niedziela, 11 czerwca 2017

Prokurator - Paulina Świst

źr.
Wydawnictwo Akurat, 2017
320 str.

He's so tall, and handsome as hell
He's so bad but he does it so well

Codzienność adwokatki Kingi Błońskiej się sypie. Nie dość, że przyłapała męża na zdradzie, to jeszcze została zmuszona do podjęcia się obrony swojego przyrodniego brata - "Szarego". Tego samego, którego wolałaby już nigdy w życiu nie widzieć na oczy. Jakby tego mało, okazuje się, że prokuratorem w jego sprawie, jest nie kto inny jak Łukasz Zimnicki - uwodzicielski mężczyzna, z którym Kinga zaledwie kilka godzin wcześniej zaliczyła przygodę na jedną noc. Jeśli myślicie, że pomiędzy nimi nie będzie napięcia, to grubo się mylicie. A to tylko wierzchołek góry lodowej.

Debiut skrywającej się za pseudonimem autorki, zapowiadał się ostro. Miał być ostry seks, miał być ostry język, miała być ostra jazda. I w pewnym sensie była, ale nie w takim jak myślicie. Pani Paulina oszczędziła czytelnikom scen jak z Greya, a wplecione momenty erotyczne, zamiast szokować pikantnością, stanowiły głównie podwaliny napięcia pomiędzy duetem głównych bohaterów. Ich podejście do siebie nawzajem od początku wahało się pomiędzy pożądaniem, nerwowością, a irytacją, a na przestrzeni całej książki, relacja przechodziła przez różne fazy.

Prokurator jest swoistym misz-maszem, łączącym książkę obyczajową, romans i kryminał. Wraz z elementami erotyki, thrillera i batalii sądowej, daje dość udany efekt, który mam wrażenie - byłby lepszy, gdybyśmy otrzymali więcej tego ostatniego. Jako że autorka prywatnie jest adwokatką, chyba spodziewałam się większej ilości wymiany ciosów pomiędzy Kingą a tytułowym bohaterem, na samej sali sądowej, w związku z czym koniec końców nieco się rozczarowałam, kiedy Paulina Świst skierowała fabułę książki w inną stronę. Jednak trudno nie docenić samej idei powieści, a także tarcia pomiędzy duetem, które czyniło książkę jeszcze bardziej interesującą. 

Wydaje mi się, że największym problemem z tą powieścią jest właśnie fakt, że nie była niczym - romansem, kryminałem, erotykiem - w wystarczającym stopniu. W taki sposób, ci którzy spodziewali się romansu, musieli przyglądać się dość irytującej, oczywiście - opartej i rozpoczętej na seksie znajomości. Ci którzy oczekiwali kryminału, zostali odstraszeni ilością scen erotycznych, przewidywalną linią fabularną i lekkomyślnością bohaterów. Ci którzy sądzili, że Prokurator będzie erotykiem, już po kilku pierwszych scenach aktów, poczuli się zawiedzeni widząc, że w gruncie rzeczy pasjonujące czy pikantne to te sceny nie były.

Innym problemem mogli być sami bohaterowie, których niestety trudno polubić. Kinga, mimo że kreuje się na błyskotliwą, szalenie sprytną, odważną, samodzielną kobietę, niemal przez cały czas opiera się na innych, podejmuje nieracjonalne decyzje i zachowuje jak nastolatka z atakami hormonów. Natomiast Łukasz Zimnicki to po prostu przechodzący przez kryzys wieku średniego, arogancki, wredny dupek z manią na punkcie kontroli i wygrywania.

Książka nie jest specjalnie odkrywcza czy prowokująca do myślenia, stanowi jednak pewne urozmaicenie na rynku, jeśli chodzi o literaturę polską. Autorka ma przyjemne pióro i pomimo ogromnej liczby przekleństw, która czasami wydawała mi się wręcz idiotyczna, powieść czytałam z przyjemnością i co ważniejsze - w ekspresowym tempie. Jako że wewnątrz nie ma rozdziałów, a kolejne fragmenty poznajemy z perspektywy zarówno Kingi jak i Łukasza, przez treść brnie się gładko i z rosnącą ciekawością. Na dodatek, sam koniec obfituje w dramatyzm, mamy bójki i pościgi, więc napięcie towarzyszy nam niemal do ostatnich stron. 

Jeśli lubicie odkrywać nowe, rodzime talenty albo spragnieni jesteście czegoś świeżego, a nie spodziewacie się niczego specjalnego i całkowicie zadowoli was właśnie misz-masz gatunkowy - dajcie szansę Paulinie Świst i jej Prokuratorowi. W środku czeka na was akcja, romans, a nawet strzelanki! Osobiście, powieść oceniam pozytywnie, pomimo wymienionych przeze mnie wyżej wad. Nie spodziewałam się, że debiut może być aż tak pochłaniający, jestem mile zaskoczona, a powieść polecam tym, którzy czują się chociaż odrobinę zaciekawieni.

6/10
Pozdrawiam,
Sherry


Książkę miałam przyjemność przeczytać dzięki uprzejmości Wydawnictwa Akurat, serdecznie dziękuję!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Witaj wędrowcze!

Jeśli już pojawiłeś się na Feniksie, byłabym wielce rada, gdybyś był łaskaw pozostawić po sobie jakiś ślad - znak swojej obecności. Nawet nie wiesz ile radości sprawia mi, czytanie komentarzy innych ludzi.

Na każdy z nich odpowiadam (prędzej czy później). :)
Pozdrawiam,
Sherry