poniedziałek, 30 marca 2015

[2015] Marzec pod skrzydłami Feniksa

źr.
Cześć!
Jak co miesiąc, zapraszam na podsumowanie.

Książki przeczytane w marcu: 20

A więc tak jak w lutym. Nie najgorzej, zwłaszcza jak na okres po powrocie do szkoły po feriach.

Filmy obejrzane w marcu: 1
"The Riot Club" 

Ostatnio średnio mi idzie oglądanie filmów, ale za to nadrabiam serialami - co w gruncie rzeczy nie powinno nikogo dziwić. :) "The Riot Club" będzie zrecenzowany w kwietniu, bo mam o nim trochę do poopowiadania. 

Feniks

Ilość notek (włącznie z tą): 15

Recenzje książek: 10

Recenzje filmów/seriali: 1 

Cykl ulubieni: 1

Inne: 3
11 Problemów Książkocholika TAG | Sherry's TV News: March 2015 | [2015] Marzec pod skrzydłami Feniksa

Ogłoszenia

1. Dla tych, którzy śledzą mnie na fanpejdżu Feniksa nie będzie niespodzianką to, że w kwietniu planowany jest przynajmniej jeden post z serii przemyśleniowej. Dla niewiedzących - w marcu Sherry dochodziła do wielu konkluzji związanych ze swoim życiem, także macie na co czekać. Ogólnie, bardzo polecam mnie śledzić na FB bo ostatnio jestem tam coraz bardziej aktywna.

Nowości na półkach

Photo by Sherry
Przepraszam za jakość, zepsuł mi się aparat, musiałam robić komórką.
1. Cztery sekundy do stracenia - K.A. Tucker
Okej, kto się dziwi, że kupiłam tą książkę to zdecydowanie mnie nie zna. Jedynka była znakomita, dwójka to miłość mojego życia, co przyniesie trójka?
2. Harry Potter i Książę Półkrwi
Całą serię oczywiście już czytałam nie raz nie dwa, ale na półce wciąż brakuje mi parę tomów i teraz wzięłam się za kompletowanie całości. :)
3. Król demon - Cinda Williams Chima
Książkę chciałam od dawna przeczytać, a że znalazłam całkiem niezłą promocję...

Photo by Sherry

4. Rozważna i romantyczna - Jane Austen
5. Opactwo Northanger - Jane Austen
6. Północ i Południe - Elizabeth Gaskell
7. Żony i córki - Elizabeth Gaskell
I w ten sposób zebrałam wszystkie dotychczas wydane książki z serii Angielski Ogród. Nie macie pojęcia jak one pięknie wszystkie, w szóstkę się prezentują. A w kwietniu kolejne dwie, także będę wyczekiwać i oczywiście kupię. :) Bo to klasyka, to po pierwsze. Bo piękne wydanie, to po drugie. Nie mogę się już doczekać wakacji i czytania tych cudeniek! "Rozważną i romantyczną" zacznę natomiast już wkrótce. :)

Polecane przez Sherry

I) Co się dzieje z ludźmi, gdy są pijani... Świetny zbiór zachowań na podstawie książek. Zerknijcie, poprawa humoru gwarantowana. 
IV) 15 uroczych zdjęć kotów kiedyś i dziś. Czyli jak nawyki zostają z nami na zawsze... Przesłodkie. 
V) Najbardziej pożądane selfie w Australii! Z kim? Zobaczcie. To jest taaaakie urocze!
VI) Coś dla nas, książkocholików. 17 magicznych bibliotek, które gwarantuję wam, że chcielibyście odwiedzić. I może nawet tam zamieszkać ^^
IX) Patrzcie jakie fajne! Wymarzony pokój dla fanów Batmana

To by było na tyle.
Miłego kwietnia!
Widzimy się wkrótce,
Bye!

Pozdrawiam,
Sherry

I koniecznie zobaczcie o, to tu na dole!
Harry Potter w stylu "Przyjaciół" :D


sobota, 28 marca 2015

[03.15] Sherry's TV News!


Cześć!

Jak zwykle, bez przedłużania, zapraszam na newsy ze świata telewizyjnego.

FILMY

1. Zwiastun filmu "Pixels", gdzie gry łączą się z rzeczywistością. Ja osobiście, jestem urzeczona pomysłem. [KLIK]

2. Pierwsze zdjęcia z "The Scorch Traials", ekranizacji mojej najukochańszej książki "Próby Ognia", sequela "Więźnia Labiryntu". [KLIK]

3. Informacje z "Beauty & the Beast". Do Emmy Watson w roli Belli, do obsady dołączają: Luke Evans jako Gaston, Dan Stevens jako Bestia, Kevin Kline jako Maurice - ojciec Belli i Emma Thompson jako Pani Potts.

4. Leonardo di Caprio zagra w ekranizacji książki człowieka, o 24 typach osobowości. Powodzenia Leoś. [KLIK]

5. Słyszeliście już o nowym projekcie, w którym zagra mój kochany Eddie Redmayne? No więc zagra tam... kobietę. Tu jego (jej) pierwsze zdjęcie. [KLIK]

6. Odnośnie "Szybkich i wściekłych 7"... Mamy spot [KLIK]

7. "Kraina jutra", czyli nowy film Disney'a ma zwiastun [KLIK]

8. "Avengers: Czas Ultrona" ze zwiastunem [KLIK]

9. Co się tyczy powstającego właśnie filmu "Mr. Holmes"... Ian McKellen zagra tytułowego bohatera, a tu macie trochę wieści i trochę video na temat produkcji [KLIK]

10. Gal Gadot ostro wzięła się za trenowanie do roli Wonder Woman w filmie "Batman v Superman: Dawn of Justice". Tu można zobaczyć efekty [KLIK] Tak swoją drogą, mamy też pierwsze zdjęcie Lexa Luthrora, w którego wcieli się kochany Jesse Eisenberg [KLIK]

11. Nowy projekt z Jennifer Lawrence! Dziewczyna nie spoczywa na laurach i w kolejnym filmie zagra fotoreporterkę... Więcej szczegółów: [KLIK]

źr.

13. Co się tyczy "Fantastycznej Czwórki"... Wyżej możecie zobaczyć niepełny plakat promujący moce naszej czwóreczki. Całość do podglądu tutaj [KLIK]

14. W końcu jakieś wieści odnośnie ekranizacji książki "Player One"! Film doczekał się reżysera! Czekamy na kolejne nowinki. :) [KLIK]

15. Coś odnośnie "Hotelu Transylwania 2"! Jedynka była urocza, a tu możecie podziwiać pierwszy plakat sequela [KLIK] oraz zwiastun [KLIK]

16. Co słychać w krainie "X-Menów"? A no za dobrze to tam nie jest. Jennifer Lawrence rezygnuje z roli Mystique [KLIK], a możliwe, że Nicholasa Houlta również po raz ostatni zobaczymy w nadchodzącym "X-Men: Apocalypse" [KLIK]

17. Zwiastun filmu, na który czekam z UTĘSKNIENIEM "Barely Lethal" o międzynarodowych nastoletnich zabójcach. :) Zobaczcie bo zapowiada się naprawdę ŚWIETNIE! [KLIK]

18. Animowane logo "Kosogłosa: part II" [KLIK]

19. To już OFICJALNIE. Powstanie "Kraina Lodu 2"! Ktoś jest równie zakochany w tym newsie, jak ja?

20. Nowy zwiastun "Inside Out" czyli polskiego "W głowie się nie mieści". Jeszcze lepszy niż pierwszy, zobaczcie! [KLIK]

21. No i mamy też wieści o najnowszym Spider-Manie. Tym razem, będziemy śledzić jego losy od czasów szkoły, do... dorosłości? Więcej szczegółów o tu [KLIK] Poza tym, podobno przesłuchiwany do głównej roli był Mateus Ward [KLIK]

źr.
Czas na...

