego z nas, a dzięki niezwykłym bohaterom wkraczamy w świat postaci, które być może - są nam już znane...

źródło
źródło
Jako tako, w "Penny Dreadful" nie ma jednego, określonego, głównego bohatera. Mamy kilkoro osobników, którzy wprowadzają nas w mroczny świat wiktoriańskiego Londynu. Tutaj na myśl przede wszystkim przychodzi, grana przez cudowną Evę Green - panna Vanessa Ives, o której przeszłości i życiu dowiadujemy się wraz z kolejnymi odcinkami. Generalnie rzecz biorąc, ta postać jest naprawdę niezwykła i strasznie intrygująca, a wręcz ośmieliłabym się powiedzieć - pociągająca, z mroczną i jaśniejszą stroną swojego "ja". Do końca nie wiemy do czego jest zdolna, czym się kieruje, jakie ma pobudki i kim tak naprawdę jest i może się okazać. A to wszystko sprawia, że chcemy ją poznać jeszcze bardziej!

źródło
źródło





źródło
Kolejnym bohaterem jest amerykanin - Ethan Chandler, którego poznajemy jako jednego z pierwszych bohaterów. W związku z tym, że sam nie ma pojęcia, jakiej sprawy częścią się stał, świetnie można zrozumieć jego postępowanie i zachowanie. Generalnie rzecz biorąc, fanki serialu są zakochane w tej postaci i w sumie jestem w stanie je zrozumieć, bo choć ja Chandlera darzę jedynie cieniem sympatii, to widzę w nim potencjał (szczególnie po ostatnim odcinku pierwszego sezonu) na naprawdę intrygującą postać. Dalej jest oczywiście Sir Malcolm Murray - człowiek zagadka, a przynajmniej dla mnie. To podróżnik, bogaty, szarmancki Pan, który jest dość znany w Londynie, jeśli nie ze względu na majętność, to właśnie jego wycieczki do Afryki. Ten bohater jest... skomplikowany i pod wieloma względami irytujący, choć też bezczelnie interesujący. Nie jestem w stanie nazwać uczuć jakie wobec niego żywię, co może być dla was albo zachętą, albo zniechęceniem. 

źródło
Wiecie, że najlepsze zostawia się na koniec, więc w tym wypadku nie będzie inaczej. W pierwszym odcinku zapałałam OGROMNĄ sympatią do postaci Victora Frankeinsteina. I zanim zapytacie - tak, to jest doktorek szerzej znany z powieści Mary Shelley. Dlatego właśnie ten serial jest tak intrygujący! W wiktoriańskiej Anglii spotykają się osobnicy, których możecie kojarzyć z książek czy filmów i to naprawdę niesamowicie wpływa na jakość odbioru, bo wszystkiemu dodany jest taki specyficzny wydźwięk. Jednak moim ulubieńcem, z "Penny Dreadful" został... Dorian Gray. Dorian Gray, wykreowany oczywiście przez Oscara Wilde'a. Nie wiem czy kojarzycie moją recenzję filmu "Dorian Gray". W każdym razie, wspomniałam tam, że Ben Barnes świetnie wcielił się w swoją rolę. No cóż. Gdybym ten film zobaczyła teraz, po obejrzeniu pierwszego sezonu "Penny Dreadful" w życiu nie oceniłabym go aż tak pozytywnie. Bo cytując jedną z fanek serialu: "Ben był dobry, ale on przecież nie jest Reeve'm Carney'em". Mogę się tylko zgodzić. 

