Finalny tom osławionej serii C.S. Lewisa, po raz ostatni zabiera czytelnika do krainy Narnii, w której to nie brak fascynujących stworzeń, gadających zwierząt oraz legend i opowieści o heroicznych wyczynach bohaterów Narnijskich. Tym razem jednak, niebezpieczeństwo przybierze zupełnie inną formę. Czy władca Tirian będzie w stanie uratować swoje królestwo?
Wujaszek młodego Digory'ego - Andrzej Ketterley, to prawdziwy dziwak. Trzymający się na uboczu, spędzający całe dnie robiąc bóg-wie-co w swoim pokoju, to typ człowieka, który wzbudza w ludziach wątpliwości. Wie o tym nawet dziewczynka z sąsiedztwa: Pola, z którą to Digory się zaprzyjaźnia. Pewnego dnia, dzieci padają ofiarą podstępnych knowań wujaszka - jak się okazuje: czarodzieja - i odkrywają, że istnieją światy poza wymiarem. Dokąd zaprowadzi ich to odkrycie?
Chłopiec imieniem Szasta i niezwykły, gadający koń Bri znajdują siebie nawzajem w najbardziej odpowiednim momencie. Próbując uniknąć podłego losu, postanawiają uciec z Kalormenu do magicznej, opiewanej w legendach krainy, zwanej Narnią. W trakcie podróży napotkają sporo przeszkód, ale również kilka niezwykłych osobników, w tym również pewną wygadaną księżniczkę...
Trzeci tom magicznej serii C.S. Lewisa, zabiera czytelnika w podróż przez wody Narnii. Wraz z najmłodszymi z rodzeństwa Pevensie: Łucją i Edmundem, oraz ich irytującym, kapryśnym, nieprzyjemnym kuzynem Eustachym, po raz kolejny lądujemy w krainie, którą tak ukochały sobie dzieci. Tym razem, młodzi bohaterowie w towarzystwie Kaspiana, spróbują dotrzeć na sam Koniec Świata.
Joy jest bibliotekarką, w szkole średniej, a jednocześnie osobą, która swoje marzenia gromadzi w specjalnych segregatorach, wierząc, że kiedyś samoistnie się spełnią. Aktualnie przeżywa tragedię na tle rodzinno-uczuciowym, a kiedy ów sprawa kumuluje się i przybiera poziom krytyczny, Joy podejmuje jedyną, prostą decyzję: postanawia uciec. Lotnisko, rezerwacja lotu do miejscowości o nazwie Hope, która może i naszej bohaterce przynieść nadzieję i... nieoczekiwana katastrofa lotnicza, która niweczy wszystkie plany. A może jednak nie? Może to właśnie w przypadkowym miejscu, gdzieś przy jeziorze, gdzie mały Bobby i jego ojciec mierzą się z własną tragedią, nasza pokrzywdzona przez los i najbliższych bibliotekarka znajdzie swoją własną przystań i miejsce, gdzie zacznie od nowa?
Książka jest podzielona na dwie części, a jest to o tyle ważne, że o każdej z nich mam inne zdanie. Kiedy zaczęłam czytać tą powieść, spodobała mi się narracja, pomysł, bo mimo, że przewidywalny i prosty - zwiastował przyjemną, lekką, pozytywną historię idealną na Święta. A jednak z czasem, ilość lukru wydobywającego się z kartek, zaczął mnie przerażać i działać na nerwy. Wszystko pięknie, wszystko ładnie. Nowa miłość, przyjaźń, iskrzące uczucia, których nie potrafiłam się dopatrzeć, ale bohatereczka owszem. I książka w którymś momencie, zamiast napawać mnie optymizmem na zbliżający się magiczny czas, spowodowała, że niemal dławiłam się słodyczą, zaserwowaną nam przez autorkę. Już nawet nie chodziło o przewidywalność, o banalność i prostotę zwalającą z nóg. Chodziło o przebieg fabuły, o irytujący tok myślenia Joy, o to że postacie nie napotykały na swojej drodze żadnych przeszkód i wszystko im się udawało. Jak już wspomniałam - lukier.