SERIALE

1. Nowy spin-off "Arrow" i "The Flash" obsadzony w tym samym uniwersum! Tu możecie poczytać o nowym projekcie stacji CW. Uwaga na spoilery, dla tych, którzy nie śledzą seriali [KLIK], tu natomiast więcej szczegółów zarówno związanych z fabułą, jak i bohaterami [KLIK] A tak odnośnie "Arrow"... Stephen Amell jest cudownym człowiekiem co można zobaczyć na przykład tu [KLIK]

2. Przybywa masa materiałów związanych z premierą drugiego sezonu "Salem". I tak, mamy niesamowite plakaty [KLIK], pełny zwiastun [KLIK], klimatyczne zdjęcia obsady [KLIK], kolejny zwiastun [KLIK] i inny zwiastun [KLIK]

3. Jak zwykle, nie może zabraknąć "Gry o Tron" i co dla was mam tym razem?  Klipy i plakat sezonu 5 [KLIK] kolejny zwiastun piątego sezonu [KLIK], świetna parodia z piosenką Taylor Swift [KLIK] rada od Martina jak przetrwać w świecie "The Walking Dead" [KLIK], informacje o Indyjskim remake'u serialu [KLIK] (Sherry parska śmiechem, ale lećmy dalej), sesja zdjęciowa Emilii Clarke dla "The Hollywood Reporter", polecam, przepięknie wyszła [KLIK]

4. Tom Ellis z serialu "Rush" zagra tytułową rolę w serialu "Lucifer".

5. Mamy też coraz więcej info ze świata serialu "Supergirl". Tutaj na przykład o tym, że dawni odtwórcy Supergirl i Supermana pojawią się w "Supergirl", choć nie wiemy dokładnie dlaczego [KLIK] Tutaj natomiast odtwórczyni tytułowej roli - Melissa Benoist opowiada o angażu w produkcję i kostiumie [KLIK] Tu z kolei, na temat swojej roli wypowiada się Laura Benati grająca matkę głównej bohaterki [KLIK]. Wielkim hitem jest oficjalne zdjęcie Melissy w kostiumie Supergirl. Do podglądu [KLIK] Poza tym, do obsady dołącza Faran Tahir [KLIK] I mamy więcej zdjęć Mel z planu [KLIK] i [KLIK] oraz [KLIK]

6. Coraz więcej jest także w sieci nowości związanych z drugim sezonem "Penny Dreadful". Tu mamy plakaty [KLIK] i [KLIK], kulisy drugiego sezonu [KLIK], a tu i plakaty i kulisy [KLIK] i teaser [KLIK]

7. W tym miesiącu mieliśmy również masę info dotyczących "American Horror Story" - sezonu piątego. I wiemy na przykład, że będzie się nazywał: "American Horror Story: Hotel", a do obsady dołączyła: Lady Gaga, Matt Bomer, który ma być gwiazdą produkcji (dla mnie już jest <3), Chloe Sevigny, która powraca po dwóch latach do uniwersum AHS, Wes Bentley

8. Stacja AMC zamówiła drugi sezon serialu "Fear The Walking Dead"! Promocyjne zdjęcia do podglądnięcia o tutaj [KLIK]

9. Powstaje nowy, genialnie zapowiadający się serial na podstawie książki "The Brainy Bunch" o rodzince z genialnymi dzieciakami. Więcej info, o tutaj [KLIK]

10. Ku mojej uciesze, w końcu ogłoszono premierę trzeciego sezonu "Hannibala". Zadebiutuje on na ekranach 4 czerwca. Poza tym, gościnnie pojawi się w obsadzie Zachary Quinto znany na przykład z "AHS" [KLIK] Bryan Fuller dzieli się kolejnymi informacjami, a zdjęcia z odcinków przerażają, jak zwykle [KLIK]

11. Jeśli ktoś, tak bardzo jak ja nie może się doczekać premiery serialu "The Messangers", to tutaj ma kilka video od CW, które zostały udostępnione w marcu. [KLIK] [KLIK] [KLIK] [KLIK] [KLIK]

12. W końcu wieści dla fanów "Teen Wolfa"! (Czyli Sherry na przykład) O fabule piątego sezonu opowie nam urocza Shelley Henning (Malia) [KLIK], a także Dylan O'Brien [KLIK] Natomiast tutaj bezpośrednio wypowiada się twórca serialu, więc przygotujcie się na spoilery [KLIK] Tak poza tym, mamy datę premiery! 29 CZERWCA. Już odliczam dni.

źr.
13. Twórca serialu "Sposób na morderstwo" opowiada o zakończonym właśnie 1 sezonie i planach na drugi [KLIK]

14. Oficjalnie: został zamówiony czwarty sezon "Wikingów", "Downtown Abbey" zakończy się na szóstym sezonie, choć możliwa jest filmowa kontynuacja [KLIK], a "Jeździec bez głowy" dostał kolejny sezon.

15. A w Anglii nowa spółka zajmująca się brytyjskimi serialami! BBC Studios, proszę państwa [KLIK]

16. "Supernatural" - co słychać w ukochanym serialu Sherry? Do obsady powraca Jim Beaver! UWAGA SPOILERY [KLIK]

17. Na ekrany powraca "Z Archiwum X"! Słyszeliście już? [KLIK]

18. Powstanie serial o TEMPLARIUSZACH! Sherry skaaacze z radości, a cudo będzie się nazywało "Kinghtfall" [KLIK]

19. Wyczekiwana przeze mnie produkcja CW - "Dead People" kompletuje obsadę. Jaime Lee Kirchner zagra w pilocie [KLIK]

20. Zapowiedź trzeciego sezonu "Orphan Black" [KLIK]

21. Zwiastun serialu "Olympus" i jego kulisy [KLIK], [KLIK]

22. Producentka "Pretty Little Liars" będzie miała nowy serial, a jego gwiazdą zostanie Bella Thorne [KLIK]

23. Obsadę kompletuje także inny serial, na który czekam, a mianowicie "Heroes Reborn", tu najnowsze nazwiska [KLIK], fajną wiadomością dla fanów "Once Upon a Time", z całą pewnością będzie ta urocza twarzyczka, która dołącza do Herosów [KLIK]

24. Powstanie serial kryminalny "Houdini and Doyle" opowiadający o tytułowych osobistościach XX wieku. Zapowiada się co najmniej intrygująco! [KLIK]

źr.
25. I inny serial, na który czekam! "Scream Queens"! Obsada jest bardzo ciekawa, a tu możecie zobaczyć teaser z Emmą Roberts [KLIK] oraz inny z Keke Palmer [KLIK] i jeszcze inny, taki creepy [KLIK]

26. Kolejny zwiastun "Miasteczka Wayward Pines" [KLIK]

27. "Sherlock" i informacja o niespodziankowym odcinku [KLIK] Tak w ogóle, wiedzieliście, że Cumberbatch ma swojego pseudosobowtóra? [KLIK]

28. "The Devil You Know" to tytuł powstającego właśnie serialu, w którym zagra także Karen Gillian. Sam serial skupi się na badaniu okoliczności procesów czarownic w ówczesnej Ameryce. Ja na pewno będę oglądać, a wy? :) [KLIK]

29. I inna produkcja, na którą czekam - "Frankenstein" , którą organizuje FOX więc prawdopodobnie będzie dobra [KLIK]

30. Tak poza tym, wiadomość miesiąca, jak dla niektórych - Jeremy Clarkson oficjalnie wyrzucony z "Top Gear". Fani będą ostro protestować.

