piątek, 25 sierpnia 2017

Dzień czwarty - Sarah Lotz


Day Four
Tom 2
Wydawnictwo Akurat, 2017
416 str.

Recenzja nie zawiera spoilerów z tomu 1!

Wysłannik chaosu

Jest wiele gorszych perspektyw na spędzenie Sylwestra niż na luksusowym statku wycieczkowym, sami musicie przyznać. Otwarte morze, szum fal, obsługa uznająca wasz komfort za największy priorytet... nie najgorsza wizja, prawda? Co się jednak stanie, gdy do statku dojdzie do awarii całkowicie odcinającej uczestników rejsu od świata zewnętrznego? Nie musicie zgadywać. Sarah Lotz w Dniu czwartym pokaże odcienie ludzkiej brzydoty, paniki i zakłamania, których jeszcze nie widzieliście.

źr.
Troje udowodniło, że istnieją autorzy, którzy potrafią wodzić czytelnika za nos do samego końca, podając treść w wyjątkowy sposób - nie tylko angażujący i zachęcający do czytania, ale również pochłaniający uwagę zainteresowanego na tyle, by ten nie zauważył, że gdzieś w trakcie lektury stał się marionetką w rękach pisarki. Dzień czwarty to sequel, nie będący tak naprawdę bezpośrednim sequelem. Nie tylko podważa to co wiemy o Troje, wprowadza nas w całkowicie nową historię, w której pobrzmiewają echa poprzedniej, ale także ponownie każe zgadywać co jest prawdą, półprawdą a co kłamstwem. O ile pierwszy tom miał formę książki w książce - a prawdę na temat Trojga poznawaliśmy poprzez czytanie artykułów, raportów i wywiadów, o tyle w Dniu czwartym autorka postanowiła podać nam historię w standardowej formie. Nie zmienia to jednak faktu, że książka jest zagadką od pierwszych do ostatnich stron, a przeplatające się za sobą perspektywy różnych osób, pozwalają nam wgłębić się w sieć snutą przez Sarę Lotz.

źr.
Mimo że w sequelu zabrakło formy, która uczyniła z Troje pozycję naprawdę wyjątkową, myślę, że ważniejszym jest fakt, że to czego nie zabrakło to realizm i klimat. Podczas poznawania pierwszego tomu duologii, ten aspekt pióra pani Lotz sprawił, że zaczęłam ją podziwiać - fakt jak łatwo radziła sobie z kreacją postaci, z ciągnięciem wątków w taki sposób, by nie wydawały się chaotyczne i dawały poczucie, że owe sytuacje naprawdę mogły zaistnieć w rzeczywistości. Dzień czwarty jest kontynuacją procesu rozpoczętego w Trojgu. Autorka idealnie chwyta rzeczywistość, pokazuje brudy i skazy skrywające się w ludzkich sercach i każe nam raz po raz się zastanawiać czy ktokolwiek zasługuje na ratunek. Trzecioosobowa narracja daje nam złudne poczucie, iż wiemy więcej niż wszyscy, gdy tak naprawdę z czasem dociera do nas, że razem z barwnymi, pełnokrwistymi bohaterami zapętliliśmy się w intrygę Sary Lotz.

Dzień czwarty w żaden sposób nie powinien być porównywany z Troje, głównie dlatego, że przedstawia całkowicie nową historię, w której co prawda można się dopatrywać śladów poprzedniczki - jednak niewiele ma z nią wspólnego. Razem, obydwa tomy, stanowią opowieść pełną kłamstw, półprawd, tajemnic i pytań, na które być może - nigdy nie poznamy odpowiedzi. Wierzcie lub nie, ale po skończeniu Dnia czwartego ma się więcej wątpliwości niż przed rozpoczęciem, to wszystko jednak stanowi swoisty urok pióra Lotz.

źr.
Dzień czwarty to mieszanka grozy i thrillera, która rozsiewa niepokojącą atmosferę od pierwszych stron, tylko po to by wraz z kolejnymi, pogłębiać nasz niepokój. Zmusza do podważania ludzkich odruchów, dostrzegania brzydoty za fasadą zakłamanych, miłych twarzy i krótko mówiąc - robi z mózgu papkę. To co dzieje się na statku, to jeden wielki chaos i bałagan - wylęgarnia brzydoty, kłamstwa, dzikiej i nieujarzmionej pierwotności oraz przemocy, mimo to - Sarah Lotz manewruje pomiędzy wątkami z łatwością, coraz mocniej zapętlając wokół czytelnika swoją sieć zagadek i tajemnic. Z książki mrok wręcz się wylewa, nic więc dziwnego, że przez większość część lektury, czułam na własnej skórze panikę, desperację i chłód ogarniający bohaterów. Wirus nieznanego pochodzenia, medium, która wie stanowczo za dużo, powoli budująca się sekta i zboczeniec ukrywający się wśród pasażerów - jeśli chcecie na własnej skórze zakosztować tego specyficznego niepokoju a'la Lotz, gorąco zachęcam do poznania duologii. To książki, których łatwo się nie da pozbyć z głowy, a groza pozostaje w czytelniku na długo po tym, jak przewróci ostatnią stronę.

7/10
Pozdrawiam,
Sherry


Troje | Dzień czwarty


Książkę miałam przyjemność poznać dzięki uprzejmości Wydawnictwa Akurat. Serdecznie dziękuję!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Witaj wędrowcze!

Jeśli już pojawiłeś się na Feniksie, byłabym wielce rada, gdybyś był łaskaw pozostawić po sobie jakiś ślad - znak swojej obecności. Nawet nie wiesz ile radości sprawia mi, czytanie komentarzy innych ludzi.

Na każdy z nich odpowiadam (prędzej czy później). :)
Pozdrawiam,
Sherry