A jednak później przyszła druga część. Druga część, która tak zmieniła to co do tej pory się działo, że nie mogłam uwierzyć w to co widzę. Nagle cała historia nabrała innego znaczenia, wszystko się zmieniło i przybrało tak ciekawy obrót, że nie mogłam wyjść z podziwu! I jakkolwiek nie mogłabym narzekać na dalszą słodycz i banalność, tak pani Kristin Hannah ma ode mnie olbrzymi plus za rozwiązanie fabularne. Jestem przekonana, że żaden czytelnik nie mógłby się go domyślić. Wcześniej nie spotkałam się z takim wykonaniem, z taką zmianą w akcji i chociaż przyszła mi do głowy, to jednak nie mogłam nawet sobie wyobrażać, jak świetnie wypadłaby w praktyce. Po skończeniu "Wyśnionego szczęścia" w końcu dotarł do mnie sens tytułu, a na określenie tworu autorki, przychodziło mi na myśl jedno słowo "dziwne".
Bo ta książka właśnie taka jest. Dziwna. I do końca nie wiem czy w pozytywnym znaczeniu tego słowa. Bo w gruncie rzeczy, gdyby nie świetny, pomysłowy, niezwykły i nieczęsto spotykany zwrot fabularny, powieść oceniłabym bardzo negatywnie. Za wiele nudy, za dużo monotonności i najbardziej drażliwa cecha: nadmierne słodzenie życia bohaterom, którzy mimo, że mierzyli się z tragediami, zdawali się mieć zbyt... nierealne, szczęśliwe życie. Joy również oceniłabym negatywnie. Jej postawa, sposób myślenia, infantylne, irytujące zachowanie i miłość drażniąca w swej przewidywalności, nie spodobały mi się. A jednak w jakiś sposób "Wyśnione szczęście" jest magiczną książką. Dającą... swego rodzaju nadzieję w szczęśliwe zakończenie. Zgodzę się, że to taka bajka dla dorosłych, ale nie wiem czy koniec końców, z tak skrajnym odczuciem, powinnam ją wam polecać. Decyzję zatem, czy zdecydujecie się na przygodę z piórem pani Hannah, czy nie - pozostawiam wam.
Są takie
książki, obok których nie wypada przejść obojętnie."Złodziejka
książek"Markusa Zusaka,
jest jedną z nich. Główną bohaterką opowieści, której akcja zaczyna się w roku
1939, jest dziesięcioletnia Liesel. Dziewczynka zostaje oddana rodzinie
zastępczej w małej miejscowości Molchig, niedaleko Monachium. W drodze do
nowego domu, zginął jej młodszy braciszek, więc Liesel jest naprawdę
nieszczęśliwa. Co noc dręczą ją koszmary. Oparcie odnajduje w przybranym ojcu,
a także serdecznych mieszkańcach Molchig. W świecie, w którym słowa, w którym
wiedza, w którym własne zdanie zostały zakazane, dziesięciolatce udaje się
znaleźć sposób na przetrwanie. Tym sposobem są... książki.
Hitlerowskie
Niemcy nie sprzyjają szczęśliwemu życiu. Obywatele kraju czują się tłamszeni i
niedoinformowani, a poczucie niesprawiedliwości, z powodu złego traktowania
Żydów, zaczynają narastać w ich sercach. Nikt jednak się nie sprzeciwia
porządkowi rzeczy - bo i po co? Aby zostać odesłanym do robót czy na wojnę, lub
co gorsza - zostać rozstrzelanym? Nowa rodzina Liesel, stara się jak może,
unikać trudnych tematów, działać i co ważniejsze - funkcjonować w świecie jakim
przyszło im egzystować. Spokój, zostaje przerwany, przez nagłe pojawienie się w
ich domu Żyda - Maxa, którego losy, zostały ściśle związane z losami ojczyma
Liesel. Ukrywanie Żyda jest przestępstwem, na szczęście dziesięciolatka nie
jest głupia - nie mogłaby narazić swojej nowej rodziny na niebezpieczeństwo! Co
więcej, w mig okazuje się, iż Max i mała blondynka, odnajdują wspólny język i
pasję. Na przekór obyczajom i narodowości, rodzi się między nimi przyjaźń...