I na koniec...

MTV ogłasza nominacje do nagrody: 2015 MTV Movie Awards! Sprawdźcie listę, są tam jacyś wasi kandydaci na zwycięzców? [KLIK]



Huh. Sporo tego.

A w kwietniu prawdopodobnie będzie jeszcze więcej bo wiadomo, teraz będzie dużo zamieszania z kończeniem seriali i zaczynaniem nowych.

A do was mam prośbę: napiszcie na jakich produkcjach się powinnam bardziej skupiać. Kryminalne, horrory, fantasy? Bo nie wiem, które newsy odrzucać ^^ 

Coś zwróciło waszą uwagę w tym poście?

Pozdrawiam,
Sherry


czwartek, 26 marca 2015

"Przegląd Końca Świata: Blackout" - Mira Grant

źr.
Przegląd Końca Świata: Blackout
Mira Grant
Trylogia: Przegląd Końca Świat, tom 3/3 (finał)
Wydawnictwo: SQN
Data premiery: 27.08.2014
Ilość stron: 512

Recenzja nie zawiera spoilerów z poprzednich tomów!

Wysadźmy coś.

Wszystko ku temu zmierzało. Ku końcowi. Ale teraz, gdy już skończyłam swoją przygodę z trylogią Miry Grant nie mogę opanować złości na autorkę i to co stworzyła. Nie rozumiem, jak mogła sprawić, by po ostatnim tomie pozostał mi niesmak. By był taki nijaki, mimo że utrzymywał poziom. Może spodziewałam się szaleństwa, ale to nie usprawiedliwia Miry Grant i tego, że mogła zrobić więcej. Dużo, dużo więcej.

źr.
Jak i w poprzednich tomach, w "Blackout" autorka szykuje na bohaterów spisek. I choć muszę przyznać, że jej styl i prowadzenie fabuły polepszyły się od czasu pierwszego tomu, to mimo wszystko nie zabrakło momentów, które niepotrzebnie komplikowała. Tak jakby na siłę próbowała zrobić ze swoich książek, jakieś nie wiadomo jak naukowe książki, podczas gdy przedstawienie wszystkiego krócej, łatwiej i przyjemniej byłoby korzystniejszym rozwiązaniem dla czytelników, którzy raczej nie lubią niepotrzebnych przerywników w akcji. 

Intryga się zaostrza, atmosfera zagęszcza, a kolejne osoby giną. Ale po szokującym "Feed", niestety kolejne tomy nie przyniosły większych wstrząsów. Chwilami bywałam miło zaskoczona, ale z przykrością muszę napisać, że to na co liczyłam od początku - nieprzewidywalność - niestety u mnie się nie sprawdziła. Wielkie tajemnice na skalę globalną, które zostają ujawnione w "Blackout", ja niestety układałam sobie w głowie już podczas pierwszego tomu.

źr.
Możecie pomyśleć, że jestem nieco rozgoryczona i nie zaprzeczę, że owszem - jestem. Nie dostrzegam geniuszu autorki. Nie uległam fali Przeglądu Końca Świata. Uwielbiam te książki bo są napisane naprawdę na niesamowitym poziomie, ale chciałabym czuć tę miłość i podziw do autorki, jaką czują inni jej czytelnicy. Szkoda, że zostałam tego pozbawiona.

W finale nie podobało mi się także to co się stało z bohaterami. I w ich przypadku miałam swoje podejrzenia, ale gdy okazały się prawdziwe, nawet Shaun, który był moim wzorem przez ostatnie dwa tomy, stracił w moich oczach. Uważam, że rozwiązania na miarę patologicznych objawów choroby psychicznej, nie dodają powieściom animuszu, ale niepotrzebnie je niszczą. 

Koniec końców, serii polecić z czystym sercem nie umiem, ale zdaję sobie sprawę, że wielu może ją odebrać lepiej ode mnie, więc zanim cokolwiek postanowicie w związku z nią, weźcie proszę pod uwagę, że moja opinia jest czysto subiektywna. Gdybym miała być obiektywa, z całą pewnością pochwaliłabym to, że Mira Grant w końcu nauczyła się łączyć dynamikę i płynność ze swoimi szczegółowymi opisami. Pochwaliłabym niezłe zakończenie, które jednak jak dla mnie, pozbawione było fajerwerków. Pochwaliłabym pomysł na trylogię i wmieszanie w to wszystko tak wielu dziedzin, jak nauka, medycyna, polityka, eksperymenty, laboratoria, korupcje, konspiracje czy epidemie i wirusy. 

Jestem jednak subiektywną sobą, więc na zakończenie niecodziennej opinii napiszę tylko: zombie rządzą! (Tak, możecie oskarżyć mnie, że mam jakieś zaburzenia psychiczne. Ale czym jest życie bez szaleństwa? Czym jest życie bez chodzącej padliny, chcącej zainfekować wszystko co się rusza? No właśnie.)

Po raz ostatni...
Powstańcie póki możecie!

8/10
Pozdrawiam,
Sherry


Feed | Deadline | Blackout


KONIEC PRZEKAZU NA ŻYWO

wtorek, 24 marca 2015

BOOK TOUR: Zaplątani - Emma Chase

źr.
Zaplątani
Emma Chase
Oryginał: Tangled
Seria: Tangled, tom 1
Wydawnictwo Filia
Data premiery: 4.03.2015
Ilość stron: 380

Kojarzycie tę cyniczną, sceptyczną czytelniczkę, która nie do końca wie czego szuka w książkach, ale jeśli tego nie znajduje jest ogromnie zawiedziona? Kojarzycie tego mola książkowego, który zaplątał się, totalnie i nieodwołalnie w historii Drew i Kate? Kojarzycie tę bibliofilkę niezaprzeczalnie zakręconą na punkcie szalonego romansu, którego właśnie była świadkiem? Tak, to ja. I chciałabym dziś poopowiadać wam o "Zaplątanych", w których nie-zaplątanie, graniczy z cudem. 

niedziela, 22 marca 2015

"Legenda. Patriota" - Marie Lu

źr.
Patriota
Marie Lu
Oryginał: Champion
Trylogia: Legenda, tom 3/3 (finał)
recenzja tomu I
recenzja tomu II
Wydawnictwo: Zielona Sowa
Data wydania: 21.02.2014
Ilość stron: 352

Recenzja nie zawiera spoilerów z poprzednich tomów!

