piątek, 13 listopada 2015

Dlaczego Feniks?


Cześć,

Całkiem niedawno, moja dobra znajoma E. zadała mi bardzo istotne pytanie. Pytanie, które widzicie w tytule posta. Padło ono w naszej dyskusji na temat przyszłości tego miejsca, na temat tego, co ja czuję względem niego i jakie mam prognozy dotyczące mojego małego kącika w sieci. Kiedy E. spytała dlaczego właściwie Feniks jest Feniksem, wstrzymałam oddech. Bo to... jest bardzo istotne. Więc posłuchajcie, moi drodzy, pewnej historii.



Kiedyś miałam pomysł. Wiedziałam co chcę zrobić. Chcę mieć własne, tylko moje, miejsce w sieci, gdzie mogłabym pisać o książkach, o czytaniu, o filmach i o wszystkich innych cudach, którymi na co dzień oddycham. Dopiero z czasem się okazało, że mam tych cudów więcej w swoim serduszku, niż wcześniej mi się wydawało. Ale wy tak radośnie przyjmowaliście moje pomysły! O aktorach, o serialach, o aktorkach, okołoksiążkowe, przemyśleniowe, ostatnio - rozrywkowe. I wcale nie przeszkadzał wam chaos panujący na blogu.

A ja zdałam sobie sprawę, że może to on jest kwintesencją tego wszystkiego. Może definicją Feniksa jest chaos i... po raz pierwszy zdałam sobie sprawę, że może ten chaos jest dobrą rzeczą. 

Wiecie, prywatnie jestem bałaganem. Chodzącym, oddychającym bałaganem. Z wielkimi problemami emocjonalnymi - serio, leczę się na to (nie, to  nie jest żart. Chciałabym by był). I właściwie nie wiem co przyniesie przyszłość. Z ostatniej notki - dość pesymistycznej (Jak się zabić?) część z was zainteresowała się moją kondycją i... słusznie. Myślę, że ten temat wymaga wyjaśnień i to dość obszernych, ale zostawmy to na inny dzień. 

Powracając - jestem bałaganem. Bałaganem, który jednak ma wiele do przekazania, wiele do pokazania, wiele w głowie, wiele w sercu. Mam wrażenie, że emocje ze mnie kipią, że mogę inspirować ludzi do czytania albo oglądania i to... autentycznie daje mi satysfakcję. Zanim jednak dotarłam do tego miejsca, w którym jestem teraz, Feniks miał być zupełnie, zupełnie czymś innym...



Powiem wprost - ten blog miał być typowym blogiem książkowym. Wiecie, myślałam, że "innego rodzaju" posty, będą pojawiały się okazjonalnie i dopiero z czasem okazało się, że zaczynają dominować, a mnie... to nie przeszkadzało. Wam zresztą też nie. I zastanowiłam się, co jeśli 26 maja 2014 roku, nadałabym temu blogowi całką inną nazwę...

Skąd wziął się Feniks? To zasługa taty Sherry. Jako że byłam rozstrojona, tuż po podjęciu decyzji o założeniu WŁASNEGO bloga, bo tyle rzeczy musiałam zrobić, przed oficjalnym przywitaniem was tutaj, udałam się z prośbą do taty, by spróbował wymyślić mi jakąś fajną nazwę. W głowie już miałam kilka swoich, ale gdy usłyszałam jak tata wypowiada do magiczne słowo "FENIKS", czas się dosłownie zatrzymał. 

Znacie takie uczucie, że nagle coś do was dociera i nagle staje się dla was jasne, że TO jest idealne rozwiązanie, TO jest objawienie na jakie czekaliście? To była właśnie taka sytuacja. Nie wiem czy wiecie, ale Feniks, ogólnie to symbol.