„Po wszystkich ulicach miasta chodzili ludzie, ale nie mogłaby się czuć bardziej samotna, nawet gdyby na ulicy nie było nikogo.”
Głównej
bohaterki nie da się nie polubić. Jest uroczą dziewczynką, która jednak nie da
sobie w kaszę dmuchać. Odważy się nawet pobić chłopca! Do nowego otoczenia
pomaga jej przyzwyczaić się, mój ulubieniec - słodki Rudy - chłopiec o
cytrynowych włosach, buntownik, który na łamach powieści, będzie dorastać,
dojrzewać nie tylko do życia, ale i do prawdy. Wraz z złodziejką książek,
przekaże czytelnikowi poprzez lekturę całą masę wartości! Jak przyjaźń, miłość,
zaufanie... Ale co mnie, osobiście najbardziej urzekło w głównej bohaterce?
Oczywiście jej miłość do książek. Nic nie zapowiadało, iż w małym serduszku
narodzi się taka pasja. Lecz pewnego dnia, podczas pogrzebu, zostaje skradziona
pewna książka... Od tego rozpoczyna się przygoda Liesel z literaturą i ze
słowami. I podczas wszystkich niepewnych sytuacji, niebezpieczeństw, czy
szczęśliwych chwil, będą one towarzyszami dziewczynki.
„Czasem przybywam zbyt wcześnie. Spieszę się, a ludzie czepiają się życia dłużej, niż przewidywałem.”
Narratorem
opowieści Zusaka jest Śmierć, która opowiada historię złodziejki. Śmierć jest
niezwykłą personą, która symbolizowała przede wszystkim przemijanie i kruchość
ludzkiego życia. Wraz z czytelnikiem pozwalała zalać kartki powieści emocjom i
uczuciom. W gruncie rzeczy, przyjemna postać z tej Śmierci! Nie mam bladego
pojęcia co skłoniło autora książki, do takiego jej przedstawienia, ale jestem
mu za to ogromnie wdzięczna. Dzięki"Złodziejce
książek", dostrzegałam kilka rzeczy, które niegdyś mi umykały, gdy
rozmyślałam o wojnie, o Hitlerze, o konfliktach. To dzieło wprowadziło w moje
życie mnóstwo chaosu i spowodowało, że przez dobre kilka dni, nie byłam w
stanie na niczym się skupić. Opowieść była tak wzruszająca, tak przerażająca,
tak piękna, że właściwie nie mam pojęcia jakim cudem Zusak mógł nie doświadczyć
na własnej skórze wojny, a jednocześnie napisać historię w tak wiarygodny
sposób! Zakończenie mnie rozbiło, dosłownie na strzępy. Czytanie, mimo
objętości książki, nie sprawia czytelnikowi problemów, może dzięki
niesamowitemu, unikalnemu, oryginalnemu, pomysłowemu stylowi!
„Okazja czyni złodzieja, ryzyko skłania do jeszcze większego ryzyka, chęć życia budzi do życia, a zadawanie śmierci powoduje coraz więcej śmierci”
Nie mam
pojęcia co mogłabym dodać, choć wiem, że recenzja jest niepełna, jest pusta i
prawdopodobnie bezsensu. Po prostu..."Złodziejki książek"nie da się opisać. Jej trzebadoświadczyć, ją trzebaprzeżyć. Wszystkie postacie są
wspaniale i barwnie nakreślone. Czytelnik nie ma problemu z wyobrażeniem sobie
ponurej rzeczywistości, panującej w ówczesnych Niemczech. Autor skupia się na
przedstawieniu relacji międzyludzkich, których rozkwit ma miejsce w czasach
wojny. Robi to tak doskonale, że widz nie wie nawet kiedy zostaje zauroczony
tym co widzi przed swoimi oczyma. Oczywiście nie mogłabym nie polecić wam tej
pozycji. Jest niesamowita. Jest poruszająca. Nieziemska i absolutnie wspaniała!
