środa, 23 listopada 2016

Śpiący giganci - Sylvain Neuvel

źr.
Sleeping Giants
Themis Files, tom 1
Wydawnictwo Akurat, 2016
382 str.

Jestem Śmiercią

źr.
Pewnego dnia, pod małą Rose zapada się ziemia, a ona budzi się na wielkiej, metalowej dłoni nieznanego pochodzenia. Siedemnaście lat później jest badaczką, a chęć odkrycia z czym zetknęła się jako dziecko, pcha ją w kierunku tajnego, amerykańskiego projektu, według którego wkrótce wyjdzie na jaw, że dłoń nie jest jedyną olbrzymią, metalową częścią całości, zakopaną pod powierzchnią ziemską. Ale skąd się tam wzięły? Kto je tam umieścił? Po co zostały wybudowane? I czemu ich wiek datuje się na tysiące lat, skoro wtedy ludzkość ledwo umiała rozpalać ogień, nie mówiąc o wybudowaniu czegoś tak potężnego i zaawansowanego technologicznie? Pytania się mnożą, a odpowiedzi na nie, niekoniecznie muszą przynieść pozytywne w efektach skutki...

"Jeśli potrafisz spojrzeć w niebo, to wcześniej czy później będziesz chciał tam polecieć [...]"

źr.
"Śpiący giganci" nie są typowym science-fiction, jeśli się zastanawiacie. Nie ma tam podróżowania po kosmosie, nie ma strzelających laserami statków czy międzygalaktycznych wojen. Jeśli więc obawiacie się astrofizycznego bełkotu i ciężkiej atmosfery, która nie będzie służyła szybkiemu wchłanianiu książki - nie macie podstaw do obaw. Powieść Sylvaina Neuvel zaskakuje formą. Zaskakuje wykonaniem i zaskakuje poziomem. Jako że jest tu wiele elementów thrillera, jedynie podtrzymywanych przez bazę sci-fi, uwzględniającą temat olbrzymich robotów-kolosów wykraczających zaawansowaną technologią poza ludzkie zrozumienie, powieść pochłania. Osobiście, nawet nie zorientowałam się kiedy minęły kolejne rozdziały i szybciej niżbym tego chciała, powitałam zakończenie. A sama lektura... cóż to była za historia!

źr.
Coś co autentycznie podziwiam u autora, to że faktycznie przemyślał swoją opowieść i dokładnie wiedział dokąd to wszystko zmierza, co w efekcie zaowocowało naprawdę pełną, soczystą, klimatyczną pozycją, w której napięcie wzrasta ze strony na stronę. Siatka wydarzeń budzi skrajne emocje od zachwytu po refleksję nad tym jak działa świat i władza w dzisiejszych czasach, czy ekstremalne zaciekawienie. Na dodatek forma pisania jaką wybrał sobie pan Sylvain nie jest typowa, przedstawił on bowiem całą pozycję jako wywiady tajemniczego jegomościa, którego tożsamości możemy jedynie domniemywać, z różnymi personami. I mimo że początkowo obawiałam się, że takie a nie inne rozplanowanie wątków i zaprezentowanie postaci sprawi, iż nie będziemy mogli się z nimi tak naprawdę zżyć, w którymś momencie z ulgą zauważyłam, że Sylvain Neuvel się w żaden sposób nie ogranicza - wręcz przeciwnie. Wywiady czytało się w tempie ekspresowym, przez co nawet się nie zorientowałam kiedy minęło te niemal czterysta stron, tak zaaferowana wydarzeniami i przejęta tym co się aktualnie dzieje.

źr.
"Śpiący giganci" to powieść unikalna, nowoczesna, klimatyczna, a ponad to wszystko - naprawdę rewelacyjna. Brakuje w niej typowych dla jej kolegów z gatunku sci-fi elementów jak cięższa atmosfera czy nafaszerowana trudnymi zagadnieniami treść, dzięki czemu wydaje się nie tylko powiewem świeżości, wciągającym w zagmatwaną, zagadkową, ciekawą akcję, ale również prezentuje całe spektrum popisów autora. Sylvain Neuvel miał doskonały pomysł, który w równie doskonały sposób wykorzystał, serwując nam całą masę intryg, całą masę tajemnic, całą masę interesujących teorii i jeszcze więcej pytań, na które wciąż brak mi odpowiedzi. To, że z niecierpliwością czekam na kontynuację, to niedopowiedzenie roku.

Jeśli boicie się typowego sci-fi, a macie ochotę przeżyć coś co wywoła dreszcze na skórze, przede wszystkim jednak - porwie w trakcie lektury, "Śpiący giganci" jest zdecydowanie książką wartą uwagi. Osobiście, bardzo serdecznie polecam. Dla wszystkich, nie tylko fanów gatunku.

8/10
Pozdrawiam,
Sherry


Śpiący giganci | Przebudzeni bogowie


Książkę miałam przyjemność poznać dzięki uprzejmości wydawnictwa Akurat. Serdecznie dziękuję!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Witaj wędrowcze!

Jeśli już pojawiłeś się na Feniksie, byłabym wielce rada, gdybyś był łaskaw pozostawić po sobie jakiś ślad - znak swojej obecności. Nawet nie wiesz ile radości sprawia mi, czytanie komentarzy innych ludzi.

Na każdy z nich odpowiadam (prędzej czy później). :)
Pozdrawiam,
Sherry