  • Narodzin na zgliszczach: Według wierzeń starożytnych feniks był istotą, która rodzi się z popiołów. Aby mogła ożyć, musi najpierw zostać całkowicie zniszczona.
  • Trwałości życia: Cykl śmierci i narodzin z popiołów tej niezwykłej istoty staje się symbolem trwałości życia, istnienia, cykliczności życia.
  • Osobliwości, czegoś nieosiągalnego, wyjątkowo rzadkiego
  • Zagadki: "Są to jak sfinksy te ubiegłe wieki,/ Mówią zagadką dziś ciemną dla synów". Wielką niewiadomą staje się tu przeszłość, o której naprawdę nie wiemy nic.
  • Nieustannego odradzania się, przemiany



Punkt 1. Jak dla mnie powstanie tego bloga, było jak powstanie z popiołu (stąd tytuł pierwszej notki). Bo musiałam zrezygnować z projektu, który był moim życiem przez parę lat, tylko po to, by ze swoim własnym blogiem, odrodzić się na nowo. Dojrzeć w sposób, o jaki nigdy bym siebie nie podejrzewała.

Punkt 2. Jeśli chodzi o cykl istnienia - mam wrażenie, że w trakcie kiedy prowadzę Feniksa, umarł on i odżył co najmniej kilka razy, kiedy przeżywałam chwile grozy, nie wiedząc o czym u diabła, powinnam napisać.

Punkt 3. Wiele znajomych wspominało mi, że Feniks jest unikalnym miejscem. Wyjątkowym. Osobiście jestem człowiekiem samokrytycznym, więc nie podpiszę się pod tym, ale sama siebie uważam za dziwaczną personę - inną personę, więc skoro prowadząca bloga jest taka, a nie inna, również i blog musi być dziwaczny, nieprawdaż?

Punkt 4. Przyznajcie to, mimo że dzielę się z wami swoimi przemyśleniami i życiem, od ponad roku - wciąż jestem dla was zagadką i wciąż nie wiecie o mnie praktycznie nic, hmm?

Punkt 5. Jeśli chodzi o przemiany... Ludzie, którzy są u mnie bywalcami, pewnie zauważyli jak ja i Feniks ewoluowaliśmy, jak wciąż ewoluujemy. I wiecie co? Nie mam zamiaru tego faktu rzeczy zmieniać. Nie lubię stać w miejscu. Nie lubię trzymać się jednego tematu. Lubię CHAOS I ZNISZCZENIE. Szykujcie się.



Cieszę się, że 26 maja 2014 roku, nadałam temu blogowi taką a nie inną nazwę. Bo to Feniks okazał się kwintesencją mojego istnienia na blogsferze. To Feniks jest źródłem Sherry, to Feniks jest ideą, którą postanowiłam realizować. Z dumą mogę ogłosić zatem, z całą stanowczością - a czego wcześniej nie byłam pewna - że Feniks nie jest blogiem książkowym

On jest moją prywatną myślodsiewnią, moim prywatnym bałaganem, w którym się pławię. Jest wyrażeniem mojej osoby, miejscem gdzie jestem w 100% sobą. Jest czymś o czym ciągle myślę, za czym ciągle tęsknię. Jest powodem smutku, rozgoryczenia, radości i satysfakcji. I cieszę się, mając go w swoim życiu. Jak wspominałam już nie raz, nie dwa - założenie Feniksa, to jedna z najlepszych (jak nie najlepsza, jak do tej pory) decyzja, w trakcie trwania mojej ponurej egzystencji. 

A prywatnie mam nadzieję, że może z czasem i na mnie przyjdzie pora, by wstać z popiołów. By odżyć, przebudzić się na zgliszczach. By cykl był kontynuowany i co ważniejsze - by nie zabrakło w nim mnie, przez na przykład, podjęcie jednej, zmieniającej wszystko decyzji.


Jeśli ktoś jest na Feniksie tylko i wyłącznie ze względu na recenzje - obawiam się, że muszę go zawieść. W tym miesiącu szykuje się cała masa notek nie związana z książkami. I obawiam się, że jeśli ktoś nie aprobuje tego wyboru, musimy się w tej sytuacji rozstać. Reszcie już teraz zapowiadam - czeka na was wkrótce, cała masa niespodzianek na Feniksie.

Pozdrawiam,
Sherry