Tytuł, który powinien być umieszczony na liście lektur szkolnych, bo w
przeciwieństwie do nich, przekazuje całą masę wartości, a przy tym, uzależnia
od siebie czytelnika.
Nigdy nie pałałam miłością do książek, których akcja toczy się w okresie około
wojennym. A już na pewno nie pałałam sympatią do hitlerowskich Niemiec w
literaturze. A jednak..."Złodziejka książek"jest inna. Opowiada o książkach, o
magii słowa pisanego, o wpływie literatury na życie człowieka. I dlatego
uważam, że jest to obowiązkowa pozycja dla każdego mola książkowego. I nie
tylko.
10/10
Pozdrawiam,
Sherry
„Definicja której nie ma w słowniku: Nie odchodzić - akt wiary i miłości. Prawidłowo rozszyfrowany przez dzieci.”
Tomów7:"Harry Potter i Kamień Filozoficzny"(2000 r.)
"Harry Potter i
Komnata Tajemnic"(wrzesień
2000 r.)
"Harry Potter i
Więzień Azkabanu"(czerwiec
2001r.)
"Harry Potter i
Czara Ognia"(wrzesień
2001r.)
"Harry Potter i
Zakon Feniksa"(styczeń
2004r.)
"Harry Potter i
Książę Półkrwi"(styczeń
2006r.)
"Harry Potter i
Insygnia Śmierci"(styczeń
2008r.)
Wydawnictwo:Media Rodzinna
Była to Noc Święta
Duchów. Wielki czarnoksiężnik, który uważany był za najpotężniejszego w
ówczesnych czasach począł szukać sobie towarzyszy i sprzymierzeńców. Mroczne to
były czasy. Zwykli czarodzieje nie ufali obcym, a i do siebie mieli dystans.
Miejscem bezpiecznym, od wpływów Czarnego Pana był Hogwart, gdyż urzędował tam
jedyny czarodziej, którego czarnoksiężnik się bał - Albus Dumbledore. Pod jego
pieczą skrywali się za murami zamku między innymi państwo Potterowie. Któregoś
dnia wrócili do swojego domu, mieszczącego się w Dolinie Godryka. Nie sądzili,
że w szeregach przyjaciół odnajdzie się tchórz i zdrajca, który postanowi ich
wydać. I nadeszła Noc Duchów 1981 roku. Czarny Pan, znany także jako Voldemort
z niewyjaśnionych dla wszystkich przyczyn, morduje Potterów, i to samo chce
zrobić z ich rocznym synkiem. Jednak ten jakimś cudem nie ginie od śmiertelnego
zaklęcia. Tak zaczyna się historia... historia chłopca z blizną na czole, która
rozkochała w sobie mnóstwo czytelników na całym świecie...
"Niewinni zawsze są pierwszymi ofiarami"
Harry do jedenastego
roku życia jest wychowywany przez ciotkę Petunię i wuja Vernona. W ich domu
czuje się jak piąte koło u wozu, a może i gorzej, gdyż ciągle jest obrażany,
wyśmiewany i poniżany. Nie ma łatwego życia zwłaszcza, że wokół niego czasami
zdarzają się rzeczy, które są nadzwyczajne i nie mają uzasadnienia naukowego.
Wszystko się zmienia w feralne urodziny chłopca, kiedy też spotyka na swojej
drodze olbrzyma - Hagrida, który zaczyna wyjaśniać Harremu, że nie jest zwykłym
chłopcem... że jest kimś wyjątkowym...
"- Harry...
jesteś czarodziejem".