źr.
Trylogia Marie Lu, mimo że dystopijna, a więc zawierająca te same elementy, co reszta serii z tego gatunku, jakimś cudem, wybiła się ponad pozostałe twory, sprawiając że wiele, wiele osób z całego świata, zapałało do niej nieskrywaną sympatią. Z przyjemnością mogę napisać, że zaliczam się do jednej z nich. Historia June i Day'a, dwójki nastolatków, pochodzących z różnych warstw społecznych, a muszących stawić czoła wojnie nadciągającej do ich państwa - Republiki, spodobała mi się już po pierwszym tomie - "Rebeliancie", by sequelem "Wybrańcem" oczarować mnie w maksymalnym stopniu. Dość długo zajęło mi wzięcie się za "Patriotę" kończącego cykl. Bałam się, że po świetnej dwójce, finał nie sprosta zadaniu. Bałam się pożegnania z Day'em, wiedząc ile dotąd musiał przejść. Co mogę wam powiedzieć teraz, po skończeniu trylogii? Zakończenie dało radę. Naprawdę dało.

źr.
Nie będę wam opowiadać o tym co przeszli June i Day, by znaleźć się w miejscu, w którym są teraz. Jeśli czytaliście poprzednie tomy - doskonale zdajecie sobie z tego sprawę, jeśli przygoda z trylogią jeszcze przed wami - pozostaje mi zachęcić was do sięgnięcia po nią. Jeśli chodzi o "Patriotę" zaś... Mam kilka przemyśleń, którymi chciałabym się z wami podzielić w dzisiejszej recenzji. Przede wszystkim, warto tu wspomnieć o tym, jak rzucił mi się w oczy jeden element, podczas czytania tej książki. Ewoluowanie postaci. O ile w pierwszej części, obydwoje byli nieco energetycznymi dzieciakami, nie mającymi pojęcia co się dzieje wokół nich, to widać jak wielka zmiana w nich zaszła od pierwszych chwil, które z nimi spędziliśmy. Spodobał mi się ten efekt dorastania zwłaszcza w przypadku June, która do tej pory, strasznie mnie irytowała. Była bowiem kolejną bohatereczką stylizowaną na Mary Sue, a la - "uratuję świat bo jestem taka idealna". W "Patriocie" momenty mojej irytacji w związku z tą postacią naprawdę zostały zminimalizowane, co oczywiście bardzo cieszy. 

źr.
June w końcu dorasta, a autorka powieści ukazuje jej słabsze oblicze, w związku z tym widać zarówno zalety, jak i wady dziewczyny. A uwierzcie mi, że to znacznie pomaga w obdarzeniu jej jakimikolwiek uczuciami. Day z kolei, mój ulubieniec, który spędzał mi sen z powiek przez ostatnie trzy tomy trylogii "Legenda", dopełnia historię, w swojej narracji ukazując z mieszanką melancholii jak i smutku, walkę o najbliższych, walkę o liczące się wartości, walkę o ideały, w które wierzy. Po raz kolejny Marie Lu daje nam możliwość poznania obydwu perspektyw i po raz kolejny jest to zabieg, który znacznie ułatwia lekturę. Oczami June widzimy świat polityki, zwad, konfliktów, wojen i nieustających intryg, natomiast Day pokazuje słabości Republiki, cienie i błyski rządów, które mają wpływ na zwykłych obywateli. Na plus z całą pewnością trzeba również zaliczyć fakt, że autorka ogranicza figury geometryczne miłosnych rozterek towarzyszącym postaciom. Romantyczne uczucia zostają zepchnięte na dalszy plan, a na pierwszy wypycha się, nadchodząca wojna. 

źr.
"Patriota" nie był dla mnie aż tak emocjonalnym przeżyciem jak drugi tom trylogii i muszę przyznać, że trochę nad tym ubolewam, ale i tak, jako finał, zaprezentował się naprawdę świetnie. Odłożenie książki na później nie wchodziło w rachubę, bo przygody Day'a i June wciągały od pierwszych stron, by w kulminacyjnych momentach, przybijać czytelnika do powieści. Przez całą pozycję brnie się w zastraszającym tempie. Akcja nie spowalnia nawet na moment, a Marie Lu nie szczędzi bohaterów, dodając mnóstwo dynamiki, nieprzewidzianych zwrotów i cierpienia. Dodatkowym ubarwieniem "Patrioty" był także fakt, że mogliśmy dowiedzieć się nieco więcej o tym co się dzieje poza granicami Republiki i Kolonii. W końcu autorka dała nam pełniejszy obraz dystopijnej wizji świata, w którym umieściła akcję swojej trylogii. A to wszystko sprawiło, że wydawała nam się bliższa i realniejsza. 

Bardzo się cieszę, że mogłam poznać "Legendę" i napawać przygodami June i Day'a przez ostatnie trzy tomy. Nasza podróż niestety dobiegła już końca, ale otwarte zakończenie, które pozostawiła Marie Lu sprawia, że dalsze losy wszystkich postaci, które kiedykolwiek pojawiły się w trylogii, wciąż żyją w mojej głowie, a ja z uśmiechem obserwuję to co widzę. Dziękuję autorce za możliwość uczestniczenia w wojnie, zarówno tej dziejącej się w Republice, jak i tej w sercach i umysłach Daniela i June. Dziękuję za epilog, który zmienił moje nastawienie do panny Iparis i rewelacyjne zwieńczenie przygód moich ulubieńców.

Niech żyje Republika!
8/10

Pozdrawiam,
Sherry


Rebeliant | Wybraniec | Patriota


piątek, 20 marca 2015

"Przegląd Końca Świata: Deadline" - Mira Grant

źr.
Przegląd Końca Świata: Deadline
Mira Grant
Trylogia: Przegląd Końca Świata, tom 2/3
Wydawnictwo: SQN
Data wydania: 23.10.2013
Liczba stron: 504

Recenzja nie zawiera spoilerów z pierwszego tomu!

źr.
"Jest jedna rzecz, w którą zawsze będę wierzył – ludzie zawsze potrafią pogorszyć sytuację."

Redakcja Przeglądu Końca Świata po raz drugi wkracza do akcji. Bohaterowie postapokaliptycznej trylogii Miry Grant nie zdawali sobie sprawy, że kampania senatora, w której brali udział, przybierze taki a nie inny obrót i nieodwracalnie zmieni ich życie, co więcej - napędzi całą lawinę wydarzeń, z której skutkami będą zmuszeni się zmagać właśnie w "Deadline", sequelu książki, która wprawiła mnie w szczere zdumienie i na jakiś czas zagościła w mojej głowie.

źr.
Tak jak i w poprzednim tomie, bohaterowie zostaną wplątani w szaloną intrygę, mającą szansę stać się kolejnym czynnikiem zapalnym dla Wściekłych Ludzi z Wyższych Sfer Żądnych Krwi - którzy nie będą się wahać przed wykorzystaniem swoich wpływów i wszelkich możliwych środków, by tylko pewne sekrety nie wydostały się na światło dzienne. Na blogerów jednak prawda nie będzie czekać. Wiedzą, że trzeba ją ujawnić bo wszyscy mają do niej prawo. I według tej zasady, postawią wszystko na jedną kartę, a zwłaszcza swoje marne szanse na przeżycie i zaryzykują, byle tylko dowiedzieć się, o co do diabła chodzi i cytując jednego z bohaterów: "co się, kurwa, dzieje". A dzieje się sporo, oj sporo.

