![]() |
źródło |
Cześć!
Przez pewien czas, jak mogliście zobaczyć, nie blogowałam i przyznam się - że po dwóch latach regularnego, cotygodniowego publikowania postu, czułam się dziwnie, nie publikując niczego. Inaczej. Jakby umknęło mi coś bardzo ważnego.
Zastój nie był jednak moim zamierzeniem, wręcz przeciwnie. Jeśli zastanawiacie się co też porabiała Sherry od dnia 26 maja, to mam dla was odpowiedź: przenosiłam się. Aklimatyzowałam. Pracowałam troszkę nad ustawieniami i kodami html, ale koniec końców stwierdziłam, że nie mam czasu i ochoty by się w to dalej bawić, więc ewentualne poprawki pozostawiam do wakacji. Albo przynajmniej końca czerwca.
Jeśli macie wrażenie, że ta notka jest chaotyczna, nieuporządkowana i prawdopodobnie mało stylistyczna, to przepraszam, ale w ostatnich dniach jestem jeszcze bardziej rozkojarzona i zajęta niż zwykle i tylko czekam na chwilę wytchnienia od cosinusów, romantyzmu, ploterów i tym podobnych bzdur związanych ze szkołą.
Mogę wam jednak obiecać, że już po 16 i 17 czerwca, czyli po feralnych egzaminach zawodowych, którymi ostatnio żyję i oddycham, zaangażuję się w bloggowanie na całego, a na razie, pozostanie mi wrzucenie czegoś, mam nadzieję, przynajmniej dwa razy w tygodniu.
Aktualnie nadal publikuję stare recenzje z Blasku, na Feniksie i to zajmuje mi troszkę czasu, ale do końca tego tygodnia powinnam wszystko skończyć i wreszcie zająć się recenzowaniem na bieżąco. Decyzja w sprawie publikowania pierwszej oficjalnej recenzji "feniksowej" zapadła, serdecznie dziękuję Weronice za pomoc, w tej jakże trudnej sprawie ^^
Od siebie chciałabym jeszcze serdecznie wam podziękować. Podziękować za wszystkie miłe słowa, wsparcie i wiarę w tego bloga i we mnie. W czasie gdy boję się początków i tego czy wszystko pójdzie po mojej myśli, wasze słowa były jak... (słaba jestem w wymyślaniu metafor, więc wybaczcie za brak logicznego pokrewieństwa, jeśli taki się zdarzy) kotwica na brzegu, gdy do wyspy zbliża się sztorm. :)
![]() |
źródło |
A odnośnie maja.
Był niezaprzeczalnie jednym z najlepszych miesięcy i to z kilku powodów.
1. Przede wszystkim: (nie chcę was męczyć tyradą o moim uwielbieniu do piłki nożnej i pewnej drużyny, ale...) zdobycie, po dwunastu latach, upragnionego i wymarzonego trofeum przez mój ukochany klub. Musicie wierzyć na słowo, że do tej pory, choć minęły już dwa tygodnie, czuję że w środku, ze szczęścia jestem płynnym złotem.
2. Imieniny, najlepsze w moim życiu, bo to właśnie w ten dzień, w moje święto, przytrafił się punkt 1 i... to był najlepszy prezent jaki mogłabym mieć :)
3. Założenie Feniksa! Bo jakżeby inaczej! Już teraz jestem z siebie bardzo, bardzo dumna i... cóż. Chyba kocham ten mój skrawek blogsfery.
A jeśli chodzi o podsumowanie tego radosnego miesiąca:
I) Przeczytałam 12 książek, co jest smutne, bo mogłam przeczytać więcej, ale lenistwo wzięło górę nad moją miłością do książek.
II) Oglądnęłam 8 filmów, z czego zdecydowana większość była przynajmniej niezła.
III) Nie wydałam ani grosza na książki! Trenuję silną wolę - rozumiecie.
IV) Mimo wszystko jakieś tam powieści udało mi się zdobyć. Spójrzcie.
![]() |
Fot. Sherry Na tle natury, wiadomo. |
1. "Bóg nigdy nie mruga" - Regina Brett, prezent imieninowy
Nie ukrywam, że dłuuugo polowałam na tę pozycję. Na razie nie mam pojęcia, co mogę o niej dodać, więc czekajcie na recenzję.
2. "Cinder" - Marissa Meyer, prezent imieninowy
O książce tyle dobrego się nasłuchałam, że naprawdę bardzo się cieszę, iż w końcu udało mi się zdobyć ten tytuł. :)
3. "Real Madryt. Królewska historia najbardziej utytułowanego klubu świata" - Phill Ball, prezent imieninowy
... z którego nawiasem mówiąc, jestem najbardziej dumna. Uwielbiam wszystko co się tyczy mojej ukochanej drużyny, a w tę lekturę zgłębię się z wielką przyjemnością!
Za cudowne prezenty, serdecznie dziękuję mojej kochanej mamie. :)
4. "Primavera" - Mary Jane Beaufrand, z biblioteki
Książka dość wychwalana, więc pomyślałam: "czemu nie?"
5. "Buszujący w zbożu" - J.D. Salinger, z biblioteki
W zeszłym miesiącu były "Wichrowe Wzgórza", teraz kończę "Buszującego...". Jak widzicie - potrzeba czytania klasyki, nadal się mnie trzyma. :) Książkę z pewnością zrecenzuję niedługo.
To chyba wszystko, co chciałam dziś przekazać. Oczywiście nikogo nie dziwi, ilość tekstu? (Dla niedoinformowanych, Sherry ma tendencję do rozpisywania się). Jak na tę chwilę, zakończymy tu tyradę i do zobaczenia, mam nadzieję - już wkrótce!
Pozdrawiam!
Sherry