Chłopiec ląduje w
Hogwarcie - Szkole Magii i Czarodziejstwa, gdzie od września do wakacji uczy
się czarować. Jego życie zmienia się o 180 stopni, ale jest z tego zadowolony.
W końcu czuje, że gdzieś przynależy, w końcu znajduje przyjaciół, którzy
pomagają mu uporać się z sieroctwem i tym, że jest całkowicie obcy w świecie
magii. Odkrywa sekrety przeszłości i z roku na rok staje się coraz to bardziej
dojrzałym i potężnym czarodziejem, który jednak na swojej drodze napotyka całą
masę problemów. Głównym z nich jest oczywiście Voldemort, który jak się
okazuje, powraca w pełni sił, by walczyć o władzę i o to co, w jego mniemaniu,
mu się należy. Przede wszystkim jednak, Harry musi liczyć się z tym, że w końcu
przyjdzie czas na ostateczną walkę, na ostateczny porachunek, ale do tego
czasu...
"Prawda to cudowna i straszliwa rzecz, więc trzeba się z nią obchodzić ostrożnie."
Chyba nie muszę mówić,
że autorka jest geniuszem i stworzyła arcydzieło, prawda? To, że wymyśliła
piękną fabułę, nieprzewidywalną akcję, nietuzinkowych bohaterów i w sposób
lekki i przyjemny przedstawiła czytelnikom świat magii, jaki sobie wykreowała,
było bezbłędne! Już sam Hogwart to geniusz sam w sobie. Podział na cztery domy:
Gryffindor, Ravenclaw, Hufflepuffi Slytherin, wśród których każdy ma swoją
własną historię i własne określone priorytety, Quidditch - gra, która w świecie
czarodziejów, która jest jak piłka nożna wśród mugoli (osób niemagicznych),
Komnata Tajemnic, niebezpieczna, mroczna kryjówka bestii, Hogsmeade - wioska
czarodziejska, gdzie można odwiedzić takie sklepy jak Sklep Zonka czy Miodowe
Królestwo... kto nie chciałby przenieść się w tamten świat? Poczuć się
wyjątkowym, zostać zauważonym, przekonać się czy to na lekcji Zielarstwa czy
Eliksirów okażesz się błyskotliwym i utalentowanym...
"To nasze wybory ukazują kim naprawdę jesteśmy, o wiele bardziej niż nasze zdolności."
Co zaś się tyczy
bohaterów... nie da się żadnego pozostawić bez emocji i uczuć. Autorka powieści
świetnie potrafi nakierować czytelnika, by do jednych czuł sympatię, innymi się
brzydził, a jeszcze innych po prostu bał. Sam Potter jest wspaniałym
przewodnikiem po serii. Przez to, że jest zagubiony i nie rozumie tego co się
wokół niego dzieje, mamy szansę nadążyć za jego tokiem myślenia, poznać
wszystko szczegółowo. Pisarka nie rozwodzi się na tematy, które człowieka nie
interesują, barwne opisy skupiają się na tym co wyjątkowe i nowe. Swoją drogą
zastanawiam się, jak wielka musi być wyobraźnia pani Rowling skoro potrafiła
stworzyć tyle nowych okazów roślin, tyle nowych przedmiotów czarodziejskich,
tyle eliksirów, tyle nazw i istot. Nie sądzę, aby komukolwiek przyszłoby na
myśl wprowadzenia kogoś takiego jak "animag" do książki, czy też
"dementor", a już co lepsze "testrala".
"To czego się najbardziej boisz to strach, to bardzo mądre."
