piątek, 7 lipca 2017

Ember In the Ashes. Pochodnia w mroku - Sabaa Tahir


A Torch Against the Night
Ember In the Ashes, tom 2
Wydawnictwo Akurat, 2017
512 str.

Recenzja nie zawiera spoilerów z tomu 1!

Trzy losy, jedna nić przeznaczenia

źr.
Życie to pasmo różnorakich w skutkach decyzji, które się na siebie nakładają i kształtując nas. Decyzje jednych, wnoszą ich na wyżyny. Decyzje drugich, skazują ich na wieczną ucieczkę. Jakiś czas temu, pewna Scholarska niewolnica i wojownik Imperium, wprawili w ruch coś większego od nich samych - coś z czego konsekwencjami i efektem domina, będą musieli się zmagać nie tylko odpowiedzialni za ten cały bałagan, ale także ci, którzy w jakikolwiek sposób są z nimi powiązani. Wkrótce okaże się, że gra nie dotyczy już tylko dwóch pogubionych dusz, ale całego Imperium i wszystkich zniewolonych, którym przyjdzie zapłacić krwawą cenę za walkę o wolność. Kontynuacja Imperium Ognia, zabierze nas w podróż po trzech zbłąkanych umysłach, kraju spętanego więzami, których nie da się przeciąć i intryg tak strasznych i poważnych, że będą mogły doprowadzić do ruiny więcej istnień niż podejrzewacie. Uwierzcie, po tej przeprawie - nikt, ani Elias, ani Laia, ani Helena, ani nawet czytelnik, nie będzie taki sam. 

"Każda udana misja to seria katastrof, którym udało się w porę zaradzić."

źr.
W przypadku kiedy pierwsza część jakiejś serii książkowej jest rewelacyjna, strach przed rozczarowaniem kolejnymi tomami jest ogromny. W końcu dany autor czy autorka mogli się wypalić lub wykorzystać wszystkie najlepsze pomysły i chwyty mające zwieść czytelnika, w książce będącej wprowadzeniem. Są jednak pisarze, do których naprawdę powinniśmy mieć zaufanie w kwestii ich talentu i wyobraźni. Sabaa Tahir, drugim tomem serii Ember In the Ashes, potwierdza to co już wiedziałam po przeczytaniu części pierwszej - że jest znakomita w swoim fachu. Co więcej - upewnia mnie w przekonaniu, że oddałam swoje czytelnicze serce w dobre ręce. W ręce kogoś kto rzuci mnie w otchłań nowych zawirowań, nowych przygód, nowych wątków i nowych dramatów, nie dających mi szansy oderwania się od lektury, dopóki nie dotrę do ostatniej kropki. W ręce kogoś kto upewni się, że uczucia pożrą mnie żywcem, a historia całkowicie pochłonie. 

"To uczucia czynią cię człowiekiem - mówi Elias. - Nawet te niedobre mają swój cel. Nie tłum ich w sobie. Jeśli je zlekceważysz, z tym większą mocą dadzą o sobie znać."

źr.
Kojarzycie to uczucie, kiedy wsiąkacie w jakąś historię tak bardzo, że czujecie się tak jakby w jakimś stopniu, stała się częścią was samych? Tym właśnie, po zaledwie dwóch tomach, okazała się być dla mnie opowieść snuta przez panią Tahir. Tom pierwszy mnie oszołomił i absolutnie rozkochał w piórze autorki. Tom drugi pozostawił w tak wielkim zdumieniu nad jej talentem, że właściwie mogłabym się pokusić o stwierdzenie, że kosztował mnie kaca książkowego. Pochodnia w mroku to nie tylko zachwycająca, ekscytująca kontynuacja zdarzeń przedstawionych w poprzedniczce, którą zaczynamy odnajdując bohaterów dokładnie tam gdzie się znajdowali w finale Imperium Ognia - co ma znaczenie, ale także urozmaica naszą przygodę z serią, wprowadzając mnóstwo nowych elementów, które tylko uatrakcyjniają lekturę. 

"Niepowodzenie nie ma takiego znaczenia. Ważne jest, co zrobisz, kiedy ci się nie powiedzie. Od tego zależy, czy jesteś dobrym przywódcą, czy kimś niewartym uwagi."

źr.
O ile tom pierwszy poznawaliśmy z dwóch perspektyw, o tyle w tomie drugim, autorka wprowadza trzecią, która z czasem stała się moją ulubioną, chyba przez fakt, jak bardzo mogliśmy się zżyć z narratorem i w końcu go tak naprawdę poznać. W Imperium Ognia mieliśmy do czynienia z bohaterami wychodzącymi ze strefy komfortu, w której żyli przez całe życie - którzy dopiero mierzyli się z nowymi uczuciami, którzy dopiero zaczynali podważać pewne rzeczy i dopiero zaczynali zadawać sobie pewne pytania. W tomie drugim, wszyscy ewoluują, mierząc się ze skutkami tragicznych decyzji i toczą tak zaciętą walkę z własnymi myślami, uczuciami i lękami, że obserwowanie tego, było jednym z najbardziej pochłaniających doświadczeń czytelniczych. Pochodnia w mroku rzuca nas w sam środek politycznej intrygi mogącej okazać się początkiem upadku Imperium, jednocześnie włączając nas w misję zdrajców, która zażąda od nich poświęceń, na jakie nie są gotowi, a na dodatek przeraża i gniecie klimatem oraz rozpaczliwymi pragnieniami tych, z którymi zdążyliśmy się zżyć.

"Większość ludzi jest tylko iskierką w wielkim mroku czasu. Ale ty taka nie jesteś. Jesteś pochodnią w mroku. Jeśli tylko zechcesz zapłonąć."

źr.
Połączenie szybkiej, dynamicznej akcji, nagłych zwrotów, solidnej kreacji pełnokrwistych bohaterów, których można kochać i nienawidzić, przesiąkniętych magią legend i urzekającego klimatu inspirowanego Starożytnym Rzymem, zaowocowało powstaniem jednej z najlepszych serii fantasy, z jakimi kiedykolwiek miałam do czynienia. Pochodnia w mroku, to książka, która nie zawodzi. Mnóstwo dramatycznych wydarzeń, rozlewu krwi, intryg, które was pochłoną i zmagań bohaterów, mających siłę by pogrążyć czytelnika. Kontynuacja Imperium Ognia nie tylko daje nam poczuć na własnej skórze dreszcze spowodowane wołaniem ofiar i echem nieżywych, ale czaruje piękną, zdumiewającą, poruszającą opowieścią tych, którzy noszą w sobie pragnienia groźniejsze niż śmierć i stają w obliczu przerażających krzywd i wyzwań, mogących okazać się ostatecznością. Jeśli jesteście gotowi stawić oblicza tak potężnej, inspirującej historii, która mnie osobiście - rozkochała do nieskończoności, serdecznie polecam prozę pani Tahir. Nie zrezygnujcie z szansy bycia świadkami rodzenia się legendy.

10/10
Pozdrawiam,
Sherry


Imperium Ognia | Pochodnia w mroku | Tom 3 | Tom 4


Powieść miałam przyjemność przeczytać dzięki uprzejmości Wydawnictwa Akurat. Serdecznie dziękuję!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Witaj wędrowcze!

Jeśli już pojawiłeś się na Feniksie, byłabym wielce rada, gdybyś był łaskaw pozostawić po sobie jakiś ślad - znak swojej obecności. Nawet nie wiesz ile radości sprawia mi, czytanie komentarzy innych ludzi.

Na każdy z nich odpowiadam (prędzej czy później). :)
Pozdrawiam,
Sherry