środa, 21 marca 2018

More Happy Than Not - Adam Silvera


Raczej szczęśliwy niż nie
Wydawnictwo Czwarta Strona, 2018
400 str.

Jakie barwy ma nieszczęście?

źr.
W świecie pełnym tragedii, nafaszerowanym smutkiem, miło byłoby mieć lek na całe zło i nieproszone wspomnienia. Jak ochoczo wymazałoby się z pamięci fakt, że ojciec popełnił samobójstwo, albo to, że samemu chciało się zniknąć z tego świata, o czym ciągle przypomina blizna pozostawiona na nadgarstku, która - jak na ironię - przypomina uśmiech. Szesnastoletni Aaron wie jednak, że życie toczy się dalej, nie ważne ile dramatów zwala na ludzi codzienność. Pod przewodnictwem swojej uroczej dziewczyny-artystki i pogubionych przyjaciół z problemami, stara się stanąć na nogi i odnaleźć coś co pozwoliłoby mu wypełnić pustkę, towarzyszącą mu po wydarzeniach z przeszłości. Nagłe pojawienie się nowego znajomego - Thomasa, wszystko zmienia i uruchamia lawinę wydarzeń mogących prowadzić do czegoś jeszcze gorszego.

źr.
Debiutancka powieść Adama Silvery to pozycja, która już od początku daje czytelnikowi odczuć, że w kolejnych rozdziałach zostanie poruszonych sporo trudnych tematów. Na tyle na ile kocham książki young adult z głębią, faktycznie dotykające różnych problemów, nauczyłam się też podchodzić do nich z dystansem, nauczona doświadczeniem, że pisarze mają tendencję do przedobrzania i przesadnego dramatyzowania, co koniec końców prowadzi do wielkiego rozczarowania. Adam Silvera jednakże, jakimś sposobem przebił się przez ścianę nieufności, którą sobie zbudowałam i nie tylko oczarował mnie przyjemnym stylem, ale przede wszystkim, sposobem w jaki opowiedział historię Aarona i rzeczy dziejących się w jego życiu, potwierdzając regułę, że czasami najprostsze może być najlepsze. 

źr.
Raczej szczęśliwy niż nie to dzieło autora, który był pełen ambicji wobec swojej twórczości. Sportretował życie zwykłego dzieciaka mierzącego się z dość gównianą przeszłością, dał wgląd w codzienność obskurnej dzielnicy pełnej błąkających się, zagubionych nastolatków, z których wiele jest na dobrej drodze do sięgnięcia dna, bez upiększania, prostymi słowami opowiedział trochę o miłości, zauroczeniach i błędach wiążących się z wyżej wymienionymi, a także wgłębił w temat pojęcia seksualności, tolerancji i odnajdywania siebie. Adam Silvera sprawnie prowadzi czytelnika przez wszystkie te tematy, rysując przed naszymi oczami dość ponurą - lecz mimo wszystko, pełną barw historię mogącą stanowić bazę do wielu refleksji. Do pojawiających się na kolejnych stronach słów, dołącza garść emocji, a to wszystko, wraz z przeszywającą, brutalną historią o tym co tak naprawdę otacza młodych ludzi, u progu dorosłości, tworzy siatkę zdarzeń, zmuszającą czytelnika do zagłębiania się w treść, aż nie przewróci on ostatniej kartki. 

źr.
Raczej szczęśliwy niż nie mówi o świadomości. O świadomości tego kim jesteśmy, co nas tworzy oraz jakie wspomnienia odpowiadają za to kim się stajemy. O świadomości wyborów, win i błędów. O świadomości tego jak przeszłość odpowiada za doświadczenia, uczące o życiu. O świadomości tego co nas otacza, KTO nas otacza i co czyni nas szczęśliwymi. Historia Silvery chwyta za serce, a Aaron staje się w pewnym sensie powodem, by czytelnik sam chciał wejrzeć wgłąb siebie i zobaczyć co się tam kryje. Debiut amerykańskiego autora to książka, która nie znika z pamięci tak szybko, jak moglibyście się tego spodziewać, głównie dlatego, że pozostawia czytelnika z wrażeniem, że Adam Silvera jedynie dotknął delikatnej powierzchni czegoś co jest większe od wszystkich nas razem wziętych. Jeśli zastanawiacie się czy jest nadzieja dla gatunku young adult i chętnie przeczytalibyście coś co dla odmiany nie wydawałoby się sztuczne i przesadzone - dajcie szansę tej pozycji. Być może dzięki niej spojrzycie inaczej na swoją przeszłość oraz to kim się staliście. 

Pozdrawiam,
Sherry


Za udostępnienie egzemplarza powieści serdecznie dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Witaj wędrowcze!

Jeśli już pojawiłeś się na Feniksie, byłabym wielce rada, gdybyś był łaskaw pozostawić po sobie jakiś ślad - znak swojej obecności. Nawet nie wiesz ile radości sprawia mi, czytanie komentarzy innych ludzi.

Na każdy z nich odpowiadam (prędzej czy później). :)
Pozdrawiam,
Sherry