piątek, 25 listopada 2016

Shadow - Sylvain Reynard

źr.
The Shadow
The Florentine, tom 2
Wydawnictwo Akurat, 2016

Recenzja nie zawiera spoilerów z tomu 1!

Książę i jego księżniczka

źr.
Paranormal-romance miało swoją Złotą Erę, która z czasem została wyparta i przez niektórych - zapomniana. Znikły nadzieje, iż książki z tego specyficznego gatunku, będą mogły jeszcze kiedykolwiek, okazać się czymś więcej niż głupim romansem o nastolatce z zaburzeniami osobowości i jej obsesją na punkcie pijawki. Sylvain Reynard zaryzykował i wrócił do pisania o wampirach, jednak w jego przypadku - ryzyko opłaciło się. Po ulicach Florencji autora, pałętają się cienie, pragnienie krwi i zaznania cielesnych rozkoszy miesza się z głęboką rządzą władzy absolutnej. To dzikość, z trudem tłumiona przez chęć zostania przy zdrowych zmysłach. Sequel "Raven" ponownie zabierze nas do Włoch, gdzie raz jeszcze zetkniemy się z istotami parającymi się mordem, a wszystkiemu nie pomoże fakt, iż będą stanowić jedynie ułamek niebezpieczeństwa czyhającego na bohaterów... 

"Czasem zapomnienie jest błogosławieństwem."

źr.
Część pierwsza cyklu The Florentine udowodniła, że Reynard ma mnóstwo pomysłów i jeszcze więcej do powiedzenia, co skutkuje powstaniem naprawdę interesujących, zagadkowych, ale też mrocznych powieści z klimatem i odpowiednią atmosferą. Coś czym poszczyciło się "Raven" i czym wzbudziło moją wielką sympatię i uznanie, to kreacja głównej bohaterki. PR przyzwyczaiły nas do tych urokliwych, uwodzicielskich, pięknych niewiast, idealnych do bólu, znających odpowiedź na każde pytanie. Główna bohaterka Reynarda, która styka się ze światem cieni jest kaleką, dużo jej brakuje do ciała modelki i ma wrażenie, że gubi w swojej egzystencji więcej razy niż faktycznie działa. To powiew świeżości, który nie stracił na uroku również w sequelu. Na dodatek o ile pierwszy tom poznał nas z Raven, o tyle w kontynuacji na jaw wyjdzie mnóstwo tajemnic samego Księcia, co pozwoli nam go lepiej zrozumieć, a nawet polubić.

"Sztuka to jedyne piękno, które nie umiera nigdy."

źr.
Coś na co zwróciłam uwagę przy czytaniu "Shadow", to że tym razem, historia jest naprawdę luźna i o ile w pierwszym tomie bez problemu dało się określić, która linia fabularna jest tą główną i najważniejszą, o tyle sequel składa się z mnóstwa wątków, połączonych ze sobą - jednak żaden z nich nie wychodzi na pierwszy plan. To interesujący zabieg, pozwalający jeszcze szybciej pochłaniać książkę, bo w gruncie rzeczy każdy element jest ciekawy. Mamy sprawę kradzieży obrazów, mamy sprawę z realnym zagrożeniem czyhającym na księstwo, mamy sprawę z przeszłością pukającą w drzwi zarówno Księcia jak i Raven i w końcu - wspomnienia, z których można wiele wynieść i faktycznie zobaczyć jak ukształtowały bohaterów.

"Piekło jest wtedy, gdy znasz swoje przeznaczenie i wiesz, że nie ma nic, zupełnie nic, co mogłabyś zrobić, żeby je zmienić."

źr.
Intryga, knowania i zdrada czają się tuż za zakrętem, dla niektórych Florencja nie jest bezpieczna czy to za dnia czy nocy, a inni będą musieli użyć każdego chwytu, by dosięgnąć upragnionych celów. Dokąd ich to zabierze? Czym poskutkuje? Czy miasto jest gotowe na to co nadchodzi? Jeśli stęskniliście się za paranormal-romance i macie ochotę przeczytać coś co jest tajemnicze, pełne pasji, namiętne, ale też groźne w tym samym momencie - książki Sylvaina Reynarda będą idealnym wyborem. Autor ma plastyczne pióro, a jego twory czyta się płynnie, w czym pomaga dynamika i wypływające na wierzch tajemnice. Na dodatek pomimo pewnych schematów w rozwijaniu więzi romantycznej pomiędzy duetem bohaterów, w książce nie brakuje szalonego przyciągania i dobrze dawkowanej erotyki, więc jeśli jesteście gotowi na takie połączenie - zapraszam do lektury.

7/10

Pozdrawiam,
Sherry


Raven | Shadow | The Rome


Książkę miałam przyjemność poznać dzięki uprzejmości wydawnictwa Akurat. Bardzo dziękuję!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Witaj wędrowcze!

Jeśli już pojawiłeś się na Feniksie, byłabym wielce rada, gdybyś był łaskaw pozostawić po sobie jakiś ślad - znak swojej obecności. Nawet nie wiesz ile radości sprawia mi, czytanie komentarzy innych ludzi.

Na każdy z nich odpowiadam (prędzej czy później). :)
Pozdrawiam,
Sherry