niedziela, 15 stycznia 2017

Poison City - Paul Crilley

źr.
Poison City
London Tau, tom 1
Wydawnictwo Akurat, 2016
432 str.

Jak w kilku krokach doprowadzić świat do apokalipsy?

Bycie gliniarzem to wystarczająco ciężki fach - jednakże bycie gliniarzem wydziału delfickiego policji to jeszcze gorsza robota. Co rusz jakaś nadprzyrodzona istota próbuje złamać Traktat zawarty między ludzkością a wszystkimi innymi stworzeniami - a to porywając dziecko, a to wysysając życie, a to bezdusznie kogoś mordując. W takich wypadkach, do akcji może wkroczyć chociażby Gideon Tau - policjant, który właśnie trafił na trop czegoś poważnego...

Pierwszy tom serii Paula Crilleya to coś co każdy fan klimatów pokocha całą duszą. Autor bowiem połączył kryminał z sensacją i urban-fantasy, a tym samym stworzył coś co wciąga z natężeniem ruchomych piasków i nie wypuszcza ze swoich szponów aż do ostatniego rozdziału. Coś w czym dawka niebezpieczeństwa równoważy obecność magii, coś w czym znakomity, nieco groteskowy i sarkastyczny humor, ściga się z intrygującym śledztwem, w które zaangażowano cały zastęp niepokojących istot.

źr.
"Poison City" to genialne zestawienie wszystkiego co kochają fani urban-fantasy w gatunku. To także książka, która przypomniała mi, czemu ja osobiście jestem tak zakochana w tych klimatach. Mnóstwo szczegółów otoczenia, które pozwalają wyobraźni szaleć, mnóstwo różnych potworów, demonów, magicznych stworzeń, znanych z mitologii, religii, baśni czy legend. Mimo że dużą część książki stanowi kryminał i sensacja, Paul nie ukrywa, że to urban-fantasy stanowi fasadę jego tworu, tym samym kreując rzeczywistość, w której nie brakuje nadprzyrodzonych elementów - książkę, której zakamarki przenika magia, wciągając czytelnika w szalone przygody Gideona i jego towarzyszy.

Urban-fantasy to przede wszystkim, nasączona niebezpieczeństwem i tajemnicą opowieść, a także snucie się od jednego krańca realizmu magicznego, po kolejny. I mimo że osobiście dynamice utworu nie mam nic do zarzucenia, wiem że specyficzny ton lektury przypadnie do gustu przede wszystkim tym, którzy kochają urban-fantasy i to co sobą reprezentuje.

Paul Crilley ma niesamowite pomysły, oryginalny humor i w pierwszym tomie serii, daje upust wszystkim swoim umiejętnościom i myślom. Tym samym wprowadza nas w szalony, wciągający, ale też intensywny świat pulsującej magii, w której ta nie zawsze jest tak piękna jak byście sobie to wyobrażali.

Jestem zauroczona "Poison City" i piórem autora, jestem zauroczona klimatem i kreacją bohaterów. Pierwszy tom absolutnie spełnił moje wymagania i pozostawił mnie nienasyconą i oczekującą sequela z niecierpliwością. Jestem bardzo ciekawa w jakie zakamarki Durbanu, Paul Crilley zabierze nas przy kolejnym spotkaniu. Na chwilę obecną jednak mogę powieść serdecznie polecić i życzyć wam tak udanej lektury, jaką dostałam ja.

8/10

Pozdrawiam,
Sherry


Książkę miałam przyjemność poznać dzięki uprzejmości wydawnictwa Akurat. Bardzo dziękuję!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Witaj wędrowcze!

Jeśli już pojawiłeś się na Feniksie, byłabym wielce rada, gdybyś był łaskaw pozostawić po sobie jakiś ślad - znak swojej obecności. Nawet nie wiesz ile radości sprawia mi, czytanie komentarzy innych ludzi.

Na każdy z nich odpowiadam (prędzej czy później). :)
Pozdrawiam,
Sherry