"Na razie szaleństwo to jedyna rzecz, dzięki której jeszcze nie zwariowałem."

źr.
"Deadline" było pod wieloma względami, dużo lepsze niż pierwszy tom. Ogromnie spodobała mi się narracja, a także czarny humor towarzyszący nieodwołalnie, sarkastycznym postaciom. W "Feed" nie był aż tak wyczuwalny jak w kontynuacji, w związku z czym, trudniej było mi w pełni się zżyć z tym co się dzieje. W końcu nawet gdy następuje apokalipsa, trzeba zachować swój charakterek, prawda? W "Deadline" nareszcie autorka daje wgląd w intymniejsze życie postaci, co oczywiście skutkuje tym, że mamy możliwość zżyć się z nimi. I chwała Zombie za to! Miro Grant! Czemu potrzebowałaś całego "Feed" żeby nauczyć się, że nie można stworzyć powieści, jedynie na opisach beznadziejnych szczegółów, bez kreowania portretów psychologicznych, pierwszoplanowych bohaterów? Ale jak to mówią: lepiej późno niż wcale.

źr.
Nie mówię, że nagle w książce zaczęło brakować opisów. A skąd, wręcz przeciwnie. Nadal były, tak samo długie i chwilami męczące jak wcześniej. Tyle że... zostały przedstawione w bardziej ciekawy, łatwiejszy do przyswojenia sposób. Czytelnik nie miał problemów by nadążyć za najważniejszymi wątkami, a akcja nabierała rumieńców z każdym kolejnym rozdziałem - czego znów, brakowało mi w "Feed". Poza tym, w "Deadline" było więcej dynamiki, więcej zombie, więcej walk, ucieczek i konspiracji, a także interesujących, zaskakujących zdarzeń. I choć sequel nie wprawił mnie w jakiś większy wstrząs, bo przebieg najważniejszych wątków niestety przewidziałam, i chociaż to przy pierwszym tomie łzy płynęły mi z oczu przez dobre pięćdziesiąt stron, to właśnie "Deadline" spodobało mi się bardziej. Ciężko mi było przerywać czytanie, a powrót do lektury nie był taką męczarnią jak to się miało z "Feed". Wszystko zatem przemawia na korzyść recenzowanej przeze mnie książki.

"Myślę, że czas na ewakuację. Powoli, spokojnie i, och, najlepiej wczoraj."

źr.
Nie mówię, że była idealna. Wolałabym nie domyślać się rozwiązania tak zwanej "wielkiej intrygi" dwieście stron przez bohaterami, no i wciąż czekam na jakiś większy wstrząs, o którym mówią wszyscy, którzy kochają trylogię Miry Grant, ale wydaje mi się, że "Deadline" było mi potrzebne. By uwierzyć, że ten cykl może stać się dla mnie ważny. By faktycznie zagościł w moim sercu. Wierzę, że "Blackout" okaże się epickim zwieńczeniem przygód moich ulubieńców i dostarczy mi wrażeń, których tak bardzo pragnę. W pierwszym tomie mieliśmy intrygę polityczną. W drugim - medyczną, z laboratoryjnymi, biologiczno-chemicznymi szczególikami (opisanymi oczywiście z wszelkimi detalami). Pozostaje mi zatem zgadywać, jakie obroty przybierze akcja w finale i modlić się, żeby było jeszcze więcej chodzącej padliny, która napędza postaci. Drobne ostrzeżenie dla tych, którzy nie mieli jeszcze styczności z trylogią: nie przywiązujcie się za bardzo do bohaterów. Śmierć bowiem towarzyszy im na każdym kroku. Nikt nie jest już bezpieczny.

Po raz kolejny.
Powstańcie póki możecie!

8/10
Pozdrawiam,
Sherry


Feed | Deadline | Blackout


środa, 18 marca 2015

Ulubione aktorki Sherry - część 1

źr.
Cześć!

Chwilowo, jak wiecie, mamy przerwę od przystojnych aktorów - ulubieńców Sherry, ale tylko dlatego, żebyście mieli okazję poznać panie! Tutaj Sherry jest trochę surowsza, jeśli chodzi o ocenianie, ale nazwisk ma co najmniej na kilka notek. :) Zacznijmy zatem!
źr.

Wiem, wiem. Jestem taaaaak przewidywalna. Ale wiecie co? Nie wstyd mi, bo Emma jest tak utalentowana i niesamowita w tym co robi, że naprawdę potencjał widać z każdego ruchu na ekranie. Z każdej wypowiadanej kwestii. Tyle talentu!

Ma dwadzieścia pięć lat, więc jest młodziutka, ale już znana na cały (myślę) świat! Wiadomo, zasłynęła przede wszystkim jako fenomenalna Hermiona w "Harry'm Potterze", ale po ostatnich częściach, ostro wzięła się za dalszą karierę aktorską i w ten sposób nie mówi się już o niej "a, to ta co grała z Potterem!".

W jej dorobku mamy na przykład "Zaczarowane baletki", które są ekranizacją książki - co samo w sobie jest interesujące, nie sądzicie? Mamy "Mój tydzień z Marilyn" gdzie pojawił się też inny ulubieniec Sherry - Eddie Redmayne (<3). Mamy - swego czasu bardzo reklamowany - "Bling Ring" o nastolatkach, którzy wkradają się do bogatych domów w Hollywood. Jeśli więc chcecie Emmę w... nieco bardziej niegrzecznym wydaniu - obejrzyjcie. 

Następnie są dwa filmy, w których Em pojawiła się z innym moim ulubieńcem - Loganem Lermanem. Pierwszy z nich to ekranizacja kolejnej książki - "Charlie". Genialna produkcja - o ile powieść nie zrobiła na mnie ogromnego wrażenia, przy filmie zaszkliły mi się oczy, co o czymś świadczy. :) A drugi film to "Noe. Wybrany przez Boga", którego recenzję możecie znaleźć także na Feniksie - o tutaj

Jak pewnie już wiecie - Em, zagra już wkrótce Bellę - Piękną (jak zwał tak zwał) w adaptacji filmowej "Pięknej i Bestii". Jestem przekonana, że wypadnie niesamowicie - ona już tak ma, zwłaszcza że przy boku będzie miała Dana Stevensa. :) 



źr.

I kolejna Emma, tym razem Stone. Ma dwadzieścia sześć lat, uroczy uśmiech i zachrypnięty głos, który wytwarza specyficzny klimat, zwłaszcza w filmach o Panu Pajączku... Ale o tym za chwilę. W prezentacji warto też uwzględnić fakt, że Em to partnerka kolejnego ulubieńca Sherry - Andrew Garfielda

Emmę Stone poznałam dzięki przyjemnej komedii "Łatwa dziewczyna". Od razu pokochałam śmiech Em, jej uśmiech, rude włosy i ogólnie ją całą. Wydawała się taka urocza... I w dodatku występowała w filmach u boku naprawdę przystojnych aktorów, także miło się na nią patrzyło. Później oglądnęłam "To tylko seks", gdzie zagrała co prawda jedynie rólkę epizodyczną, ale to wszystko było drogą do poważniejszych produkcji. W filmie "Kocha, lubi, szanuje" po raz kolejny oczarowała mnie swoim sposobem bycia i już wiedziałam, że oto trafiłam na Potencjalną Ulubienicę Sherry. 