Myślę, że gdybym miała
opisywać tu wszystko to co czułam kiedy czytałam tę serię, to po prostu
spędzilibyście na czytaniu tej recenzji parę godzin. Chciałabym też przedstawić
wam tu moich ulubieńców i rozpisać się o nich troszkę, ale myślę, że i to sobie
odpuszczę. Jeśli chodzi o podsumowanie... świat Pottera, Weasley'a, Granger i
pozostałych bohaterów jest genialny i nie jestem pewna czy da się go w jakiś
sposób ulepszyć. Sądzę, że większość czytelników tej serii chciałaby znaleźć
się w Hogwarcie i spotkać ze swoimi ulubieńcami. Możemy o tym marzyć, a kto
wie? Może pewnego dnia i do nas przyjdzie opóźniony list od Dumbledore'a. Może
pewnego dnia i my zostaniemy bohaterami... ale jak na razie:"Za Harry'ego Pottera... za
chłopca, który przeżył!"
"Męstwo w obliczu nieznanego jest ważną cechą dobrego czarodzieja."
Stawiam, że większość
tych, którzy mieli do czynienia choć trochę z literaturą, choćby kojarzą serię
o bliznowatym chłopcu. Mogli się na nią natknąć w internecie, w telewizji, a
przede wszystkim w księgarni i w bibliotece. Ja kieruję swoją recenzję do osób,
które niezdecydowane, nadal wahają się przy sięgnięciu po te opowiastki. Choć
niektórzy mogą twierdzić, że książki z serii "od zera do bohatera" są
głupie i dziecinne, choć mogą myśleć, że wyrośli z takich bajeczek, to muszę
naprostować parę spraw. Nie da się wyrosnąć z Pottera. Jego potencjał można
odczuć czytając powieści w wieku 10 lat, czy choćby 40. Autorka porusza tu
kwestie ważne i z pewnością istotne w młodym wieku. Określa co powinno być
priorytetem. Pokazuje historię sieroty, który kieruje się w swoim życiu odwagą,
lojalnością, mądrością, dobrocią serca. Nade wszystko ceni sobie jednak
przyjaźń i miłość. I choć tęsknota czasem wkrada się do jego serca, to nie daje
się jej pokonać. Myślę, że to ma tu właśnie tak istotne znaczenie. Nadzieja.
Nieraz przeżyłam z bohaterami serii momenty wzruszenia, radości czy rozpaczy.
Uważam, że jeśli książka potrafi wywołać choć jedno uniesienie kącika ust, jest
czegoś warta. Bo przecież w czytaniu chodzi o to, by mieć z tego jakąś
przyjemność...
"Ból jest częścią człowieczeństwa."
Jeśli dalej to do was
nie przemawia to musicie mi wybaczyć. To zapewne wina mojej nieokrzesanej
wyobraźni, która hasa sobie gdzieś tam w eterze, przez co jestem nieco
rozkojarzona. Wiem, że mnóstwo osób po przeczytaniu Pottera zaczęło sięgać po
fantastykę, i choć nie zaliczam się do tej grupy (bo u mnie zapoczątkował tę
miłość do fantasy, wcześniej przeczytany Eragon), to myślę, że jest to prawda.
I faktycznie poznanie Harry'ego, jego przyjaciół i wrogów... zmienia człowieka.
Zaczyna inaczej patrzeć na to co gołym okiem niewidoczne. Zaczyna dostrzegać
piękno w posiadaniu wyobraźni.
"Myśli mogą pozostawić głębsze ślady, niż cokolwiek innego."
Z sagą pani Rowling
wiążą się w moim przypadku wspomnienia, więc jestem pewna, że jeszcze mnóstwo
razy powrócę do niej i raz za razem będę odkrywać rzeczy, które umknęły mi, gdy
byłam dzieckiem. Wiele zawdzięczam autorce tego cyklu. Dzięki niej, świat małej
rozchichotanej dziewczynki zaczął nabierać kolorów, a ona sama zaczęła
marzyć... Myślę, że nigdy nie znudzi mi się zaglądanie w kartki tych książek i
przypominanie sobie ich niezwykłego czaru.
Pozdrawiam i gorąco
polecam.
Sherry
10/10
(albo i więcej - tutaj
skala nie istnieje)
Tak swoją drogą. Widzieliście już nowe okładki Harry'ego? Ja się zakochałam...