źródło
Reeve Carney zagrał... idealnie. I już w życiu, gdy będę myślała o postaci książki Oscara Wilde'a, nigdy nie pomyślę o Dorianie inaczej, niż w kontekście właśnie wyglądu Reevego. Reevego, w którym się zakochałam dzięki właśnie - "Penny Dreadful". Bo nie dość, że wygląda PERFEKCYJNIE (choć nie ukrywam - trochę się mija z wizją Wilde'a) to jeszcze dał tej postaci tak wielki urok i magnetyzm, że sami się przekonacie, iż nie będziecie w stanie oderwać od niego wzroku. Bo Dorian był intrygujący, magnetyczny, pociągający, uroczy, seksowny i tajemniczy. Z wdziękiem dżentelmena snuł swoje filozoficzne rozważania, a niemal każde zdanie wypowiedziane z jego ust, brzmiało jak muzyka. Jak mogłam się w nim nie zakochać? Jak? I tak oto, od drugiego odcinka, dokładnie drugiego - zakochałam się i w tej postaci i w całym serialu, który nagle zyskał coś tak wielkiego i nieprzyzwoicie dobrego, że nie byłam w stanie przestać o nim myśleć.

źródło
źródło
Mrok tego serialu mnie po prostu urzekł. Włączcie sobie pierwszy odcinek i sami zobaczycie, że klimat dosłownie od pierwszej minuty jest tak bardzo creepy i wzorowany na horror, że naprawdę wiele nie trzeba, by przyciągnąć widza przed monitor. Przez ten mrok, klimat wiktoriańskiej Anglii i atmosferę wyczekiwania, twórcom udało się stworzyć coś tak niezwykłego, że naprawdę niektórzy mogliby się tylko uczyć i naśladować. Gdyby wszystkie seriale były tak dobre, to świat byłby piękniejszym miejscem. Ale od razu uprzedzam. "Penny Dreadful" nie jest dla wszystkich... 

źródło
Jest krew. Jest zabijanie. Są robale. Są przekleństwa. Jest seks. I brutalność. Agresja. Chwilami perwersja. Dlatego naprawdę teraz apeluję do wszystkich, którzy nie mają osiemnastu, czy przynajmniej siedemnastu lat - nawet się nie ważcie tego włączać. Błagam, nie psujcie sobie światopoglądu. Nie mówię, że "Penny Dreadful" coś zmienił w moim życiu. Że nie wiem - doznałam jakiegoś nagłego objawienia w związku z walką dobra i zła w serialu. I księży, którzy są jacyś dziwni w tej wiktoriańskiej Anglii (zacytowałabym, ale niestety ten cytat jest ostatnim zdaniem, z ostatniego odcinka pierwszego sezonu, także... nie), ale świetnie bawiłam się z bohaterami. Z cudownym Dorianem, który mam nadzieję - w drugim sezonie, dostanie swoje pięć minut. Z niesamowicie intrygującym Frankeinsteinem i - oczywiście - jego potworem. Z Vanessą Ives, która zadziwi nas wszystkich nie raz. I z Chandlerem dopiero ujawniającym na co go stać...

źródło
źródło
Serial oceniam na mocne 8/10. Gdyby w pierwszym sezonie było więcej Doriana, ocena byłaby wyższa ^^. W każdym razie, strasznie się cieszę, że odkryłam ten serial, bo nie dość, że zyskałam kolejny tytuł do polecenia znajomym np. na Halloween, to jeszcze fakt, iż pierwszy sezon ma tylko osiem odcinków sprawił, że w mig zaznajomiłam się z całą treścią, a teraz - w oczekiwaniu na premierę sezonu drugiego (2015) mogę skupić się na kolejnej produkcji! 

"Penny Dreadful" oczywiście polecam, zwłaszcza że - halo - kto by pomyślał, że antyfanka horrorów, będzie miała taki ubaw z właśnie... horrorem? Horrorem, który na dodatek jest naprawdę przemyślany, a fabuła, wątki poboczne, zwroty akcji i poczynania bohaterów sprawiają, że człowiek nie jest w stanie oderwać się od widowiska i marzy tylko o kolejnych minutach... A aktorzy, nawiasem mówiąc, spisali się GENIALNIE.

Pozdrawiam!
Sherry



źródło
źródło
źródło
źródło
źródło
źródło
źródło
źródło

A tu mały bonus!
Teaser powrotu "Penny Dreadful" w 2015!