A pełną ulubienicą została tuż po tym jak obejrzałam "Niesamowitego Spider-Mana" gdzie też właśnie, Emma i Andrew się poznali. Andrew zagrał Pajączka, Em - Gwen, dziewczynę Pajączka. Chemia pomiędzy nimi była tak wyczuwalna, że po prostu musiała się przenieść na ich życie prywatne bo innego wyjścia nie było. :D 

Do tej pory KOCHAM oglądać ich wspólne zdjęcia/filmiki/wywiady bo mają tak niesamowite charaktery, są tak zabawni, kochani i cudowni, że można stracić dla nich głowę. :) Nawet ja nie śmiałabym stać na przeszkodzie w ich związku, mimo że w oczach Andrew jestem zakochana. 

Jeśli chodzi o inne interesujące produkcje z Emmą to mamy "Służące", bardzo osławiony film z wieloma nagrodami, dalej jest "Magia w blasku księżyca" gdzie Em pojawiła się u boku Colina Firtha (dla niedoinformowanych - ulubieniec Sherry). No i warto jeszcze zwrócić uwagę na "Birdmana", który na tegorocznej gali Oscarowej swoje zdobył. :) 

Dla fanów uroczej pary Andrew&Emma tutaj parę fajnych linków: sesja dla Teen Vouge wraz z PRZEUROCZYM filmikiem i genialne wykorzystanie faktu, że para jest śledzona przez paparrazi. Czyż nie są cudowni? :3



źr.

Ta pani, z kolei - ma dwadzieścia dziewięć lat i od 2010 roku jest szczęśliwie zamężna. Z pochodzenia jest Brytyjką i co ciekawe - urodziła się jako córka sprzątaczki i spawacza. A teraz podbija Hollywood. Musicie zatem przyznać, że naprawdę musi mieć talent bo inaczej tak daleko by nie zaszła. Jako fanka - jestem z niej niesamowicie dumna.

Pierwszy raz, widziałam ją bodajże w filmie "Książę Persji. Piaski Czasu", gdzie grała uroczą, rezolutną, zadziorną księżniczkę Taminę. Od razu pokochałam jej charakterek, a później zainteresowałam także samą Gemmą i jej projektami. Tak też trafiłam na "Starcie tytanów", gdzie jednak rola Gem była... ładna, ale zbyt mała. Zwłaszcza, jak na tkwiący potencjał w tej aktorce. Na szczęście później trafiłam na serial i to nie byle jaki, ale ekranizację książki - "Tess D'Ubrevilles", gdzie też zagrał Eddie Redmayne (ulubieniec, przypominam). Oglądanie tej dwójki było zachwycające. Uwierzcie na słowo. Dzięki nim zainteresowałam się książką i do tej pory mam ją na liście priorytetowej do przeczytania. 

Oglądałam też w miarę fajny film fantasy - "Hansel&Gretel. Łowcy Czarownic". Warto do niego podejść na luzie, bo spodziewając się niewiadomoczego, obawiam się, że czeka was rozczarowanie. 

Natomiast co mam w planach zobaczyć? Na pewno "W świecie Jane Austen". Bo halo? Gem gra moją ulubienicę z "Dumy i Uprzedzenia"! Następny jest komedio-romanso-dramat "Tamara i mężczyźni". No i "Ślepy traf" też wygląda ciekawie. Thriller/kryminał o hazardzie, zemście, akcji. Szykują się wybuchy i latające auta. :D

Gemmę ogólnie uwielbiam za jej naturalność. Fakt, z jaką łatwością odgrywa kolejne role i świetnie się w nich czuje. To naprawdę godne pozazdroszczenia. ;) 




Na dziś wystarczy. Powybierałam ze swojego spisu wszystkie Emmo-brzmiące-imiona i tak oto możecie podziwiać pierwsze trzy panie. Kolejna tura i kolejne nazwiska w kwietniu. :) 

Pozdrawiam!
Sherry


poniedziałek, 16 marca 2015

"Gdy nadejdzie czas" - Susane Colasanti

źr.
Gdy nadejdzie czas
Susane Colasanti
Oryginał: When It Happens
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Data wydania: 16.02.2011
Ilość stron: 328

źr.
Sara i Tobey rozpoczynają ostatnią klasę w szkole średniej. Obydwoje mają własne cele do zrealizowania, na najbliższych parę miesięcy. Ona marzy o dostaniu się na Nowojorski Uniwersytet. On o wygraniu w Zderzeniu Zespołów. Ona pragnie w końcu znaleźć miłość swojego życia - w roli potencjalnego partnera widzi przystojnego Dave'a, który przed wakacjami wziął od niej numer telefonu. On pragnie, by Sara, w której potajemnie się podkochuje, w końcu zwróciła na niego uwagę. Niestety gdy przy dziewczynie zaczyna kręcić się Dave - surfer, a także jeden z najpopularniejszych chłopaków w szkole, co do zaoferowania Sarze będzie miał Tobey? 

źr.
Czasami, gdy czytam książki, wobec których nie miałam jakichś większych wymagań, ale po prostu spodziewałam się przyjemnej lektury i okazuje się, że nawet na to nie mogę liczyć, tracę wiarę w literaturę. Ale w końcu dopadają mnie myśli, że może po prostu świat i rynek wydawniczy tak wyewoluował, że tytuły, które przed paroma laty były hitami, w dobie nowszych tytułów już się nie spodobają, bo poprzeczka znacznie się podniosła. Tak się też sprawa miała ze mną i książką Susane Colasanti. Przysięgam, że nie miałam wygórowanych oczekiwań, gdy zabierałam się za tę pozycję. Akurat naszła mnie ochota na jakiś przyjemny romans Young Adult i po prostu liczyłam, że uda mi się zatracić w lekturze i zapomnieć o świecie. Niestety autorka książki mi to uniemożliwiła.

źr.
Kreacja bohaterów jest okropna. Zarówno Sara, Tobey jak i ich przyjaciele oraz pozostałe postacie wydają się tak papierowi, że bardziej już chyba nie mogliby być. Przede wszystkim, okropnie irytował mnie ich infantylny sposób myślenia i banalne, płytkie "problemy", z których robili tragedie i dramaty na miarę światową. Gdyby na wstępie nie powiedziano mi, że mają po osiemnaście lat i kończą szkołę średnią, pomyślałabym, że dopiero co finiszowali podstawówkę. Biorąc pod uwagę fakt, jak niedojrzali byli zarówno Sara jak i Tobey, możecie sobie wyobrazić, że uczucie które między nimi wykwitło, było równie niedojrzałe jak oni sami. Nie potrafiłam wczuć się w ich sytuację, przeżywać z nimi przygody, wzloty i upadki. Nawet im nie kibicowałam, bo czułam się maksymalnie oddalona od treści książki. Jakby ona znajdowała się po jednej stronie muru chińskiego, a ja po drugiej.

źr.
Na całe szczęście przeplatające się rozdziały z perspektyw Tobey'a i Sary były krótkie, co pozwoliło mi w miarę szybko przebrnąć przez lekturę. Jednak gdy odkładałam książkę, później musiałam się zmuszać by do niej powrócić, co dobrze o niej nie świadczy, musicie to przyznać. Właściwie to nie wiem tak do końca, co mnie tak okropnie irytowało i drażniło w tej powieści. Wydumane problemy bohaterów? Kiczowate uczucie, które śmieli nazwać "miłością"? Fakt, jak autorka spłaszczyła fabułę i niczym jej nie ubarwiała? Chyba wszystko to w równym stopniu. Czasami nie mogłam się powstrzymywać przed pogarliwym śmiechem, gdy czytałam rozważania Sary i Tobey'a. I choć to jego myśli zazwyczaj były bardziej absurdalne, to jednak Sara bardziej mnie wkurzała. A jeśli narratorzy nie zyskują mojej sympatii, już na wstępie dana pozycja traci w moich oczach.

To, że losy bohaterów były mi obojętne i ani trochę nie obchodziło mnie co się z nimi stanie, każe mi wystawić ocenę taką, a nie inną. A szkoda, bo nie lubię krytykować młodzieżowych romansów. Ale wiecie czego nie lubię bardziej? Powieści Young Adult, które są pozbawione sensu czy powodów do istnienia. A "Gdy nadejdzie czas" jest jedną z nich.

Nie polecam
3/10

Pozdrawiam,
Sherry


Dla cierpliwych, próbka dojrzałych rozważań Tobey'a z rozdziału drugiego:
(długa, ale jak przeczytanie, zrozumiecie poziom jaki reprezentuje ta lektura)

"W sypialni rzucam ręcznik na ziemię i zakładam bokserki. Ciekawe, czy wolałaby bokserki, czy obcisłe slipy? A może obcisłe bokserki? Cynthia lubiła obcisłe bokserki, ale pozostałe dziewczyny, z którymi miałem do czynienia, nie przejawiały jakichś szczególnych upodobań. Może dlatego że tylko z Cynthią uprawiałem seks? Czyżby obcisłe bokserki miały z tym coś wspólnego?
Zaglądam do szafki z moją przedpotopową bielizną. Gdybym zobaczył takie zapasy u kogoś obcego, co bym sobie o nim pomyślał? Wszystko jakieś takie postrzępione. Czyżbym znowu potrzebował ciuchów? Nienawidzę prosić mamę, żeby kupiła mi majtki. Wszyscy je noszą, ale to upokarzające przyznawać się do tego przed własną matką. Nawet jeśli i tak to ona robi mi pranie.
Nagle doznaję olśnienia. Sam kupię sobie majtki! Ona nie musi o niczym wiedzieć! Dlaczego wcześniej o tym nie pomyślałem? Pewnie dlatego, że dopiero od niedawna mam samochód i zapominam, że mogę załatwiać różne sprawy samodzielnie."

Myślę, że komentarz jest zbędny. Napiszę tylko, że chyba jestem jakimś urodzonym geniuszem, bo nie posiadam samochodu, ani nawet prawa jazdy, a różne sprawy załatwiam samodzielnie od paru cholernych lat. Także ten.

sobota, 14 marca 2015

Serial: "The 100" sezon 2

źr.
Sezon 2
Typ: serial, w oparciu o książkę Kass Morgan
recenzja książki
Odcinki: 16
Gatunek: Science fiction, dramat
Twórca: Jason Rothenberg


Recenzja nie zawiera spoilerów z sezonu 1!
Można więc czytać nawet jeśli się go jeszcze nie oglądało.

Pewnie wiecie, że Sherry jest serialomaniaczką. Taką naprawdę - maniaczką przez wielkie "M". Ilość godzin, które Sherry spędziła oglądając masę, masę produkcji, jest naprawdę liczbą okrutnie wielką. Taką, która normalnym ludziom nie mieści się w głowie. Ale nie o tym chciałam pisać. W związku z tym, że oglądam dużo seriali, to mam wielkie wymagania. A tak się składa, że przedstawiany dziś przeze mnie tytuł jest jednym z moich najukochańszych seriali EVER. Co o czymś świadczy, hę? Zapraszam zatem do recenzji. Powróćmy na napromieniowaną Ziemię by dowiedzieć się, co w sezonie drugim spotka Setkę.

źr.
źr.

Przypomnijmy o co biega w "The 100". Twórcą produkcji jest niezawodny Jason, którego tweety na twitterze, przed każdym odcinkiem, powodują paraliże serca tysiąca fanów serialu. Sam serial jest emitowany przez stację CW, która jest... no dobra. Muszę to przyznać - jedną z lepszych stacji. Mają bardzo fajne produkcje, które zresztą będę jeszcze recenzować. I mimo że "The 100" powstał w oparciu o książkę, to tak naprawdę bardzo się od niej różni. A jaka jest zasadnicza różnica? Serial jest dużo, dużo lepszy. Jeśli nie czytaliście moich zachwytów nad pierwszym sezonem - nadróbcie. Był zachwycający, cudowny, wspaniały i absolutnie niesamowity. A teraz wyobraźcie sobie, że drugi jest tysiąc razy lepszy od poprzedniego. Taaaak. Zdecydowanie szykujcie się na natłok gifów, masę fangirlowskich wstawek i tym podobnych...

źr.
źr.
W sezonie pierwszym, Setka młodocianych przestępców wychowanych na stacji kosmicznej, została wysłana na napromieniowaną Ziemię w celu odkrycia, czy da się na niej żyć. Okazało się, że da. Ale na Ziemi nie jest bezpiecznie. Zupełnie. Mamy wiele, wiele zagrożeń, począwszy od zmutowanych zwierząt, tajemniczych chorób i zaraz atakujących młodych, czy choćby Grounders - Ziemian, którzy... no, wolą witać nowych kolegów z kosmosu włóczniami wbitymi w ich serca, aniżeli powitalną kawką przy ciasteczkach. Pierwszy sezon zapewnił nam masę różnych emocji, masę zwrotów akcji i finał, który był tak zaskakujący, przerażający i dramatyczny, że myślałam, iż nie wytrzymam w oczekiwaniu na kolejne epizody. Wytrzymałam. I opłaciło się.

W drugim sezonie, Setka, a właściwie już nie - zmierzy się z nowymi niebezpieczeństwami. Ogromnymi. Tajemnicami, o których nie wiedzieli, że istnieją. A fakt, że pojawi się nowe zagrożenie, a losy wielu bohaterów będą niepewne... sprawi, że po raz kolejny widz wsiąknie w serial od pierwszego odcinka. I nie będzie miał dość. Nigdy.

źr.
źr.
Nagle okazuje się, że postacie, których nienawidziliście w pierwszym sezonie, są waszymi ulubieńcami w drugim. Że postacie, które kochaliście, raz na zawsze zostały wykreślone z waszych serc. Zgon goni zgon. Ogólnie rzecz biorąc, sezon drugi jest znacznie bardziej dojrzalszy, dopracowany i cholernie zaskakujący. Praktycznie każdy odcinek to Sherry z oczami wielkimi jak spodki, nie mogąca uwierzyć w to co widzi. Pojawią się nowe postacie, jedne do pokochania, drugie do znienawidzenia, ale główni bohaterowie pozostaną niezmienieni... i tak...

Clarke Griffin, nasza księżniczka, liderka, przywódczyni zmierzy się z takimi okrucieństwami, że... Naprawdę nie wiem jak to wszystko ogarnąć umysłem. To co przeszła. To co przejdzie. Ilość zdrad, cierpień i tragedii jakich doświadczyła to jakaś paranoja. I o ile w pierwszym sezonie ją bardzo szanowałam, to w tym była moją ulubienicą jeśli o postacie żeńskie chodzi. Ona tak wyewoluowała... I gdy wszyscy inni okazywali się naiwni, ona była stanowcza, silna, wierna, waleczna. I lojalna przyjaciołom. A to najważniejsze.

Bellamy Blake. Jeśli czytaliście moją recenzję pierwszego sezonu, wiecie że ten bohater był ucieleśnieniem w moich snów. Cóż. Drugi sezon sprawił, że w moim sercu dla nikogo innego już oprócz niego nie ma miejsca. Definitywnie. I on wyewoluował. I jeśli oglądnięcie pierwszy odcinek sezonu pierwszego, a ostatni sezonu drugiego, nie będziecie mogli uwierzyć, że to ten sam facet. Ten sam dupek, który uważał się za władcę, ten sam, który... W sezonie drugim robił tak e p i c k i e rzeczy, że ja się śliniłam do ekranu.

źr.
źr.
źr.

źr.
źr.




















Strasznie przerażające jest to, że postacie są zmuszone do robienia okropnych rzeczy i podejmowania okrutnych w skutkach decyzji, w tak młodym wieku! Jak pomyślę, że w wieku osiemnastu lat, mieli decydować o życiu i poświęceniu innych na rzecz na przykład większych korzyści... Ciarki mnie przechodzą. 

Bo wiecie, oni zostali rzuceni praktycznie na śmierć na tą Ziemię. A gdy okazało się, że jest o wiele gorzej niż przewidywano... po prostu musieli zrobić wszystko co konieczne by przeżyć. Ale przebywając ze sobą, mając styczność z wieloma osobowościami i charakterami, uczyli się od siebie nawzajem. I tutaj dobrym przykładem będzie niezawodny ship Bellarke (Bellamy+Clarke). Fakt, że po prostu ich własne słowa wychodziły z ust tego drugiego... Serce zaczyna człowiekowi szybciej bić - serio.

Ale ja jestem romantyczką na zawsze wierną religii Bellarke i choćby nie wiem co się działo i choćby nie wiem kto pojawiał się w ich życiu, ja wierzę, że oni... naprawdę, naprawdę... się pokochają.

źr.
źr.
W "The 100" jest wszystko.
- niesamowite, unikalne charaktery, spośród których wybierzecie sobie tych do kochania i tych do nienawidzenia
- najlepsi aktorzy, którzy tak świetnie odzwierciedlają postacie, że innych cudów natury sobie na ich miejscu nie wyobrażam
- cały cast "The 100" jest po prostu epicki! Śledzenie ich na instagramie/twitterze jest niesamowite bo ilość śmiechu przy ich wpisach i filmikach jest komiczna ^^
- dramaty zarówno miłosne, jak i tragedie na poziomie... wykraczającym ludzkie pojęcie
- zwroty akcji tak niespodziewane i boleśnie uderzające w serca, że ja praktycznie po każdym odcinku sezonu drugiego, nie wiedziałam co ze swoim życiem zrobić (kac serialowy nie wybiera)
- zarówno elementy si-fi, dramatu, akcji, romansu i w pewien sposób - thrillera
- rozkwitanie i ewoluowanie bohaterów, które aż miło oglądać
- śmierć. DUŻO ŚMIERCI. Radzę się do niektórych postaci za bardzo nie przywiązywać, bo prawdopodobnie i tak umrą
- sceny - o dziwo - zabawne, komediowe, przy których widz wybucha śmiechem, szczerzy się do ekranu, lub po prostu oddycha z ulgą, że jeszcze jakieś promyczki nadziei tam prześwitują
- sceny tragiczne - nie macie pojęcia ile razy w trakcie sezonu drugiego ryczałam.

Właściwie nie umiem opisać tego co bym chciała, w taki sposób jaki bym chciała bo musiałabym opisać każdy odcinek osobno, a to i tak byłoby za mało! Bo to jest tak epicko epicki, genialno genialny serial! COŚ NIE-SA-MO-WI-TE-GO. A ja po finale... A ja po finale jestem... wypruta z emocji. Jak balon, z którego uleciało powietrze. Wciąż mam łzy w oczach jak pomyślę co się stało. I o mój Boże. Niech ten październik już nadchodzi z sezonem trzecim. BŁAGAM!

źr.
źr.
Bo wiecie, może się okazać, że nie ma dobrych i złych. Może są źli i jeszcze gorsi. A gdy przyjdzie im poświęcić wszystko w obronie przyjaciół, jakie będą tego konsekwencje? Powiem tak: myślałam, że to finał pierwszego sezonu był tragiczny. Ale po finale sezonu drugiego wiem... że dopiero teraz moje serce zostało roztrzaskane w drobny mak. Nie płakałam tak nawet przy odcinku ósmym, sezonu drugiego, jak przy jego finale. A mogę wam obiecać, że odcinek ósmy to jakiś cholerny dramat. 

Finał dotknął mnie do żywego. Bo on... był dla mnie o wiele bardziej dotkliwy niż wszystko inne razem wzięte. Płakałam jak głupia, smarkałam się, a później, gdy już wszystko się skończyło, wpatrywałam się w czarny ekran monitora chyba przez dobre pięć minut. A później znów oglądnęłam odcinek wierząc, że jakimś cudem coś się zmieni i... akcja nie pójdzie w tę stronę, w którą poszła. 

Prawdopodobnie nie przedstawiłam wam mojej miłości do tego serialu, tak jak chciałam to zrobić. Ale musicie wiedzieć, że ja go po prostu kocham. I będę kochać, bo nie ma mowy, żeby po tak GENIALNYM drugim sezonie, trzeci był gorszy. Nie. Ma. Cholernej. Opcji.

Tak więc oglądajcie "The 100". Bo jeśli któryś młodzieżowy serial zasługuje na uwagę, to do diabła - jest to właśnie ten!

źr. tumblr
źr. tumblr
Kocham. Polecam. Czekam.
Na trzeci sezon.

I Bellarke.
Bellamy&Clarke forever.

Pozdrawiam,
Sherry


May we meet again.
Idę płakać dalej.

Oglądacze "The 100" wiedzą czemu przy tej piosence.
Nie-oglądacze niech i tak posłuchają, bo jest przepiękna.
Ale niech wezmą się za serial. Bo w recenzji trzeciego sezonu prawdopodobnie trudno będzie mi wszystko ubrać w słowa bez spoilerów.

sezon 1 | sezon 2 | sezon 3
Książka: Misja 100



źr.
źr.
źr.
źr.
źr.